Trump ponownie pokazał nędzę tego, powiązanego z Tuskiem i śliniącego się do Uśmiechniętego Populizmu, środowiska, które, z jakiś przyczyn, lubi nazywać siebie europejskim i postępowym i liberalnym. Które, w swoim mniemaniu, jest tą fajniejszą, mądrzejszą, bardziej uśmiechniętą i moralną częścią Polski.
I nie, nie jest to post o tym, czy Trump jest fajny.

Porównajmy dwie sytuację.
Obama doprowadza, aktywnie lub biernością i błędnymi decyzjami, do dwóch wojen. Syria i Libia. Obie kończą się gigantycznymi mordami, wieloletnim chaosem, destabilizują region i wywołują kryzys uchodźczy. [Przez litość nie wspominam o słynnym resecie z Rosja, który był niezbędny do stworzenia obecnej, jednak imperialnej, pozycji Moskwy].
Wniosek tego środowiska? Obama jest Bogiem, dzięki niemu swiat jest przyzwoity, o co w ogóle chodzi, jaki problem.

Trump w kilka godzin, zabezpieczajac amerykanskie interesy przed Chinami, zalatwia dyktatora, ewidentnie dogadując się tez z częścią reżimu Wenezueli, ale także przy akceptacji narodu, który tegoż dyktatora nie chciał..
Trump morderca, demon, apokalipsa, jakiej świat nie znał, w ogóle to koniec świata.

Oto poziom wiedzy i intelektu tego srodowiska, pretendującego do bycia elitą, intelektualnym przodownikiem narodu, Alfą i Omegą polskiej myśli.

Serio, ta nędza intelektualna komentariatu liberalno lewicowego jest porażająca. Wszystko tam się opiera na sztucznych gestach, pustych symbolach, wewnętrznie sprzecznych tezach a jedynym celem jest utwierdzanie, za pomocą najbardziej prymitywnych i infantylnych emocji, własnego poczucia wyższości, oczywiście skrajnie nieuzasadnionego. Dystynkcji względem reszty społeczeństwa.
Przecież po tamtej stronie naprawdę niczego nie ma, żadnej realnej analizy, no k#rwa nic. Pustynia ostateczna.

Banda nadętych buców, potrafiącą tylko powtarzać slogany o fuj trumpie i wielkiej zmianie i o tym, bo do tego się sprowadza każdy ich występ, jacy oni są wspaniali i lepsi. Jak się mylę, pokażcie mi, proszę bardzo.

A wszystko to dlatego, że tak płytka myśl, o tak miernym, żenującym tak naprawdę celu, musi się opierać na maksymalnym upraszczaniu swiata, banalizacji i infantylizmie. Wiec Obama może doprowadzić do śmierci milionów błędną polityka, pozwolić urosnąc największym zbrodniarzom i potworom, Trump za to wykonać precyzyjne, chirurgiczne cięcie, ale i tak to ten drugi będzie demonem i potworem i ostatecznym upadkiem cywilizacji Zachodu, a ten pierwszy będzie zapraszany na kongresy wolności, godności i nadęcia, jako autorytet.

Spójrzcie, co oni tam wypisują.
Analiza? Zero. Jakieś fakty, dane, cokolwkek? Nic. Coś np o tym, jak to wpłynie na rynek surowców, kontekst geopolityczny całego Atlantyku w tej sytuacji, wyścig technologiczny, konkretne liczby pokazujące rywalizację USA i Chin? Nic. Zamiast tego tylko kassandryczne odezwy z tylnej części ciała… połączone z wzmożeniem moralnym, ale takim godnym piętnastolatka.

Właściwie bezbłędnie intelektualny stan tego środowiska oddaje pustosłowie ich mesjasza i guru i wodza Tuska, który, w reakcji na Wenezuelę, wypuścił podręcznikowy komunikat pozbawiony jakiejkolwiek treści. Inna sprawa, że, znając poziom jego i Sikorskiego, mógł skorzystać z okazji, zeby zwyzywać Prezydenta USA, więc może i powinniśmy być wdzięczni, że zamiast tego wybrał pozbawiony sensu bełkot.

Ech, powiem wam, że obserwując tę porażającą durnotę, człowiek zaczyna z sympatią patrzeć na konsekwentnie anty imperialistyczną i antyUSA lewicę. Oczywiście w swojej, intencjonalnej lub nie, prorosyjskości i trzymaniem zawsze strony Chin są groźniejsi od libkowych pajaców, ale też są chociaż jakoś konsekwentni i uczciwi w poglądach. Tutaj zaś mamy do czynienia tylko z erupcją głupoty i najbardziej infantylnych hasełek.

Więc tak, krytykujcie Trumpa. Ale myśląc.

Zdjęcie do tekstu dobrane dlatego, ze jest ono chyba idealna egzemplifikacją poziomu geopolitycznej refleksji polskiego liberalizmu.

Autor: Dawid Wildstein