Udostępniam to, co pisałem o tragedii na Odrze za władzy PiS.

Nie pisałem wtedy, że „PiS wpuścił rtęć do Odry”, chociaż tamten rząd zdymisjonował osoby winne zaniechaniom.

Teraz także nie napiszę, że PO wpuściła rtęć. Nie napiszę także, że to „naturalne algi”.

Ale będę obwiniał za to rząd Donalda Tuska, jeśli taka rzecz powtórzy się w następnych latach.

I od tego rządu również wymagam aby wyjaśnił przyczyny i zdymisjonował winnych. Należy zauważyć, że PiS już nie rządzi. Warto jednak przypomnieć, co wtedy pisał premier Donald Tusk.

W czasie rządów PiS pisałem, poniżej mój wpis z 2022 roku.

Trochę o dziecku, małe refleksje z dzisiejszego dnia

Tragedie, także te ekologiczne, mogą się zdarzyć wszędzie. Skoro już przytrafiła się u nas to trzeba oczywiście ustalić przyczyny. Wydaje się, że tej na Odrze winny człowiek, że winne państwo. Bo jeżeli nie, to by dymisji nie było. Ale sprawę jeszcze będą badać.

Najważniejsze jest wprowadzenie procedur, żeby się to nie powtórzyło. Żebym ja i podobni do mnie rodzice nie słyszeli od niczego przecież nie rozumiejących jeszcze dzieci, że chcą z Polski wyjeżdżać.

To poczucie bezradności wobec tego co się w związku z Odrą dzieje w Polsce, kraju na którym powinno nam wszystkim zależeć, zostaje przez takie oświadczenie dziecka pogłębione.

Ale stanowi jednocześnie wyzwanie: coś trzeba zrobić, żeby mu te głupie myśli w głowie nie kiełkowały, żeby nie powielał ich w rozmowach z kolegami, żeby w końcu poczuł dumę z tego, że jest Polakiem!

Nie nawalić jako rodzic w kraju gdzie wzorcem mężczyzny jest ksiądz, urzędnik i handlarz, gdzie matematyka to nie królowa nauk, gdzie jeden parlament wrzuca do kosza całe ustawy poprzedniego, gdzie skarbówka prowadzi kontrolę przez kilkanaście lat, gdzie sędziów powołuje się w nocy. Kraju, w którym ludzie nie chcą mieć dzieci, z przyrostem ludności 1,4.

Jak nauczyć dziecko tego, co godne pogardy, a co poświęcenia, jak go nauczyć pracować nad sobą, jak wskazać mu drogę do osiągania celów, kiedy się samemu nie raz na tej drodze upadło? A przede wszystkim jak go nauczyć tego, że problem to nie jest powód do ucieczki?

Od czego by tu zacząć? Pójdę metodą Boksera z „Folwarku Zwierzęcego” Orwella. On powtarzał „muszę więcej pracować”.

Ja „będę więcej dzieciom czytać”. Do czytania też będę ich zmuszać. I telefon im ograniczę. Telewizji na szczęście nie oglądają.