Mateusz 7:21
Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego….
Pamiętam dyskusję jakieś półtora roku temu (kiedy wkleiłam zdjęcie Taty z Papieżem) , jakie to niewłaściwe, że mój Ojciec podczas audiencji nie pocałował Papieża w pierścień i że to symbol, a symbole są ważne itd. Pamiętam też, jak odpowiadałam, że sposoby wyrażania uszanowania zmieniały się przez wieki. Kiedyś padano do nóg, obejmowano pod kolana, potem werbalnie „padano do nóg”, choć tego realnie nie robiono, a teraz to już i tak się nawet nie mówi… I że choć forma ważna, to jednak najważniejsza jest treść.
Mój mało „kościółkowy” Ojciec może i w pierścień nie całował, ale za to realnie czytał papieskie encykliki, był wielbicielem „Laborem Exercens” i „Solicitudo Rei Socialis”. Fascynował się ciekawym i nowatorskim papieskim nauczaniem społecznym.
Dziś miotamy się pomiędzy dwoma niesłychanie uproszczonymi i prymitywnymi stwierdzeniami na temat Karola Wojtyły : „obalił komunizm” i „krył pedofilów”, tak jak by Jan Paweł II nigdy nie był filozofem i teologiem, który rozwinął katolickie widzenie pracy, jako konstruującej człowieczeństwo, jak by nie był kaznodzieją głoszącym niezwykle ciekawe i często bardzo głębokie kazania, nie tylko na temat kondomów i etyki seksualnej, jak by nie był ważnym prekursorem ekumenii, pokazującym słowem i czynem, że Bóg jak go nie nazwać – jest jeden i jak by na koniec nie był człowiekiem prawdziwej, najgłębszej wiary aż po sam kres.
Nigdy (i za życia Jana Pawła II i po Jego śmierci) nie byłam wielbicielką katolickiego nauczania w kwestii etyki seksualnej, które wydawało mi się wymyślone przez żyjących w celibacie facetów i kompletnie oderwane od realiów. Nie podobało mi się przesadne skupienie na tych kwestiach, nie przemawiał do mnie kult seksualnej czystości i dziewictwa. Wiele innych rzeczy w Kościele też mi się nie podobało. Póżniej, już za niepodległej Polski byłam przeciwniczką wprowadzania religii do szkół (uważałam, że to jej tylko zaszkodzi), z oburzeniem oglądałam dziwne wygibasy kościelne w obronie arcybiskupa Petza…
Ale to nie zmienia faktu, że doskonale pamiętam, gdzie skierowałam pierwsze kroki po wyjściu z internowania i że była to plebania w Darłowie. Bo tam mogłam liczyć na pomoc. Pamiętam, że po produkty do paczek dla rodziców do więzienia chodziłam do kościoła św. Marcina. Że po pomoc chodziłam do jezuity – ojca Opieli… Że na usługi więźniów (najpierw politycznych, a potem wszystkich, jako kapelan więziennictwa) był zawsze ksiądz prałat Sikorski. Nie wymienię wszystkich przykładów większego i mniejszego dobra, którego doświadczyłam i ja i wielu ludzi wokół, od księży – mądrzejszych, głupszych, milszych i mniej sympatycznych i od Kościoła jako instytucji. Od tego Kościoła, który na takie właśnie tory postawił Jan Paweł II. Pamiętam tę niesamowitą nadzieję i ducha wspólnoty, które dał nam wszystkim młodym i starszym.
Wiem, że wielu porządnych katolików bardzo przybiły te ostatnie rewelacje. Czasem tak bardzo przybiły, że już są gotowi w emocjach wierzyć każdemu zarzutowi, choćby był naprawdę całkiem nieudowodniony, albo wręcz kłamliwy, a takich jest wiele. Ostatnio na TT pewien młody człowiek napisał mi, że to dowód troski o Kościół, teraz dla oczyszczenia trzeba krytykować JP II, bo tylko go ubrązawiano i stawiano mu pomniki. Zrobiono z niego jakiegoś bożka. (Nie cytuję, tylko mniej więcej oddaję sens wypowiedzi. Jak to kiedyś zażartował ktoś ze znajomych: w polskim kościele Trójca Święta to już nie Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, a Pan Jezus, Matka Boska i Jan Paweł II). Mój dyskutant z TT napisał to co napisał z pewnością w dobrej wierze. I ma nawet słuszne spostrzeżenie. Bardzo bym jednak zachęcała i jego i tych wszystkich, porządnych katolików i zatroskanych członków Kościoła, żeby oddalili się trochę od płótna. Bo są jak widzowie w galerii malarstwa, którzy ogladają obraz olejny z odległości 20 cm. Bardzo trudno wtedy dostrzec jego wartość.
A jest bezcenna.
I dlatego pójdę na marsz 2 kwietnia.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.


Zostaw komentarz