Ten wpis miał być rano, ale gdzieś się zapodział. Mimo tego jest nadal aktualny. A może jeszcze bardziej, bo zaczyna się kampania wyborcza, w której będzie wiele brudu i nieprawdy. A także wykorzystane zostaną narzędzia uderzające w wizerunek przeciwnika politycznego.

Na początku października, jak zapowiada Tusk, w PiS uderzy on proaborcyjnym marszem, który ma wzmocnić PO i jej zwolenników. Jednak moim zdaniem PiS referendum o uchodźcach może zrównoważyć niewątpliwe straty, które poniesie w wyniku marszu aborcyjnego zapowiadanego przez Tuska na 1 października 2023 roku. I co więcej uważam, że efekt tego może naprawdę wzmocnić Zjednoczoną Prawice.

Zwolennicy Tuska, i to każdej kategorii, wcale nie są tacy skorzy do przyjmowania uchodźców. Tych bardziej proeuropejskich i pewnie bardziej wykształconych zrazi ich zawodowa konkurencja. Tych patrzących na swój portfel – koszty ekonomiczne i strach przed społecznym zachowaniem imigrantów (wcale nie chcą imigrantów utrzymywać).

Tu też ważny jest termin wyborów – 15 październik 2023 roku. PiS będzie miał jeszcze trochę czasu na zmarginalizowanie efektów tego proaborcyjnego marszu Tuska. Nie muszą one być aż takie wielkie. Trzeba mieć świadomość, że w marszu pójdą tylko zdeklarowani proaborcjoniści i choć w Polsce współczesnej może ich być dużo, to jednak wielu z nich w obawie przed imigrantami, które Polska na skutek decyzji UE będzie musiała przyjąć, swoje lęki przed nimi zniweluje głosowaniem na rzekomą antyaborcyjnie nastawioną Zjednoczoną Prawicę.

Wreszcie Kościół katolicki będzie miał trochę czasu – od 1 października do 15 tegoż miesiąca – na uświadomienie faktycznie katolickich wyborców. Ale musi to zrobić rzetelnie i mądrze.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.