Na ulicy Fredry, tam gdzie funkcjonuje Bar Skoczek, nie ma już zakrętu. Kiedyś były, ale poproszono wypłaszczaczy z Parku Pokoju, aby w przerwach między wypłaszczaniem kuli ziemskiej, zlikwidowali delikatne zakręty. Niby nie były tak znaczące, w zasadzie to nie były nawet widoczne gołym okiem, ale klienci baru skarżyli się na nie. Nad ranem, jak okazywało się, że dzień wcześniej się na nich mimo wytężenia wzroku i woli nie wyrabiali. Każdego wieczora kilku takich zawodników wypadało z zakrętu i jeden zwalał się na drugiego.
– Fajnie, że już nie ma zakrętów na Fredry – zagaiłem rozmowę z mieszkańcem baru. – Ludzie mogą teraz prostą drogą wracać z baru do domu, no i odwrotnie.
– I tak, i nie – odpowiedział krępy człowieczek w skórzanej kurtce. – Bo teraz, wie pan, każdy się może napić w barze i wrócić prostą drogą do domu. A jak były zakręty, te takie nawet lekko dostrzegalne, to było jasne, kto jest silny, a kto słaby. Teraz piją na umór i wracają prostą drogą, jeden z drugim.
– Czyli zakręty były jednak dobre? – zapytałem.
– Oczywiście! Wie pan ilu ludzi nie potrafi wziąć najprostszego zakrętu? Większość! Każdy chciałby się zrobić pod korek i pójść do domu niczego nie pamiętając poza tym, że było mu dobrze i mięśnie mu się rozluźniły. A tu nie o to chodzi w chlaniu, wie pan.
– To o co chodzi? – zapytałem z ciekawości.
– To dobre pytanie, odpowiedział krępy człowieczek. – Osobiście uważam, że jak już mamy się upijać to z pożytkiem dla literatury. A nie że jeden z drugim zalicza zgon, mózg zupełnie wyłączony i potem wraca jak zwycięzca po 2-3 dniach, jak Krzysztof Kolumb po odkryciu Ameryki. A tymczasem on zobaczył tylko własną twarz w zwierciadle muszli klozetowej.
– Z pożytkiem dla literatury? – dopytałem.
– I dla nauki jako takiej, dla medycyny też – kontynuował wypowiedź krępy człowieczek. – Dlatego te zakręty są potrzebne, bo niejeden głupek sobie łeb na nich rozwali, przeżyją tylko najbardziej … tu zaczął poszukiwać adekwatnego słowa.
– Jako człowiek naukowy mogę panu doradzić jedno. Niech pan zaprzestanie budować niepotrzebnie zakręty, które jedynie traumatyzują ludzi, których i tak potem trzeba afirmować oferując im bezpłatne przejazdy autostradami. Niech Pan pobudzi bardziej do działania wypłaszcczaczy kuli ziemskiej. Oni to panu za połowę stawki po godzinach zrobią. Ulica Fredry będzie jak Aleje Jerozolimskie w Warszawie.
– Pan profesor ma jak zwykle rację. W punkt – jak mawiają internauci. Nie pogardzi pan zaproszeniem na piwko u Skoczka? – zapytał krępy człowieczek.
– Chętnie się napiję. Od trzech godzin nie miałem alkoholu w ustach. – odpowiedziałem i zasnąłem w kącie baru. – Z tym zakrętem trzeba będzie jednak zrobić porządek.
– Oczywiście, powiedział mały krępy człowieczek nalewając dużego Noszaka.

Zostaw komentarz