Zacznie się od postępowań wyjaśniających? Niejaki sędzia Igor Tuleya miał ich podobno 8, a nie wszystkie się już skończyły.
Przesłuchania, przesłuchania… i ta niepewność.
Znajdą coś na mnie? Nie znajdą?
Przecież za chwilę prześwietlą mi całe życie.
A może lepiej wymyślić sobie jakąś winę? Niektórzy mówią, że to pomaga. I się pokajać?
Ale za co?
Kurczę, kim był mój dziadek? Może był w partii? To może za to?
A może lepiej walczyć?
Lepiej wyblaknąć czy spłonąć wobec tego, któremu się najwyraźniej ustroje pomyliły?
Koszmar dopiero się zaczyna…

Igor Tuleya został powołany na sędziego przez Marszałka Sejmu, a nie przez Prezydenta. To może jakiś inny przykład?