Co jakiś czas pojawiając się z kręgu zachodnich dyplomatów pomysły, że szansą na pokój Rosji z Ukrainą i jej członkowstwo w NATO mogłaby być rezygnacja tej ostatniej z części ziemi okupowanych obecnie przez agresora . Ostatnio powiedział to nie byle kto ale Stan Jensen, szef kancelarii NATO.
W wywiadzie dla norweskiej gazety „Verdens Gang” stwierdził on m.in., że ta kwestia była już podnoszona w Sojuszu. Dodał- „nie mówię, że tak musi być, ale mogło by to być możliwe rozwiązanie. Enuncjacje norweskiego polityka zdementował natychmiast John Kirby, rzecznik Rady Bezpieczeństwa USA stwierdzając, że nie toczył się w gronie państw Sojuszu żadne rozmowy na ten temat. Ostro zareagował także Kijów i nie należy mu się dziwić bo to dzielenie skóry na niedźwiedziu i to na dodatek, na cudzym.
To prawda, że rychłego końca tej wojny nie widać. Codziennie giną setki ukraińskich obrońców i niszczona jest przez Rosjan ukraińska infrastruktura: szkoły, fabryki, szpitale, mosty itd. Codziennie giną cywile. Mimo tego, determinacja Ukraińców by wypędzić agresora ze swych ziem nie maleje, ale rośnie choć zdają sobie sprawę z tego, że droga do zwycięstwa może być trudna i długa oraz okupiona wieloma ofiarami. Takie pomysły by oddali swą ziemię w zamian za pokój z Rosją to tak, jakby ktoś im plunął w twarz dodając – „no tak , dzielnie walczyliście, ale teraz usiądźcie do jednego stołu z mordercami waszych dzieci, matek, synów i ojców i dogadajcie się jakoś bo tej wojny nie wygracie”. Politycy zachodni, którzy tak myślą, łudzą się, że Putina to zadowoli nie rozumiejąc przy tym kompletnie mentalności rosyjskiego dyktatora, który dziś coś podpisze, obieca by jutro złamać dane słowo i wszystkie umowy. Do niego nie trafia siła argumentów, ale argument siły. Taki scenariusz już Europa przerabiała w tysiąc dziewięćset trzydziestym ósmym roku, Hitler też tylko chciał od Czechosłowacji Kraju Sudeckiego zamieszkałego w większości, wtedy, przez mniejszość niemiecką. A jak to się skończyło wszyscy wiemy. Do dziś nam o tym przypominają tysiące grobów zamordowanych przez nazistów obywateli Europy oraz cmentarze wojskowe, tych, którzy z Niemcami nazistowskimi walczyli. Jak krótka u niektórych zachodnich polityków bywa pamięć historyczna. I jeszcze jedna, może najważniejsza kwestia, taka decyzja ( jak zakończyć wojnę) należy do samych Ukraińców. Oportunistyczni suflerzy innych, możliwych jak walka do zwycięstwa, rozwiązań na Ukrainie nie są mile widziani.
Tym, którzy twierdza, że tej wojny nie da się zakończyć droga militarną trzeba powiedzieć, że kiedy Rosjanie stanęli u granic Berlina, Stalin nie zadzwonił do Hitlera i nie powiedział mu – „słuchaj Adolf, tego konfliktu nie da się zakończyć z bronią w ręku, pogadajmy o innych opcjach”. Nie sądzę by to samo powiedzieli kiedykolwiek Putinowi Ukraińcy. Nie po tym, co spotkało ich kraj.
Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz