W świecie nowych technologii zdarzają się historie, które mają w sobie coś z małej przypowieści o naszych czasach. Taką historią jest przypadek 21-letniej programistki Kamili Szewczyk, która naprawiła błąd w systemie Linux istniejący od prawie dwudziestu lat.
Dwadzieścia lat to w informatyce epoka. W tym czasie powstają i znikają całe firmy, zmieniają się języki programowania, rodzą się nowe technologie. A jednak gdzieś w kodzie, w jednym z elementów systemu, tkwił drobny błąd. Mały, prawie niewidoczny. Czasem powodował zawieszenie systemu, ale pojawiał się tak rzadko, że przez lata nikt nie potrafił go uchwycić.
I nagle trafia na niego polska studentka.
Nie wielka korporacja. Nie zespół badawczy. Jedna osoba, która zaczęła się zastanawiać, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Kilka godzin analizy, kilka linijek poprawki i problem, który przetrwał dwie dekady, znika.
W tej historii jest jednak coś jeszcze ciekawszego.
Błąd w kodzie powstał mniej więcej wtedy, gdy Kamila była małym dzieckiem. Gdy powstawał, ona prawdopodobnie dopiero uczyła się mówić. A jednak po latach to właśnie ona go znalazła i naprawiła. Jest w tym pewien symbol zmiany pokoleń.
Technologia jest dziś jedną z nielicznych dziedzin, w których młodość bywa przewagą. Młodzi ludzie nie mają jeszcze wielkich tytułów ani stanowisk, ale mają coś innego. Czas, ciekawość i ogromną naturalność w obcowaniu z cyfrowym światem.
Dlatego w środowisku technologicznym od dawna powtarza się zdanie Billa Gates, który mówił, że najbardziej obawia się nie wielkich korporacji, lecz nastolatków siedzących nocami przed komputerem. Bo to właśnie tam rodzą się pomysły, które potrafią zmienić świat.
Zostaw komentarz