Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar po spotkaniu z ambasadorem USA stwierdził: „Cieszę się, że Pan Ambasador Mark Brzezinski pozytywnie ocenia działania resortu prowadzące do przywrócenia w Polsce praworządności”.
Tradycyjnie ambasadorowie powinni unikać oceny spraw wewnętrznych w kraju przyjmującym. Powyższa, nieco konserwatywna, zasada dyplomacji uległa w ostatnich latach daleko idącej modyfikacji i współcześnie ambasadorowie pozwalają sobie na wypowiedzi, które jeszcze kilkanaście lat temu można byłoby uznać za niestosowne.

Tym, co nie uległo jednak zmianie, a czego najwyraźniej nie rozumie minister Bodnar, jest to, że członek rządu szanującego się państwa nie ma prawa publicznie „cieszyć się”, gdy pochwali go ambasador innego kraju. Być może dobrze byłoby, aby zasady relacji z ambasadorami ministrowi Bodnarowi wytłumaczył minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który kilka lat temu trafnie zwrócił uwagę na nadmierną skłonność polskich polityków do, jak się wyraził, „robienia łaski” Stanom Zjednoczonym.
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz