Przy ulicy Wiejskiej zacząłem bywać często równo 30 lat temu. Wtedy to, o ile mnie pamięć nie myli w 1993, lewica doszła znowu do władzy. Elektorat w cztery lata po rewolucji bardzo szybko doszedł do wniosku, że u Mamusi pod pierzynką było nudno i duszno, ale jednak spokojnie.

Niestety, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Na wstępie dużo pomogła mi Urszula Pańko, szefowa Kancelarii Sejmu RP. Kobieta elegancka i na poziomie, którą znałem jeszcze z czasów kiedy pracowała w Urzędzie Miasta Chorzów.

Sporo swobody było wtedy w poruszaniach się redaktorów na terenie parlamentu. Tanie obiadki u Hawełki. Był nawet fryzjer. Poznałem ciekawych ludzi. Robiłem dla Dziennika Śląskiego rozmowy między innymi z Kazimierzem Kutzem, który wyrażał się jak zawsze krwisto i dosadnie, z doktorem Zbigniewem Religą, z Gienkiem Janułą, posłem z Sosnowca.

Gienek, zawsze magister, uczył mnie na studiach polityki społecznej, ale nie wiedzieć dlaczego na ćwiczeniach opowiadał nam ciągle o różnicach pomiędzy czołgami rosyjskimi i amerykańskimi. Robił to zresztą bardzo ciekawie. Razem z drugim sosnowieckim posłem Rysiem Zającem walczyli zresztą o palmę pierwszeństwa w ilości interpelacji i wystąpień.

Szkoda, że Jacek Kuroń nie znalazł dla mnie chwili czasu na wywiad i kiedy go zaczepiłem wchodzącego po schodach z nieodłącznym termosem pod pachą zatrzymał się i stwierdził: „Panie redaktorze, może później. Ja przed 14 jeszcze nie myślę”.

W późniejszych już latach doczekałem się też riposty ze strony profesora Longina Pastusiaka, który pełnił funkcję marszałka Senatu: „Proszę mnie nie poganiać! Pan wie z kim pan rozmawia?! Jestem trzecią osoba w państwie! ”

Próbowałem się zdystansować i na Wiejską patrzeć obiektywnie. Kiedy 5 tysięcy przedstawicieli służby zdrowia przyszło strajkować pod Sejm tylko jeden chyba poseł wyszedł do pielęgniarek. W ogóle tematu protestujących nie podjęto wtedy na sali obrad. Pozwoliłem sobie wtedy zauważyć, że rybek w akwarium nie obchodzi to co się dzieje za szklaną szybką. Ważne, żeby miały dopływ tlenu, światło i papu. Mam nadzieję, że Parlament AD 2023 jest zupełnie innym gremium niż kiedyś.