Takie porównanie jest błyskotliwe, lekkie, wielu przekona, ale tak naprawdę zakłamuje rzeczywistość!
Jeżeli nasz dr habilitowany prawa, w swojej argumentacji odwołuje się do anachronizmu, to gdzie się nasza nauka znajduje?
Ten człowiek – odwołam się do słów Cata – Mackiewicza – nie potrafi intelektualnie oczyścić obecnej naszej epoki od przeszłości.
W ten sposób powstaje idea, która panuje nad społeczeństwem, zwłaszcza, że jej autorem jest szanowany profesor. I jest ona potem używana jak pałka w dyskusjach o „rzekomej” praworządności.
A my o praworządności nie potrafimy rozmawiać, bo nie mamy toposów – czyli punktów stycznych w argumentacji. Nadajemy każdemu argumentowi tyle sensów ilu jest toczących dyskusje. I nie potrafimy się umówić, że danemu argumentowi będziemy nadawać taki i taki sens.
Nauka jest chłodna – argumentuje na gruncie pozytywizmu. Jej twierdzenia są zatem w jakiś sposób weryfikowalne, a przynajmniej zgodne z doświadczeniem.
Irracjonalizmu nauka unika – jest z nią sprzeczny. Kiedy więc profesor prawa odwołuje się do irracjonalizmu, to widzę emocje. A emocje są złym doradcą.
Pytanie – ilu się zwiedzie i będzie chciało z takich porad skorzystać? Wszak udziela ich profesor!
Zostaw komentarz