Dla polityków, dziennikarzy, analityków, środków masowego przekazu najważniejszym tematem powinna być wstępna wersja Raportu o Zmianie Traktatów UE, który we wrześniu 2023 r. Komisja Konstytucyjna PE rozesłała do członków Unii.

Jego akceptacja umożliwi przekształcić UE w „superpaństwo”. Eurodeputowany PiS Jacek Saryusz-Wolski alarmował, że jest to propozycja zawierająca „masowy transfer kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE”. A nie jest to bezpodstawny alert, bowiem Raport zawiera propozycje 267 zmian w obu Traktatach – o Unii Europejskiej i o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Od lat Niemcy powoli a sukcesywnie dążyły do zmiany zapisów traktatowych UE, tak by pod przykrywką Brukseli przejąć całą władzę w Europie.

Każdy pretekst jest dobry. Już w październiku 2010 r kanclerz Niemiec Angela Merkel potwierdza: na szczycie UE w Brukseli Berlin zażąda zmiany traktatu, które przygotują Unię na powtórkę greckiego kryzysu zadłużeniowego

We wrześniu 2017 r opowiedziała się na łamach niedzielnego wydania „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – „FAZ” – za zmianą unijnych traktatów w celu zacieśnienia integracji w strefie euro.

W lipcu 2022 r kanclerz Niemiec Olaf Scholz w długim artykule obwieścił, że UE winna stać się wspólnotą geo­polityczną i należy przezwy­ciężyć narodowe egoizmy, znosząc zasadę jednomyślno­ści, a tak przekształcona Unia umożliwi Niemcom wzięcie odpowiedzialności za Europę i świat. (Adrian Stankowski, „Adolfiątko”, „GPc”, 21.07.2022)

W maju 2023 r kanclerz zaapelował o pogłębioną integrację Unii Europejskiej. W tym celu, jak przekonywał, potrzebna jest reforma systemu głosowania w Radzie Europejskiej tak, aby więcej decyzji zapadało przez większość kwalifikowaną. Podkreślił, że takie rozwiązanie pozwoli Unii „mówić na świecie jednym głosem”.

Gdy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki o stworzeniu superpaństwa nigdy w Polsce nie było na ten temat żadnych dyskusji A czas płynął, prace nad nim trwały. Kierownictwo PiS jak ognia bało się i boi go poruszać w środkach masowego przekazu, by  opozycja nie oskarżyła ich o szykowanie polexitu. A nie da się pogodzić istnienia suwerennej Polski w superpaństwie.

Polscy prawicowi politycy wykazują  zadziwiającą pasywność wobec niemieckiego planu przerobienia Unii na europejskie państwo. Jakby zapomnieli, że Polska zniknęła z mapy Europy na 123 lata. Przez ten okres Polacy mieszkali w trzech krajach, które podzieliły ją między siebie.

By ponownie się odrodziła nasi przodkowie złożyli daninę krwi w powstaniach kościuszkowskim (od 12 III do 16 XI 1794r.), listopadowym (1830r.), styczniowym (1863-1864), Wiośnie Ludów (lata 1848-1849), wojnie 1920.

W czasie II wojny światowej walczyli z niemieckim i rosyjskim okupantem, wykrwawili się w powstaniu warszawskim, katowniach gestapo, NKWD i UB po to by mieć wolną Polskę, a teraz, gdy realnie grozi nam utrata suwerenności, politycy, Kościół, dziennikarze, publiczne środki przekazu nie biją na alarm, nie kładą się Rejtanem. Milczą. Trwa kampania wyborcza politycy jeżdżą po kraju, a nikt nawet się nie zająkną, że powstał wstępny Raportu o Zmianie Traktatów i jego konsekwencjach dla Polski.

Ponieważ temat nie istnieje w przestrzeni publicznej, większość polskiego społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, że jego przyjęcie będzie zgodą na powstanie superpaństwa pod kierownictwem Niemiec. Gdy ono zostanie utworzone nasi przyjaciele zza Odry szybko wybiją nam z głowy rozwój i doganianie najbogatszych państw w Europie, zbudowanie najsilniejszej armii lądowej w Europie, sprzeciwianiu się przyjęcia euro, przymusowej relokacji, prowadzeniu samodzielnej polityki zagranicznej, gospodarczej i militarnej . Za to postarają się byśmy stali się nic nieznaczącym niemieckim landem, dostarczycielem taniej siły roboczej na Zachód i mieli rząd podporządkowany interesom Berlina.

Co przez te wszystkie lata robili politycy PiS? – Nic dosłownie nic – poza odgrażaniem się, że nie zgadzają się na superpaństwo.

Premier Mateusz MorawieckiTworzenie jednego państwa europejskiego, „Stanów Zjednoczonych Europy” jest pewnego rodzaju niebezpieczną utopią; stawiając tamę kolejnemu poszerzaniu kompetencji Unii Europejskiej, bronimy jednocześnie Europy, UE.

My dziś, stawiając te bardzo trudne pytania, na nowo niekiedy formułowane, stawiając tamę kolejnemu poszerzaniu kompetencji UE, bronimy jednocześnie Europy, UE, czasami niekiedy przed nią samą, to prawda. Ale myślę, że dziś jest taki czas, że trzeba też UE bronić przed instytucjami europejskimi. Sądzę, że trzeba stawiać te bardzo trudne pytania, bronić zasad, zdrowego rozsądku (wPolityce.pl, 03.12.2012)

Radosław Fogiel, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych. – Wszelkie próby zlikwidowania tej zasady muszą prowadzić do dyktatu. PiS nie zgodzi się na takie rozwiązanie.

Szynkowski vel Sęk – proponowane zmiany traktatowe są nieakceptowalne: jeżeli wejdą na poziom międzynarodowy – polski rząd je zawetuje. Rząd PiS jest gwarantem tego, że takie szkodliwe i niebezpieczne dla Polski, ale i całej UE rozwiązania nie wejdą w życie.

Podczas spotkania z mieszkańcami Legnicy w grudniu 2022 prezes PiS Jarosław Kaczyński odnosząc się do powstania superpaństwa mówił:

Projekt europejski to jest przedsięwzięcie, o którym mówi się dość dużo, który jak sądzę, w naszym kraju nie jest specjalnie dobrze znany. Plan zakłada, że Unia Europejska przekształci się w państwo europejskie. Tego rodzaju zapowiedzi padały już wielokrotnie, ale w tym czasie, w którym żyjemy są formułowane zupełnie wprost. (…)

Jeśli takie państwo by powstało, a Niemcy zdołałyby zrealizować ten „plan Scholza”, to wtedy siła tego państwa byłaby już ogromna, także w skali światowej. Byłaby porównywalna w skali PKB z USA, choć nieco niższa. (…) Jeżeli spojrzeć na to z polskiej strony, to jest to droga, którą Polska miałaby przejść od wyjścia spod buta sowieckiego do wejścia pod but niemiecki. Takie są realia. (…) Trzeba sobie zadać pytanie, czy takie rozwiązanie się Polakom opłaca? Jeśli spojrzeć na nasze własne dzieje, to można powiedzieć jedno: pod butem żyje się źle. Zawsze jest tak, że na tym się traci. Każdy naród, który nie jest w stanie podejmować decyzji, które go dotyczą, jest traktowany jako drugorzędny, a po drugie płaci za to pod każdym względem. (…) Jest bardzo ważne, żeby nasi rodacy wiedzieli, o co chodzi. (…) Stawka jest naprawdę wysoka”

Tak, więc J. Kaczyński wie, że projekt europejski w naszym kraju nie jest specjalnie dobrze znany, jakie skutki będzie miało jego stworzenie i na tym się skończyło. A jak ma być znany skoro on nie istnieje w przestrzeni medialnej?

Z kolei premier Mateusz Morawiecki sprzeciwia się kolejnemu poszerzaniu kompetencji UE i tworzenie jednego państwa europejskiego poprzez stawianie bardzo trudnych pytań, na nowo niekiedy formułowanych. Mają one być tamą, która powstrzyma ekspansję kompetencji Brukseli.

A co z Solidarną Polską, z zwłaszcza Konfederacją, która przedstawia się jako jedyne ugrupowanie na polskiej scenie politycznej realizującej interes propolski? Przecież równie dobrze wiedzą, jakie będą konsekwencje. Zamiast bicia na alarm – cisza.

Nowa struktura europejska, nowe zasady funkcjonowania Unii powinno być jednym z pytań referendalnych.

Miałam nadzieję, że w „Salonie dziennikarskim” pod redakcją Jacka Karnowskiego to będzie wiodący temat, bo nie ma nic ważniejszego od naszej suwerenności. Program był transmitowany z Polanicy Zdroju, w którym odbywała się VIII edycja Przystanek Niepodległość. Wydawałoby się, że sama nazwa automatycznie zobliguje prowadzącego program redaktora Karnowskiego, by głównym tematem programu był Raport o Zmianie Traktatów.

Niestety, ten temat nie był w kręgu zainteresowania prowadzącego i zaproszonych gości. Nikt o nim nie wspomniał nawet słówkiem. Kluczowym była inwazja nielegalnych migrantów na południu Europy, następnie wczasy D. Tuska nad jeziorem Como we Włoszech, spadek poparcia dla Konfederacji, jaki wpłynie na kampanię wyborczą afera profesora Wawrzyka, relacja między Tuskiem a Trzaskowskim.

Od roku wszyscy są skupieni na wyborach. Dla polityków ważny jest ich wynik, a nie likwidacja podmiotowości państwa. Ten problem jest niezauważalny.

Wychodzi na to, że wszystkie siły polityczne po cichu pogodziły się z powstaniem superpaństwa, utratą suwerenności i naszą pozycją jako landu w nowej strukturze.

Foto : internet