Z reguły nie używam FB i mediów po to aby narzekać na usługi. Tym razem nie mam wyboru. W UPC mam kablówkę od niepamiętnych czasów. Miewałem już z nimi rozmaite przygody. Ale tak źle jeszcze nie było.
W poniedziałek 27 lutego dzwoni do mnie pani z UPC z propozycją przedłużenia umowy. Ta formuła umawiania się przez telefon i potwierdzania maila jest kuriozalna. Ale robiłem to już nieraz. Pani pyta, czy chcę tych samych pakietów co wcześniej. Potwierdzam i proszę o dodanie telewizji AMC (mam ją w swoim pilocie, ale nieaktywną). Potwierdza i zapewnia mnie, że znalazła dla mnie usługę w tej samej cenie co do tej pory.
Kilka dni później stwierdzam, że nie tylko nie dodano mi AMC, ale odebrano Cinemax i Filmbox (łącznie 6 kanałów). Dzwonię do UPC. Panienka zachowująca się jak automat zapowiada, że odsłuchają moją rozmowę z poniedziałku i oddzwonią. Kiedy? Nie wiadomo. Czy możliwy jest kontakt z przełożonymi? Tylko mailowy. Do osoby decyzyjnej nie można dotrzeć. Ona nie ma na nic wpływu. UPC jest instytucją jak z powieści Kafki.
Przy okazji informuje, że mam płacić o 14 złotych więcej. Dlaczego? Tego ona też nie wie. Grożę, że będę ogłaszał wszędzie, że UPC nabija ludzi w butelkę. Panienka nie ma na ten temat zdania. Ale na koniec pyta, czy jestem zainteresowany nowymi usługami. Odpowiadam, że jestem zainteresowany przestrzeganiem przed wami kogo się da. I zamierzam to zrobić.
Autor: Piotr Zaremba
Polski historyk, dziennikarz, publicysta, komentator polityczny i krytyk teatralny.
Zostaw komentarz