To, co dzieje się dziś w polskiej edukacji, daleko wykracza poza ramy zwykłej niekompetencji i chaosu. To zaczyna być poważny problem wkraczający w podstawowe prawa rodziców, obronę instytucji rodziny i bezpieczeństwo naszych dzieci. O przerażających praktykach MEN i obecnego rządu.

Rząd najpierw zapowiada pewne rozwiązania, potem – po miażdżącej krytyce, się z nich wycofuje, by następnie wprowadzić kolejne, bardzo podobne, ale pod płaszczykiem „dobrowolności.”

Bez pytania o zdanie rodziców.A stawką są najbardziej wrażliwe, intymne obszary życia młodych ludzi.

Z jednej strony mamy dziś chaos wokół obowiązkowej oceny funkcjonowania ucznia.

Z drugiej – tylnymi drzwiami wprowadzana jest obowiązkowa edukacja zdrowotna, z której, po masowej rezygnacji uczniów i protestach rodziców, wycofuje się elementy edukacji seksualnej. To nie reforma – a totalna improwizacja.

Powiedzmy to jasno: szkoła nie może wchodzić z butami w prywatność rodzin i intymność dzieci.

Rodzice mają prawo wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi wartościami!

To rodzic, a nie urzędnik i ministerstwo, ponosi przede wszystkim odpowiedzialność za wychowanie młodego człowieka i kształtowanie jego moralności.

Obowiązkowa edukacja zdrowotna w pierwotnej formie oznaczała w praktyce wprowadzanie treści dotyczących sfery seksualnej bez realnej zgody i kontroli rodziców.

Po protestach i zwycięstwie zdrowego rozsądku nad ideologicznymi, lewicowymi zapędami obecnej minister edukacji, rząd wycofał się z „obowiązku.” Ale sam fakt, że taki pomysł powstał, pokazuje kierunek myślenia tej władzy. Nie dla wolności wyboru – tak dla ideologicznej, lewicowej propagandy.

Kolejnym niepokojącym elementem jest także obowiązkowa ocena funkcjonowania ucznia.

Co to oznacza w praktyce?

Zbieranie szerokich, wrażliwych danych o dziecku i jego rodzinie: ⁠zdrowiu, emocjach, relacjach i sytuacji w domu.

Czy naprawdę chcemy państwa, które buduje coraz bardziej szczegółową dokumentację życia rodzin? Czy „ochrona małoletnich” to wytrych do inwigilacji i zawłaszczania kolejnych prywatnych obszarów życia przez instytucje rządowe?

Czy Waszym zdaniem szkoła powinna gromadzić tak wrażliwe informacje o dzieciach?

Szkoła ma: uczyć, wspierać i współpracować z rodzicami.

Szkoła nie powinna zastępować rodziny i mieć prawa do zaglądania do jej najbardziej prywatnej sfery.

Polska edukacja potrzebuje: stabilności, podnoszenia jakości nauczania i realnego wsparcia nauczycieli i rodziców ze strony państwa.

Zamiast tego dostajemy kolejne ideologiczne eksperymenty i projekty budzące uzasadniony sprzeciw społeczny.

Jako rodzić i przedstawiciel odpowiedzialnej opozycji mówię jasno:
➡️ będziemy bronić prawa rodziców do wychowania dzieci;
➡️ będziemy sprzeciwiać się rozszerzaniu kontroli państwa nad życiem rodzin;
➡️ będziemy walczyć o szkołę, która uczy, a nie uprawia propagandę.

A co Wy sądzicie o zapowiedziach MEN? Czy zmiany w polskiej edukacji idą w dobrym kierunku?

Grafika: Facebook / Mateusz Morawiecki

Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS