Próbuję przewidzieć losy Polski – jestem pewien, że ten mężny kraj przetrwa, ale o ile pewne znaki nie są szalenie mylące, to nadchodzą dla niego czasy cierpienia, a może i rozpaczy. Polacy jednak to twardy naród: przez sto pięćdziesiąt lat1 dławiły ich Rosja, Niemcy i Austria, a oni pozostali Polakami. Hitler nie przywiązuje wagi do historii, ja zaś tak. Niewykluczone, że kiedy ta książka się ukaże, Polska będzie toczyć walkę na śmierć i życie – i przetrwa, bo jej duch jest niezniszczalny.
Bernard Newman, fragment z Baltic Roundabout („Wokół Bałtyku”), 1939.
Wojna na Wschodzie – wyciągnięcie wniosków nad Wisłą
Wybuch wojny na Ukrainie był dla wielu z nas niewątpliwym zaskoczeniem oraz wzbudził niepokój, który na samym początku w pierwszych godzinach po rozpoczęciu przez wojska rosyjskie działań wojennych przeistoczył się w pewną formę paniki. Miliony obywateli ruszyło na stacje benzynowe po uzupełnienie paliwa i jego zmagazynowanie w obawie przed wzrostem cen ropy na światowej giełdzie oraz zaczęło wypłacać gotówkę z własnych kont w bankomatach. Ranek 24 lutego 2022 r. dla milionów obywateli Rzeczpospolitej narzucił skojarzenia z przeszłości, czyli z 1 września 1939 r., kiedy na spokojnie śpiących ludzi, którzy przed wschodem słońca odpoczywali, aby rankiem 1 września 1939 r. udać się do pracy i szkoły spadały bomby z niemieckich bombowców. Kiedy poruszające się w stronę stolicy kraju – Warszawy wojska niemieckie na zapleczu frontu bezwzględnie terroryzowały ludność cywilną dopuszczając się przy tym wielu zaplanowanych zbrodni. Kiedy miasta i wsie zamieniały się w ruiny. To dlatego my wszyscy bez względu na sympatie polityczne, dzielące nas różnice i wyznania religijne, mieszkających w miastach i wsiach tuż po rozpoczęciu wojny ruszyliśmy z pomocą uciekającym przed wojną mieszkańcom Ukrainy. Mogliśmy obserwować praktycznie to samo czego doświadczyli nasi dziadkowie i pradziadkowie rankiem 1 września 1939 r. Z tą jednak różnicą, że Ukraina i Ukraińcy nie pozostali sami. Dobrze wiedzieliśmy i mieliśmy z tyłu głowy obawę, że po Ukrainie przyjdzie kolej być może na Polskę.
Ostatnie trzydzieści cztery lata to okres nieustannego rozwoju, budowania dobrobytu, a tym samym odrabiania dystansu jaki nas na skutek II Wojny Światowej i czterech dekad komunizmu oddziela od wysoko rozwiniętych Państw Europy Zachodniej. Stopniowo realizujemy i zbliżamy się do tego celu, co jest możliwe dzięki pełnej niepodległości i suwerenności państwowej, ciężkiej pracy i determinacji milionów obywateli oraz przynależności – zakotwiczenia Polski w strukturach Zachodu. Możemy spokojnie i z dumą powiedzieć, że tą teraźniejszość nikt nam nie nadał, lecz sami ją wywalczyliśmy w przeszłości. Wywalczyły ją miliony Polaków w przeszłości, którzy przelewali krew za to, aby kolejne pokolenia mogły cieszyć się wolnością i niepodległością. Tę aktualną teraźniejszość musimy stale umacniać w naszym życiu codziennym. Warto zauważyć, że jednym z najważniejszych sukcesów we współczesnej historii Polski jest to, że w okresie od 1989 do 2018 roku PKB Polski wzrósł o 826,96%. Na co dzień nie przywiązujemy wagi do tej liczy i tego ogromnego sukcesu, którym nie może się nikt poszczycić w Europie, lecz możemy go dostrzec w momencie, gdy powrócimy do starych filmów i zdjęć z przeszłości z 1989 r. Niestety nie wykorzystaliśmy ostatnich trzydziestu czterech lat tak, jak powinniśmy. Wiele popełniliśmy błędów jako wspólnota polityczna. Nie potrafiliśmy i nadal nie potrafimy sprostać wielu wyzwaniom, które w perspektywie długookresowej mogą doprowadzić do ogromnych problemów i zmarnowania szansy, jaką otrzymaliśmy od historii. Choć nie jest to przedmiot moich dzisiejszych „rozważań”, to zaznaczę tylko, że wśród tych tematów znajduje się m.in. polityka demograficzna, polityka energetyczna i nieustanne spory o przyszłość energii atomowej i polskiego górnictwa, nierównomierny rozwój regionów (polaryzacja i dyfuzja w polityce rozwojowej), polityka mieszkaniowa oraz kształt i przyszłość wspólnoty politycznej. To są tematy, które należy podjąć i zacząć poważnie o nich myśleć nie tylko przez pryzmat żądzy osiągnięcia celów partykularnych tj. m.in. interesu politycznego, ale przyszłości Polski z jednoczesną myślą o następnych pokoleniach.
Początek dekady lat dwudziestych XXI w., to czasy niewątpliwie szczególne, by nie powiedzieć przełomowe. W tym niestety negatywnym znaczeniu. Najpierw cały świat, w tym także Polskę dotknęła pandemia wirusa SARS-COVID 19, potem doświadczyliśmy skrupulatnie zaplanowanej presji migracyjnej ze strony Białorusi, która miała doprowadzić do całkowitej destabilizacji wschodniej granicy RP, a na samym końcu 2021 r. przyglądaliśmy się gromadzeniu wojsk Federacji Rosyjskiej na wschodniej i południowej granicy Ukrainy. Nowy rok przyniósł wybuch wojny na wschodzie, który jest największym od 1945 i 1989 r. testem we współczesnej historii Polski. Testem, który w razie jego niepowodzenia może w perspektywie długookresowej doprowadzić do ponownego zagrożenia suwerenności i niepodległości państwa i narodu polskiego. Tym bardziej, że wszystkie państwa na zachód od Bugu „jadą” na tym samym geopolitycznym wózku. Ewentualny upadek Ukrainy, który nadal jest możliwy dopóki Kreml nie zmieni swojej polityki będzie prowadził do zagrożenia bezpieczeństwa wszystkim państwom położonym w Europie Środkowo-Wschodniej wobec których Rosja będzie prowadzić wojnę hybrydową i stosować politykę szantażu oraz politycznego nacisku osłabiającego położenie całego regionu.
Państwo i rola jego „trybików”
Z wojny na Ukrainie należy wyciągnąć dwa zasadnicze wnioski. Po pierwsze, należy zbudować państwo, które będzie mogło w pojedynkę sprostać zewnętrznym zagrożeniom bez konieczności wykorzystywania sojuszy, których jesteśmy członkami. Musimy więc w tym kierunku rozwijać i budować wojsko polskie oraz inne zewnętrzne i wewnętrzne służby (służby specjalne: wywiad i kontrwywiad, straż graniczna, policja, straż pożarna etc.). W osiągnięciu tego celu powinny służyć różnego rodzaju programy modernizacji służb oraz zwiększanie ich liczebności. Skuteczność tych reform powinna prowadzić do zwiększenia poczucia bezpieczeństwa i zaufania wobec państwa i jego instytucji wśród polskich obywateli. Wojna na Ukrainie pokazała wyraźnie, że kluczowe w zwycięstwie jest synchronizacja działań, profesjonalne podchodzenie do spraw państwowych oraz szybkość podejmowania decyzji. Po drugie, państwo muszą tworzyć patriotyczne, wyedukowane i profesjonalne kadry, które będą odpowiednio przygotowane do wybuchu i rozwiązywania potencjalnych różnego rodzaju kryzysów, w tym także do wybuchu wojny i obrony państwa.
W pierwszej kolejności powinniśmy się zatroszczyć o kadry, czyli ludzi, którzy będąc realizować dwa powyżej przyjęte cele. Państwo powinno postawić na profesjonalizację i unowocześnienie administracji, którą powinni tworzyć ludzie z poczuciem patriotyzmu, pasji i profesjonalnym podejściem. W tym celu należy dążyć do wzmocnienia służby cywilnej poprzez kształcenie przyszłych kadr urzędników od szczebla centralnego (administracji państwowej) do regionalnego (samorządu terytorialne). Krajowe szkoły administracji oraz szkoły i uczelnie powinny także nabrać charakteru regionalnego. Państwo powinno zacząć inwestować swoje zasoby do tworzenia takich szkół z myślą o kształtowaniu przyszłych kadr urzędników państwowych, decydentów politycznych oraz funkcjonariuszy wojska i służb. Ponieważ to jednostka tworzy państwo należy postawić na wzmocnienie ekonomiczne kadr, które będą pracować w sektorze państwowym. Bez wzmocnienia ekonomicznego pracowników sektora państwowego nie będzie możliwe osiągnięcie celu w postaci zbudowania profesjonalnego państwa i jego aparatu, gdyż pożądani ludzie będą woleli wybrać bardziej opłacany sektor prywatny. Wojna na Ukrainie już udowodniła, że od przygotowania i działań administracji różnych szczebli bardzo wiele zależy. Należy pamiętać o tym, że przeciwnik to wie doskonale i celowo będzie dążył do braku realizacji ww. celów próbując wykorzystywać mechanizmu szantażu i korupcji, która jest największym problemem naszego wschodniego sąsiada. Rosja i jej służby z powodzeniem to wykorzystują budując siatki agentów zainstalowanych na różnych szczeblach aparatu państwa ukraińskiego. Na marginesie zaznaczę tylko, że z tym problemem mającymi swoje korzenie ze wschodu (Rosji) mierzy się także Unia Europejska, a szczególnie Parlament Europejski przez który przetacza się słynna już afera korupcyjna.
Musimy pamiętać o tym, że państwo to jeden wielki mechanizm do którego zostały zamontowane różne części. Ludzie go tworzący to trybiki, które tworzą ów cały mechanizm. Niesprawność jednego z trybików powoduje, że cała maszyna (państwo) zaczyna nieprawidłowo funkcjonować, a wówczas obywatele bardzo szybko tracą poczucie zaufania do takiego państwa oraz spada znaczenie i prestiż takiego państwa na arenie międzynarodowej. Jak pokazują badania CBOS przeprowadzone w 2022 r. tuż po rozpoczęciu wojny na Ukrainie zdecydowana większość badanych ma zaufanie do wojska (76%), NATO (70%), władz lokalnych miasta lub gminy (63%) oraz policji (63%). Ponad połowa darzy zaufaniem Unię Europejską (55%), urzędników i administrację publiczną (53%) oraz Rzecznika Praw Obywatelskich (51%). Ponad dwie piąte ankietowanych wyraża zaufanie do prezydenta (43%), a mniej więcej jedna trzecia do sądów (33%), rządu (32%) oraz mediów (29%). Blisko co czwarty respondent ma zaufanie do Sejmu i Senatu (23%) oraz Trybunału Konstytucyjnego (22%), a najmniej – podobnie jak w ubiegłych latach – do partii politycznych (18%). Jak wskazuje autora raportu – w stosunku do roku 2020,
w mniejszym lub większym stopniu, spadło zaufanie do wszystkich instytucji uwzględnionych w sondażu i jednocześnie do wszystkich spośród nich – z wyjątkiem mediów – wzrosła nieufność.
Ten raport opublikowany i bez trudu dostępny dla wszystkich na stronie CBOS powinien zostać przedstawiony i przeczytany przez wszystkich polityków w Polsce, gdyż wyraźnie widać, że do „segmentu” politycznego jest dużo większy brak zaufania niż w przypadku pozostałych wymienionych w badaniu instytucji i organizacji, co w gruncie rzeczy oznacza porażkę całej klasy politycznej. Nie jest to także dobry prognostyk na przyszłość, gdyż brak zaufania do całej klasy politycznej (te badania to wyraźnie pokazują) będą generować szereg problemów w przeszłości, który będzie z całą pewnością wykorzystywany przez wrogie Polsce wywiady różnych państw zainteresowanych istnieniem strukturalnego konfliktu polityczno-społecznego w Polsce. Wojna już pokazała, że jako państwo
i społeczeństwo nie jesteśmy odporni na działania i skutki generowane przez prowadzoną wojnę informacyjną oraz prowokacje nastwione na realizację partykularnych interesów politycznych. To jest także efekt polityzacji całego życia publicznego w Polsce, które generuje konflikty osłabiające państwo.
Polski obywatel potrzebuje warunków do normalnego codziennego funkcjonowania w postaci równych szans dla wszystkich oraz rozwoju wszystkich obszarów i sfer w których na co dzień funkcjonujemy. Aby było to możliwe obywatele potrzebują utrzymanie bezpieczeństwa (zewnętrznego i wewnętrznego), potrzebują administracji państwowej, która będzie kierowała się interes obywateli, a nie tylko i wyłącznie własnych partykularnych interesów grup i środowisk. Potrzebuje poczucia sprawiedliwości
w wymiarze sprawiedliwości, który niezależnie od zajmowanej pozycji w społecznej hierarchii oraz statusu majątkowego będzie kierował się zasadami sprawiedliwości. Aby to było możliwe musimy zbudować solidne i mocne państwo, które będzie jednocześnie otwarte na publiczną debatę oraz przede wszystkim obywatela.
Armia i służby wewnętrzne – trzon państwa
Zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego państwa to najważniejszy cel każdej armii i wszystkich służb podlegających państwu. Dlatego od stanu armii i jej odpowiedniego przygotowania zależy położenie całego państwa. Wojna na Ukrainie pokazała dwie zasadnicze kwestie. Po pierwsze, kluczem jest jakość i odpowiednie wyposażenie wojska, które powinno dysponować bardzo precyzyjną i nowoczesną bronią. Po drugie, ważna jest liczebność (na wojnie istotna jest zastępowalność żołnierzy) armii, w tym przede wszystkim rezerw, które powinny być profesjonalnie przygotowane i gotowe do szybkiej mobilizacji i rozpoczęcia swoich zadań. Po trzecie, bardzo ważny jest system dowodzenia od szczebla centralnego (strategicznego) po operacyjny i taktyczny. Armia nie może być dowodzona przez ludzi całkowicie nieprzygotowanych do dowodzenia, polityków nieznających się na armii, lecz podejmujących idiotyczne decyzje oraz system dowodzenia musi budować morale, a nie go obniżać przyzwalając na korupcję i przemoc. Oczywiście przywołując ten opis mam na myśli armię rosyjską, która do tej wojny w takim wydaniu nie została przygotowana zwłaszcza jeśli chodzi o szczebel dowodzenia. Putin jest takim samym dyletantem i indolentem jakim był Kanclerz III Rzeszy Adolf Hitler, który miał w dodatku trudności z przeczytaniem dwudziesto stronnicowego raportu i nieustannie wpadał w wybuch furii w sytuacji braku wypełniania powierzonych rozkazów przez dowódców wojsk niemieckich. Na ten sam problem „cierpi” notabene Putin i jego akolici. Skuteczna obrona wojsk jest możliwa także dzięki elastyczności systemu dowodzenia. Podstawowym wnioskiem jaki należy z tej wojny wynieść to fiasko centralistycznego systemu dowodzenia. Żołnierz w polu musi wypełniać rozkazy, ale musi być jednocześnie przygotowany do elastycznego podejmowania decyzji biorąc pod uwagę jego aktualne położenie. Politycy nie powinni mieć wpływu na decyzje podejmowane przez naczelne dowództwo, którego rolą jest prowadzenie działań wojennych i obrona państwa. Rolą polityków (decydentów politycznych) jest sprawowanie kontroli nad armią, realizowanie reformy armii i zwiększanie potencjału wojska poprzez unowocześnianie armii. Tymczasem u Rosjan jest to wszystko postawione na „głowie” i politycy ingerują w kierunki działań wojennych.
Liczebność wojska polskiego i jego nasycenie profesjonalną kadrą musi być stale podnoszone. Na czas pokoju armia powinna liczyć minimum 300-350 tysięcy świetnie wyszkolonych i dobrze opłacanych żołnierzy oraz rozbudowany system rezerw w które powinno się zaangażować setki tysięcy obywateli. Dlatego należy postawić na militaryzację społeczeństwa, którego elementem powinno być przywrócenie powszechnej służby wojskowej. Moim zdaniem przy obecnych założeniach dobrowolnej służby również z powodu obecnej sytuacji demograficznej Polski nie uda się zbudować armii na poziomie 300 tysięcy żołnierzy. Przy zachowaniu dotychczasowe statusu quo w tej materii nie będzie możliwe osiągnięcie celów, które zostały przyjęte w ubiegłym roku w ustawie o obronie ojczyzny. Nie jestem jednak ekspertem, aby móc ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię. Zachęcam jednak do tego, aby na ten temat przeprowadzić debatę publiczną do której powinny zostać włączone różne środowiska na co dzień zajmujące się tematyką wojska. Rządzący powinni przyjąć różne głosy i wyciągając z takiej debaty wnioski podjąć ostateczną decyzję w tym temacie.
Państwo myśląc nad reformą armii powinno kierować się przede wszystkich dążeniem do zbudowania takiej armii, która będzie wstanie prowadzić wojnę wielodomenową (ląd-morze-powietrze-kosmos) z użyciem nowoczesnego sprzętu i nowocześnie oraz profesjonalnie zbudowanych i wyszkolonych jednostek. Powinno także dążyć do zbudowania własnych systemów rozpoznawczo-uderzeniowych oraz systemów izolowania pola walki (A2AD) neutralizujących wrogie jednostki powietrzne, w tym samoloty i rakiety przeciwnika, które będą miały za zadanie zneutralizować strategiczne cele na naszym zapleczu (centra dowodzenia politycznego i wojskowego oraz infrastrukturę krytyczną). Dlatego należy rozwijać nadal, takie programy jak: Wisła, Narew i Pilica+. Takie systemy powinny wspierać działania operacyjne wojsk lądowych, powietrznych oraz marynarki wojennej, która jak udowodniła wojna na Ukrainie jest niezbędna do zapobieżeniu nałożenia blokady morskiej przez państwo przeciwnika oraz kluczowa w sytuacji potrzeby neutralizacji jednostek morskich, które znalazłby się poza zasięgiem systemów rakiet przeciw okrętowych. Z tym ostatnim problemem zmaga się Kijów, który choć oddalił rosyjskie okręty od ukraińskiego wybrzeża, to marynarka wojenna Ukrainy nie posiada odpowiednich zdolności do stworzenia zagrożenia do rosyjskich jednostek pływających, które znajdują się poza zasięgiem ukraińskich systemów przeciw okrętowych.
W te systemy powinien zostać „wpięty” wywiad wojskowy. W budowie nowoczesnej armii należy korzystać również z sukcesów sektora prywatnego zwłaszcza w kontekście logistyki oraz sferze kosmiczno-rakietowej. Wojna na Ukrainie pokazała jak bardzo ważna jest profesjonalna i odpowiednio elastyczna logistyka wojska, a także jak ważne jest niszczenie węzłów logistycznych armii przeciwnika. Dlatego przygotowując się do przyszłych potencjalnych (zaznaczam to z całą mocą!) wojen musimy o tym pamiętać budując własne zdolności. Wciągając sektor prywatny do współpracy z wojskiem, a zwłaszcza należy wykorzystać doświadczenie i sukcesy polskich firm przy podejmowaniu współpracy z wojskiem.
Polska musi być gotowa do realizacji działań obronnych i długotrwałych walk, które są codziennością na Ukrainie. Dlatego należy budować rezerwy, w tym rezerwy sprzętowe oraz amunicyjne po to, aby wojsko mogło prowadzić długookresowe działania obronne. Wojsko polskie musi także posiadać zdolności do dokonywania projekcji siły w całym regionie EŚW, a szczególnie na kierunku wschodnim.
Społeczeństwo i wojna
Kluczem do zwycięstwa w każdej wojnie jest odpowiednie przygotowanie całego społeczeństwa, które musi w swoim codziennym życiu brać pod uwagę fakt, że pokój i niepodległość nie są wieczne, lecz zależą od rozwijającej się sytuacji geopolitycznej w długookresowej perspektywie. Dlatego musimy być przede wszystkim mentalnie przygotowani do tego, że może kiedyś pojawić się dziejowa konieczność i wyzwanie jakim jest obrona kraju i państwa, które będzie chciał pokonać i zdławić potencjalny przeciwnik. Do realizacji tego celu powinien być zaangażowany system edukacji. Zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli muszą wiedzieć jak się należy zachować w sytuacji rozpoczęcia i przebiegu wojny. Powinni wiedzieć, które miejsca są bezpieczne w sytuacji głębokich ataków rakietowych przeprowadzanych w głębi strategicznej państwa polskiej. Tego typu miejsca powinny być wyraźnie zaznaczone na mapach i różnych aplikacjach oraz nieustannie konserwowane. Tym podstawowym zadaniem tj. utrzymanie i budową obiektów obrony cywilnej powinny się zajmować służby przeznaczone do realizacji tych zadań. W Polsce te zadania realizuje Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej i podległa mu PSP, których rolą jest m.in. sprawowanie kontroli nad systemem ochrony ludności. Niestety na przestrzeni ostatnich trzydziestu ponad lat ten obszar został całkowicie zapomniany i 2/3 obiektów służących ochronie ludności nie nadaje się do niczego. Poza tym, niewielki procent ludności będzie mogło się schronić w tego typu obiektach w razie wybuchu wojny. Ten stan rzeczy należy zmienić i to w bardzo szybkim czasie. Tym bardziej, że rozpoczęty w 2018 r. koncert mocarstw dopiero się rozpoczął, a wojna na Ukrainie może być początkiem powstania szeregu aktywnych konfliktów zbrojnych na całym świecie z najważniejszym na czele – wojną o Tajwan, która jest dopiero przed nami. Państwo musi być przygotowane do funkcjonowania w nowym – trudniejszym i bardziej skomplikowanym świecie niż wcześniej. Powrotu do przeszłości po prostu już nie ma i należy się przede wszystkim mentalnie do tego tych sytuacji przygotować nie ulegając panice tylko stopniowo i skrupulatnie realizować nasze własne cele – budowy silnego i wpływowego państwa.
Nawet jeśli Rosja przegra wojnę na Ukrainie (do tego jest jeszcze bardzo długa i niepewna droga), to w mojej ocenie nie porzuci swojej tożsamości imperialnej. Będzie ponownie dążyła do odbudowy potęgi militarnej i być może spróbuje na nowo „odzyskać” swoje dawne terytoria, które utraciła po 1991 r. w wyniku rozpadu Związku Sowieckiego. Putin podobnie jak Hitler i Stalin nie jest długowieczny. Kiedyś odejdzie jak każdy z nas, a być może pomogą mu w tym jego siepacze (współpracownicy), którzy zrozumieją, że Putin wpycha Rosję na samej otchłani z której może nie być wyjścia. Może skończy jak Towarzysz Beria, którego wedle niektórych opowieści Chruszczow osobiście zadusił na stole podczas narady politbiura jaka odbyła się na Kremlu? Tego nie wiemy, ale musimy brać pod uwagę różne scenariusze w tym także takie jak transformacja systemu, którą będą realizowały rosyjskie służby specjalne. Transformacja ta może polegać na wymianie „lidera” na wydawać by się mogło otwartego i nowoczesne polityka, który będzie skłonny do aktywnej i „szczerej” dyplomacji. Polityka, który zacznie mówić o potrzebie budowy i utrzymania pokoju w Europie oraz zachęcał od obniżenia sankcji i presji nałożonych na Rosję. Powinniśmy być na to przygotowani, gdyż takim politykiem na samym początku był właśnie Putin przez wielu na zachodzie uważany za nowoczesnego i otwartego na demokrację i jej wartości. Rosja może wówczas przejść do strategii defensywnej, aby kupić sobie czas na ponowne przygotowania do rozpoczęcia nowej wojny. Musimy być więc na to przygotowani i przede wszystkim czujni, gdyż jak pokazuje to historia – Rosji po prostu nie należy ufać. Sami tego przecież doświadczyliśmy. W 1920 r. pokonaliśmy pod Warszawą, a potem pod Komarowem wojska bolszewickie. Wojna zakończyła się pokojem w Rydze, który jak czas pokazał dał nam dziewiętnaście lat na odbudowę i rozwój państwa polskiego. Siedemnaście lat później wojska niemieckie i sowieckie triumfalnie przedefilowały przez centrum polskiego Brześcia. Sześć lat później Polski w granicach sprzed wybuchu II WŚ nie było już na mapie podobnie jak ponad sześć milionów naszych współobywateli, których obaj okupanci (niemiecki i rosyjski) wspólnie wymordowali w czasie polityki terroru
i prześladowań za polskość, przynależność narodową i nienawiść rasową. Tego samego dziś doświadcza Ukraina z rąk rosyjskich najeźdźców dlatego trzeba pamiętać o tym, jaka Rosja jest i jakie są jej cele. Nawet wtedy, gdy nie deklaruje ich otwarcie.
Na sam koniec jedynie dodam, że osobną kwestią jest polityka zagraniczna zwłaszcza na wschodnim odcinku zarówno wobec Ukrainy, Białorusi, jak i Rosji. Temu zagadnieniu i obszarowi poświęcę swoją uwagę w osobnym tekście. Powyższy tekst może się wydawać dla wielu chaotyczny za co przepraszam, ale starałem się na kilku zaledwie stronach streścić wnioski, jakie powinniśmy wyciągnąć z wojny na Ukrainie. W tym tekście starałem się pokazać czytelnikom, że państwo to system naczyń połączonych, które razem muszą prawidłowo funkcjonować. Przez ostatnie trzydzieści ponad lat w Polsce bywało
i bywa z tym różnie. Całe społeczeństwo i klasa polityczna musi pokazać i udowodnić, że może być inaczej. Powinno być inaczej, gdyż nas już nie będzie stać na utrzymanie statusu quo, gdyż w przyszłym świecie przetrwają tylko silne podmioty stosunków międzynarodowych. Doświadczyli tego nasi dziadkowie i pradziadkowie w 1939 r. tracąc swoją przyszłość życia w pełni niepodległym i suwerennym kraju. Nie możemy tego powtórzyć w przyszłości i z tą myślą pozostawiam Państwa jednocześnie życząc udanej majówkowej przerwy od szkoły i pracy.
Fot. Mariusz Grzybek / Pressmania.pl / wojna na Ukrainie
Zostaw komentarz