To, co robi ekipa Tuska, nie ma nic wspólnego z realnymi rozliczeniami. To jest kabaret. Polityczny teatrzyk dla własnego elektoratu, zrobiony z kartonu, kłamstwa, manipulacji i konferencji prasowych. Te wszystkie „śledztwa”, „akty oskarżenia”, „postępowania” to wydmuszki. Wymyślone sprawy, nadmuchane narracje, które mają wyglądać groźnie tylko do momentu, aż trafią do sądu. Potem pękają jak bańka mydlana. Jedna po drugiej.
Najlepszy przykład? Sprawa Obajtka. Akt oskarżenia jest, papier się znalazł, konferencja była. Tylko że całość jest dęta jak balon na sylwestra. Opowieści o prywatnych detektywach, rzekomym śledzeniu polityków – wszystko nadaje się pod nagłówek prasowy, ale nie do sądu. To nie jest sprawa przygotowana prawnie. To jest sprawa przygotowana pod PR, która w sądzie rozsypie się szybciej, niż rzecznik zdąży wydać oświadczenie. Niestety Żurek nie zachowuje się jak minister sprawiedliwości. On zachowuje się jak student pierwszego roku prawa, który właśnie odkrył, że istnieją paragrafy i można nimi machać przed kamerami. Zero warsztatu, zero strategii, zero rozumienia procedur. Spójrzmy na sprawę Ziobry. Miało być posiedzenie aresztowe. Nie ma. Dlaczego? Bo państwo nie dostarczyło dokumentów. Papierów nie było. Potem się znalazły. Albo się nie znalazły. Albo ktoś zapomniał. Efekt? Władza nawet tego nie ogarnia. To już nie kompromitacja,to amatorszczyzna.
A Romanowski? Europejski Nakaz Aresztowania cofnięty, bo azyl na Węgrzech. Koniec. Kropka.Nikt go realnie ścigać nie będzie, bo nie może. Ale oczywiście słyszymy zapowiedzi „nowych wniosków”, „kolejnych ruchów”, „analiz”. Czyli klasyczne gadanie, żeby nikt nie zapytał, dlaczego ENA już nie obowiązuje.I mam wrażenie, że w tej ekipie nikt nie wie, czym jest azyl.Bo zachowują się tak, jakby cofnięcie europejskiego nakazu było drobną formalnością, a nie faktycznym końcem całej akcji. To nie jest spór prawny. To jest brak elementarnej wiedzy prawnej.To jest PR podszyty paragrafami. Cała ta narracja o „rozliczaniu poprzedników” służy tylko jednemu: przykryciu faktu, że państwo leży. Gospodarka leży. Polska leży. Wszystko leży. Ale zamiast rządzenia mamy festiwal oskarżeń, które mają żyć tylko do wieczornego serwisu informacyjnego.
A pod ziemią?
Pod ziemią górnicy protestują. Nie wyjechali z kopalni. Zostali tam, gdzie naprawdę jest ciężko i naprawdę jest niebezpiecznie. Niedawno dwóch zginęło. I co robi rząd Tuska? Nic. Nie zainteresowali się. Nie uznali, że to ich sprawa. Jedynym, który wysłał swoich ministrów pod ziemię, do górników, był prezydent. Tam, gdzie nie ma fleszy i kamer. Tam, gdzie kończy się PR, a zaczyna odpowiedzialność.A reszta?
Oni by nie podjechali windą na pierwsze piętro, żeby spotkać się z realnym problemem. Za to na konferencję o „rozliczeniach” zawsze znajdzie się czas. Nawet jeśli te rozliczenia są puste.
To nie jest państwo prawa.
Oni chcą igrzysk i przykrywania swojej nieudolności w rządzeniu państwem.
Kolejny ,,gniusz” Radosław Sikorski ogłosił na Platformie X, że umowa UE z Mercosur jest „korzystna dla Polaków”, bo rzekomo otwiera nam drogę do eksportu do Ameryki Południowej. I w tym jednym zdaniu zawarł całą chorobę polskiej klasy politycznej: opowiadanie bajek o gospodarce, której nie znają, i o produktach, których nie produkujemy. Bo jakie dokładnie towary Polska ma masowo eksportować do Brazylii, Argentyny czy Urugwaju? Samochody? Nie mamy własnych marek. Maszyny? Nie jesteśmy ich producentem, tylko podwykonawcą. Zaawansowaną chemię, technologie, farmaceutyki? To domena Niemiec, Francji i Włoch. Polska nie jest centrum przemysłowym Europy. Polska jest zapleczem montażowym. Nasza rola w unijnej gospodarce to komponenty, wiązki, części, półprodukty, wszystko osadzone w niemieckich łańcuchach dostaw. Jeśli więc Unia Europejska „eksportuje” maszyny i samochody do krajów Mercosur, to eksportują je niemieckie koncerny, a nie polska gospodarka narodowa. Dla Polski z tej umowy nie ma żadnego wielkiego eksportowego przełomu. Jest za to bardzo konkretne ryzyko, o którym Sikorski milczy. Bo jedynym sektorem, w którym Polska rzeczywiście jest konkurencyjna, jest rolnictwo i przetwórstwo żywności. A właśnie w ten sektor uderza Mercosur najmocniej. Tania wołowina, drób, cukier i soja z Ameryki Południowej, produkowane przy standardach środowiskowych i sanitarnych, które w UE by nie przeszły, trafią na wspólny rynek. Efekt? Presja cenowa, upadek gospodarstw, wypychanie polskich rolników z rynku. Czyli klasyczny unijny schemat: Polska traci tam, gdzie ma realną przewagę, a ma „zyskać” tam, gdzie nie ma czego sprzedawać. Mówienie, że ta umowa jest korzystna dla Polski, to jak twierdzenie, że górnik wzbogaci się na eksporcie jachtów luksusowych. Może ktoś w Unii na tym zarobi, ale na pewno nie on. To nie jest żadna „dwustronna szansa dla Polaków”. To jest interes przemysłowego centrum Unii, sprzedawany peryferiom w formie propagandowego sloganu. Niemcy potrzebują nowych rynków zbytu dla swojej produkcji. Polska ma za to zapłacić rolnictwem i dalszym utrwaleniem roli taniego podwykonawcy. I w tym wszystkim jest jeszcze sprawa najpoważniejsza. Radosław Sikorski nie jest publicystą, nie jest analitykiem z think tanku, nie jest komentatorem w mediach społecznościowych. Jest ministrem spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej. Człowiekiem, którego obowiązkiem jest reprezentowanie polskiego interesu narodowego, a nie cudzych strategii handlowych. Jeśli minister spraw zagranicznych publicznie promuje umowę, która realnie uderza w polskie rolnictwo, a w zamian sprzedaje Polakom iluzję eksportu produktów, których Polska nie produkuje, to trzeba zadać pytanie fundamentalne: kogo on właściwie reprezentuje?Skoro już jesteśmy przy politykach oderwanych od rzeczywistości, nie sposób pominąć kolejnego przykładu.Tusk ogłosił, że paliwo w Polsce kosztuje 5,18 zł. I to już nie jest nawet manipulacja, to jest kpina z obywatela. To nie jest pomyłka. To świadome robienie z ludzi idiotów, bo przecież każdy kierowca w Polsce zna prawdę, prawdziwa cena paliwa jest na dystrybutorze, a nie na grafice wrzuconej do internetu. I to dzień przed wigilią. Polityczne dno.
Zostaw komentarz