W Centrum Konferencyjnym Karwan w Malborku 14.07.2023 odbyło się spotkanie z dr Joanną Karbarz-Wilińską i Bartoszem Januszewskim autorami książki „Ocaleni z ludobójstwa. Wspomnienia Polaków z Wołynia”. Zorganizowane zostało przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku. Na sali było ok. 50 osób w tym przedstawiciele lokalnego samorządu, służb mundurowych, mieszkańcy Malborka i okolic.

Spotkanie poprowadził Aleksander Masłowski, kierownik Zamku w Sztumie (filii Muzeum Zamkowego w Malborku).

Książka poświęcona jest pamięci ofiarom ludobójstwa do jakiego doszło na Wołyniu, w latach czterdziestych XX w. Ofiarami mordów, których kulminacja nastąpiła w lecie 1943, byli przed wszystkim Polacy, w dużo mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Jej sprawcami były Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (Orhanizacija Ukrajinśkych Nacionalistiw, OUN) i Ukraińska Powstańcza Armia (Ukrajinśka Powstanśka Armija, UPA).

Jak mówili autorzy mimo, że również w województwach tarnopolskim, stanisławowskim, oraz części województw lwowskiego, lubelskiego i poleskiego dochodziło do rzezi Polaków skupili się na Wołyniu, ponieważ uznali, że zbrodnie dokonane na tym terenie zasługują na odrębne opracowanie. W czasach PRL temat ten był zakazany, a ocaleni nie mogli mówić. Mimo 30 lat niepodległej Polski temat ten nie jest szczególnie nagłaśniany.

Pierwszymi naukowcami którzy się nim zajęli byli Władysław i Ewa Siemaszko wykorzystując dostępne źródła, dokumenty oraz re­lacje świadków.

Pan Bartosz Januszewski w swoim wystąpieniu wyjaśnił, że powodem powstania książki była świadomość, że dokumentowanie i opisywanie zbrodni jest bardzo ważne dla dzisiejszego i przyszłych pokoleń. „Dzieci Wołynia”, są ostatnim żyjącym pokoleniem ocalałym od śmierci, będącymi bezpośrednimi świadkami ukraińskich zbrodni Są to wspomnienia ich osobistych doświadczeń i przeżyć. Jak mówili autorzy ocaleni opowia­dają o swojej ucieczce z miejsc zbrodni, tułaczce i nowym miejscu osiedlenia.

Pisząc starali się z dr Joanną Karbarz-Wilińską przede wszystkim zebrać informacje od bezpośrednich świadków rzezi, jednak znalazły się w niej również opisy przekazane relacjonującemu przez, krewnych i znajomych.

Autor naszkicował również sytuację bytową obu nacji. Położenie wiejskiej ludności narodowości polskiej, nie różniło się zasadniczo od warunków bytowych ukraińskich sąsiadów Mieli podobne problemy dnia codziennego. We wspomnieniach dotyczących okresu sprzed zbrodni, świadkowie wspominają obrazy zgodnego współżycia Polaków i Ukraińców na Wołyniu

W kilku zdaniach przedstawił proces narastania wrogości ukraińskich nacjonalistów wobec Polaków i tworzenia planu całkowitej likwidacji polskości na terenach województw południowo-wschodnich Rzeczypospolitej.

Członkowie OUNm i UPA zdołali przekonać ukraińską ludność wiejską Wołynia, że jedyną drogą do utworzenia państwa jest oczyszczenie tego terenu z wszelkich mniejszości narodowych.

11 lipca — ukraińscy nacjonaliści zaatakowali równocze­śnie około stu miejscowości. Ofiary były zazwyczaj atakowane znienacka, często podczas uroczystości religijnych, kiedy ludność licznie gromadziła się w świątyniach, wesel, nocą. Ginęli bezbronni mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy pochodzenia polskiego, również Ukraińcy którzy w jakiejkolwiek formie pomagali Polakom, czy sprzeciwiający się nacjonalistycznej ideologii. Przed śmiercią doznawali niewyobrażalnych tortur.

Podczas każdorazowej akcji UPA życie traciło od kilku do kilkudzie­sięciu, a nawet kilkuset osób. Czasami zabijali mieszkańców niemal całej kolonii czy wsi. Równocześnie „gasnęli” przedstawiciele kilku pokoleń Jedyną ich winą były to, że byli Polakami.

Przedstawiciele cerkwi często popierali działania nacjonalistów ukraińskich.

Autorzy zwrócili uwagę, że na skutek likwidacji polskich elit przez NKWD i wywózek w głąb ZSSR, poza naprędce organizowaną samoobroną, nie było oddziałów zbrojnych podziemia które skutecznie mogłoby przeciwstawić się ukraińskiemu terrorowi. Zdarzały się przypadki ucieczek do większych miast i oddawanie się pod ochronę niemiecką.

Bardzo wielu współczesnych polityków i historyków na Ukrainie przedstawia ludobójstwo polskiej ludności jako wojna polsko-ukraińska, w wyniku której obie strony poniosły dotkliwe straty. Nazywanie przez Polaków zbrodni wołyńskiej jako ludo­bójstwa uważają za wyolbrzymione i nieadekwatne. Zamiast tego mówią o „wydarzeniach wołyńskich”, „tragedii wołyńskiej” czy „antypolskiej akcji”.

Polska wielokrotnie zwracała się do władz ukraińskich o umożliwienie przeprowadzenia ekshumacji i iden­tyfikacji osób zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej. Niestety próby takie są stale utrudniane. Do chwili wybuchu wojny na Ukrainie 24 lutego 2022 r. w mocy pozostawał zakaz podejmowania tych prac, wydany w 2017 r. Również obecnie władze ukraińskie niewiele robią by to zmienić.

Następnie było sporo pytań do autorów m. in.:

  • Ponieważ w polskich szkołach uczy się dużo młodzieży ukraińskiej, to czy nie powinny powstać programy edukacyjne dla nich,

  • Czy nie jest tak, że Warszawa i Kijów czekają, aż wymrą ostatni świadkowie,

  • Czy za ekstremizmem Polaków stali sowieccy oficerowie,

  • Ile Ukraińców zginęło w polskich akcjach odwetowych i jak one był odbierane przez nacjonalistów ukraińskich,

  • Jak wygląda sprawa rozliczenia się cerkwi ukraińskiej za sprzyjanie części jej duchownych rzezi wołyńskiej (popi święcili siekiery ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA)

Były też pytania, których nikt nie rozumiał, bo nie wiadomo było, o co zadający pyta.

Przed spotkaniem i po nim można było nabyć książkę w promocyjnej cenie. Po jego zakończeniu ustawiła się długa kolejka do autorów po autografy.

Uważam, iż spotkanie było ze wszech miar udane i potrzebne. Mogliśmy na żywo zobaczyć ludzi którzy opisując wołyńską tragedię, pokazują nam naszą historię. Dobrze, że mamy w Polsce takich naukowców i pisarzy podejmujących trudne i bolesne dla nas tematy.

Foto:Alicja Łukawska i Patryk Pawłowski