Ukraina jeszcze dycha tylko dlatego, że utrzymują ją między innymi Polacy.
Nas nikt utrzymywać nie będzie, jeżeli znajdziemy się w otwartm konflikcie z Rosją czy Białorusią. Pomijam sens takiej konfrontacji.
Ta broszura jest zapewne takim wyrzutem sumienia, że zostanie cokolwiek zrobione.
Ogromna ilość ludzi w Polsce sądzi zapewne, że „jak się coś zacznie”, to ktoś im pomoże.
Nie, nikt wam oprócz najbliższej rodziny nie pomoże.
Historia upadającej Jugosławii jest warta poznania. Poznania w kontekście relacji międzyludzkich.
Nie bez powodu tzw. preppersi, którzy robią dodatkowo pozwolenie na broń przygotowują się do ochrony nie przed wrogiem zewnętrznym (np. jakimś Buriatem w ruskim mundurze), ale przed „sąsiadem”, który ani myślał przygotowaywać się czy też nie miał możliwości aby to uczynić.
Jak wspominał Bośniak … wcześniejszy dobry sąsiad, ojciec, dziadek, … aby prztrwać stawał się złodziejem i mordercą i nikt nad tym się nie zastanawiał i nie rozpatrywał tego w kontekście moralności. Po prostu każdy chciał przeżyć, przetrwać lub zapewnić przetrwanie wyłącznie swojej rodzinie.
Przypominam, że wówczas w tym upadającym kraju mąż potrafił zabić żonę tylko dlatego, że była „z innej grupy”. Na Wołyniu nie było lepiej.
Ludzie są mili dla siebie tylko kiedy mają w tym interes i mają pełną michę. Tzn. porażająco większa ich część.
Kiedy łączą się w grupy, to tylko grupy interesu. Tzn. w moim interesie jest połączyć siły z najbliższym sąsiadem, bo nie da się być czujnym przez 24h i 7 dni w tygodniu.
Pamiętam za komuny jak ludzie kradli sobie paliwo z baków.
Do dziś to robią z maszyn budowlanych. Nie wierzyłem, że ta patologia nadal trzyma się dobrze, ale pewien dyrektor z budowlanki uświadomił mi, że nic się nie zmieniło.
Kiedy robi się źle, są braki, to liczy się wyłącznie brutalna siła i dostęp do zasobów i usług.
Każdy kto pracował czy pracuj w dużej firmie, ale nie tylko i jest sprawnym obserwatorem widzi, że relacje są w dużej mierze podszyte fałszywą życzliwością.
Jak się coś sypnie to RWD ratuj własną d…
Tylko siła lub wspólny interes trzyma ludzi razem (na chwilę).
Udział Polski, Polaków w wojnie dziś oznaczać będzie jedno – upadek tego państwa i zaoranie nas demograficznie a tym samym jakaś kolejna „powtórka z historii”.
Pamiętajcie. Nasze złoto zdaje się, że w połowie jest w Londynie i Nowym Jorku, co oznacza że rząd i rodziny tych ludzi wyżywi się.
Za złożenie odpowiednich podpisów pod przekazaniem naszego majątku dostaną opiekę, emeryturę daleko od zgliszczy polskich miast.
Inna sprawa, że Polska nie potrzebuje wojny „aby się skończyć”.
Dzieci nie ma i nie będzie. Zatem i tak pozamiatane.
Autor: Diario
Zostaw komentarz