Epidemia, przypadek, zrządzenie złośliwego losu, jakoweś fatum, czy może mini armagedon???

Dlaczego sformułowane zostało powyższe pytanie i czemuż, alboć komu ma służyć adekwatna odpowiedź?

Wbrew pozorom tzw. szarość życia codziennego upstrzona jednak jest niezwykle często zdarzeniami bardzo chętnie eksponowanymi przez różnego rodzaju media. Z oczywistych względów żadne z tych mediów nie zajmuje się trywialnym pogryzieniem listonosza przez psa, aleć jednak przypadek odwrotny jest skwapliwie odnotowywany i na wszelkie możliwe sposoby bywa skomentowany. Paralelnie odnosząc się do notoryjnego exemplum stosunku psa do listonosza i vice versa; media kompletnie nie są zainteresowane przybliżaniem postaci zamieszkujących TENKRAJ (to taka definicja RP polszewickiej premierki Ewy Kopaczki) kolokwialnie rzecz ujmując tzw. szarych względnie mało znaczących obywateli, jednakże różnorakich cwelebrytów jak najbardziej. Wszak ma to powyższe zainteresowanie się różnorakimi przypadkami z życia cwelebrytów; określone przełożenie na odbiorców takowej informacji w postaci ilości kliknięć komputerowej klawiatury, czy dokonywanych zakupów papierowych wersji wydawanej prasy, a zatem…

Po prostu prozaiczna kasiora ma tutaj decydujący wpływ odkąd Fenicjanie wynaleźli piniondzery, których VINCENT z Bydgoszczu wespół zespół z TUSKIEM z PułTuska nie mógł nijak absolutnie odnaleźć. Aczkolwiek codzienne media odnotowują określoną znaczącą ilość wykrytych w ramach tzw. rutynowej policyjnej kontroli ruchu drogowego przypadków prowadzenia pojazdów po spożyciu (w różnym natężeniu) alkoholu, albo przekraczania znacząco dozwolonej prędkości to takowa informacja stanowi jedynie przyczynek do statystycznej dywagacji. Diametralnie inaczej sprawa przedstawia się w przypadku upublicznienia danych osobowych (pomijając funkcjonowanie RODO!!) osób z tzw. kręgów cwelebryckich znaczy się politycznych, kulturalnych (sensu largo) względnie sportowych.

Absolutnie nie ma w tym odbiorze niczego dziwnego, albowiem od nachalnie medialnie prezentowanych cwelebrytów bez względu na ich polityczną opcję ogół społeczności TEGOKRAJU oczekuje (być może w wielu wypadkach absolutnie naiwnie) spełniania najwyższych moralnych wzorców i kierowania się niekwestionowaną, adekwatną aksjologią. Naiwnych, podobnież jak głuptasów, wręcz debili nikt absolutnie nie sieje; sami się po prostu takowymi rodzą!!!

Koniecznym jest zatem w tym miejscu po raz n-ty subsydiarnie przypomnieć refleksję A. Eisteina: tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani – równie niezwykle trafnie konstatował wybitny amerykański pisarz Mark Twain.

Ilu takowych naiwniaków, względnie umysłowych debili fuhrer TUSSEK wprzęgł w swój apolonistyczny rydwan dobitnie z premedytacją urbi et orbi ogłaszając: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ!!!

Tenże notoryczny łgarz, bezczelny oszust i polityczny huncwot korzystając z dokonanego medialnego zlasowania umysłów wielu mieszkańców TEGOKRAJU doprowadził do ustawicznej polaryzacji dwóch wrogich plemion zamieszkujących TENKRAJ. Wykreował wręcz swoistych polszewickich janczarów gotowych jak zmotywowany antypisowską nienawiścią bandyta Ryszard Cyba mordować swoich antagonistów politycznych.

Niezwykle ważką rolę w tuskowej społecznej polaryzacji ogrywają mendia tego typu jak gufniana gazetka pod naczalstwem Adasia Szechtera (brata sądowego mordercy S. Michnika) czy lewacko żydowski z USA TEFAŁEN odbierany przez motłoch jako jedyna na świecie krynica głosząca najprawdziwszą prawdę. Konsumenci tej prawdy to w znaczącej mierze pomioty dawnych komuchów, esbeków, popieraczy Stana Tymińskiego, PALIGŁUPA czy PETRESCU.

BRAVO WY!

Karma – w swojej bezwzględności rozliczy jednak nie tylko złajdaczonego fuhrera, czy jego janczarskie szeregi, ale także zdewiantowanych propagandą postebeckiego lewacko żydowskiego tefałenu (prawda całą dobę… hehehe) innych lemingów.

Doprawdy LEMINGOZA to ciężki przypadek choroby… aleć w wielu wypadkach uleczalny.

Kadry janczarskie wszak nie wywodzą się li tylko z nadal aktualnie funkcjonujących w polityce dinozaurowych szeregów członów b. PZPR-a jak tow. Belka, Cimoszko i inni, a także ich progenitury jak tow. Monika Olejarka, ale również specjalistycznie wyhodowanych grup profesyjnych związanych z oficjalnymi i nieoficjalnymi ściśle reglamentowanymi udzielanymi koncesjami jak np. funkcjonujący komisanci, cinkciarze czy taksówkarze.

Posiadacze starszych PESELI oraz ich progenitura są doskonale zorientowani w tychże gospodarczych (i nie tylko) niuansach. Nie donosisz, zatem pozbywasz się koncesji na własne życzenie!!! Takowe uwikłania są bardzo czytelne w realiach aktualnych uwarunkowań życia społeczno politycznego RP.

Tertium non datur!!!

Tak to już dziwnym przypadkom zdarzeniem bywa, że bez względu na formalnie obowiązujące ustrojstwo polityczne w granicach TEGOKRAJU funkcjonowali tzw. szarzy obywatele, szlachta partyjna oraz rzecz jasna osobniejszy poziom tej szlachty partyjnej legitymującej się najwyższejszym statusem partyjnym pezetpeera, a mianowicie arystokracji partyjnej od szczebla wojewódzkiego wzwyż. Kudy takim to szaraczkom, a w szczególności bezpartyjnym do form egzystencji partyjnych notabli mającym bezpośredni dostęp do lizania doopy funkcjonariuszom Kremla!!!

W bezmiarze swojego zadufania, himalajskiego egotyzmu, a przy okazji niezbyt wielkiej ilości szarych komórek pozwalających ogarnąć rzeczywistość w pełnym jej wymiarze, a nie tylko w sposób polifemiczny, czyli wyłącznie jednostronny „wypitne” polszewickie jednostki naznaczone stygmatem cwelebrycji narzucają reszcie społeczeństwa swoisty styl bycia i życia. A przynajmniej usiłują permanentnie narzucać; z niezwykle pozytywnym skutkiem w swojej grupie wyznawców, a janczarów w szczególności.

Swoiste credo oraz codzienną powtarzalną mantrę o konieczności zmiecenia z powierzchni globu nie tylko PiS-u, ale także w całości jego elektoratu głosi aż do totalnego znudzenia fuhrer TUSSEK. Tenże człowiek z RTĘCI przemianował aktualnie siebie na człeka z REKLAMÓWKI z całym z tych faktów wynikającym dobrodziejstwem inwentarza.

Paradoksalnie usiłuje tenże fuhrer wraz z swoim najbliższym zapleczem politycznym, społecznym względnie medialnym w osobach takowych automobilowych tuzów jak wicek PEŁO G. Schetyna, ober komuszek W. Cimoszko, sędzia M. Herrsdorf, dziennikarzyna P. Najsztub czy aktorzyna Juras Sztuhr rozpropagować totalną abolicję dla tego typu polactwa, bowiem jako rzekomo uprawnione jednostki bezkarnie mogą łamać prawo. Reszta hołoty: ORDNUNG MUSS SEIN.

Przesada właściwie w każdej kwestii z reguły skutkuje kreacją różnorakich negatywnych zjawisk z niezwykle popularnym wśród mieszkańców TEGOKRAJU przy nadużyciu wyskokowych płynów prozaicznym kacem względnie kociokwikiem o czym wspomniano wyżej w tytule felietonu. Powyższe zjawisko kojarzone jest także synonimicznie z tzw. syndromem wczorajszego dnia. Ze zdumieniem należy odnotować jednak, że pomimo doświadczanych wielekroć dotkliwych skutków kaca i koniecznej jego kuracji np. przy pomocy soku z kiszonych ogórków funkcjonuje także grupa miłośników trunków stosująca metodę: klin, klinem…

No, cóż można i tak, a proza życia częstokroć dostarcza nam codziennie tego typu przypadki.

Kac (po germańsku katzenjammer) zwany takowoż kociokwikiem nie jest jednak immanentnie i wyłącznie związany z alkoholizowaniem się. Notowane są bowiem bardzo często przypadki kaca moralnego związanego z przekraczaniem różnego rodzaju norm funkcjonujących w stosunkach społecznych jako uniwersalne i wymagające ich ścisłego respektowania.

W przeciwieństwie do norm prawnych ustalanych przez ustawodawcę, których brak przestrzegania skutkuje zastosowaniem przewidzianych prawem sankcji; normy zachowań społecznych, a w tym także związanych np. z fideizmem kreują inny ich rodzaj w postaci towarzyskiego ostracyzmu, bądź właśnie z pojawieniem się dotkliwego kaca moralnego. Skutki pojawienia się kaca tego rodzaju mogą występować w przeciwieństwie do kaca pijackiego zamiast jednodniowej dolegliwości znacząco temporalnie rozciągnięte. Z oczywistych względów niniejszy felieton nie będzie nie tylko z uwagi na obowiązujące RODO personifikował osoby (obojga płci), które wobec swojej bliskiej osoby (niekoniecznie pozostającej w oficjalnym związku) dopuściły się autentycznej zdrady (nie tylko fizycznej, także moralnej!!!) jednakże z reguły, gdy zdrada ma incydentalny charakter to kac moralny jest najbardziej dotkliwy, przejmujący wręcz.

Gdy zdrada pojawia się nagminnie, kac często pozostaje mniejszym, a nawet wręcz ulega całkowitej atrofii wraz zanikiem wyrzutów sumienia. Z oczywistych względów kac moralny najczęściej kojarzony jest z powyższym rodzajem zdrady. Zdrady jednak także można się dopuścić wobec dotychczas wyznawanych wzorców ideowych czego wymownym przykładem recydywnym na dodatek jest Misiek Kamiński, niestety aktualny wicemarszał Senata RP.

Przywołać jednak należy niezwykle ważkie, znamienne i trafne słowa Marszałka Jóżefa Piłsudskiego: kto się raz squrił, qurwą pozostanie!!!

Skutkiem zatem m.in. nadużycia czy to alkoholu, czy to seksu jest w konsekwencji pojawiający się felietonowy kac, zwany takoż kociokwikiem.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

23.10 2022

fot. pixabay