Ponieważ na okoliczność mojego ostatniego wpisu na temat kształcenia młodzieży wpłynęły tysiące zapytań i polemik, pragnę oświadczyć co następuje.
1. Nauczycielem akademickim zostałem z przypadku. Pierwotnie miałem być hotelarzem lub pracownikiem biura turystycznego. Ale ponieważ dostałem etat na publicznej uczelni, uznałem, że tak będzie wygodniej. Nie będę musiał boksować się z jakimiś idiotami-menadżerami o to, żebym mógł robić swoje. Państwowo posada jest bardzo fajna, słabo płacą, ale nie wymagają wiele. Można się lenić do woli, a nawet za to dostawać premie i nagrody jubileuszowe. Uważam generalnie, że zatrudnienie w sferze budżetowej jest the best.
2. Przez ponad 20 lat pracy dydaktycznej kształcąc młodzież nie udawałem nikogo innego. To była i jest moja największa zasługa. Potrafiłem przyznać się do błędu lub niewiedzy gdy student lub studentka mnie zakasowali. Ostatecznie nie mam patentu na mądrość i wiedzę, a wiem tylko tyle ile się nauczyłem. Zawsze też takich chyżych studentów starałem się odpowiednio wynagradzać. Ocenami lub skierowaniami na wartościowe szkoły zimowe / letnie, gdzie prowadzony był nieformalny nabór do elity naszego narodu.
3. Mam wielka satysfakcję z tego, że wielu moich studentów nauczyłem szwendania się po Europie Środkowej, odkrywania jej tajemnych przejść do świata idealnego. Zaczynało się na ogół banalnie od piwa wypitego wspólnie w dworcowej restauracji w Czeskim Cieszynie, a potem już było z górki. Potem już tylko było mi dane obserwować wyczyny intelektualne i polityczne moich studentów.
4. Rodzenie tak wielu talentów w tak krótkim czasie, musiało zrodzić zawiść i nienawiść. To, że wypromowałem aż 16 doktorów przed 50. rokiem życia musi rodzić zazdrość. Doktoraty były różne od trójki po piątkę, ale przeszły przez procedurę recenzencką. Ale to oni sami do mnie przyszli a ja ich poprowadziłem jak umiałem. Jestem dumny ze swoich doktorów i każdego z nich mam w dobrej pamięci.
5. Chciałbym nadal wychowywać młodzież, ale mam wrażenie, że najpierw sam siebie powinienem wychować. Powinienem znormalnieć, nie jeździć na Bałkany, tylko udawać się na wypoczynek z biura turystycznego. Powinienem sam siebie w połowie amputować, żeby się dostosować do obecnej sytuacji.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz