9 kwietnia 2026 roku zadawałem pytanie, czy można już mówić o zakończeniu wojny z Iranem?(Czytaj) Po upływie kolejnych dni można śmiało powiedzieć, że grupa administrująca obecnie Iranem, na czele z prezydentem, szefem parlamentu i ministrem spraw zagranicznych uświadomiła sobie absolutną konieczność znalezienia wyjścia z tragicznej matni, w którą wprowadzili swój kraj. Wykorzystując fakt paraliżu najważniejszego ośrodka władzy (ajatollacha i najwyższej rady) oraz dezorganizację korpusu strażników rewolucji, skorzystali z pakistańskiego pośrednictwa, aby podjąć próbę uratowania czego się da z tonącego okrętu. Notabene, rozmowy te (także w pewnym momencie z udziałem Turcji) toczyły się od początku wojny, czego strona irańska histerycznie się wypierała. Na tej podstawie światowy mainstream zarzucał kłamstwa Trumpowi, który dokładnie właśnie o tym mówił. Gdzie są dzisiaj wszyscy ci, którzy dowodzili, jak to Iran będzie się bronił do ostatniej pędzi ziemi?
Jak się okazuje, starcie trwało w istocie krócej niż obie wojny z Irakiem i również wspominam o tym przypominając, ilu „speców” wieszczyło „drugi Wietnam” czy „drugi Afganistan”. Od początku też wskazywałem, iż rozwiązania sposobu kontroli nad Iranem będą miały inny charakter niż dotąd. Mówiłem o tym w wywiadzie dla Tygodnika „Sieci”, więc można sprawdzić.

Powyższe spostrzeżenia są ważne, bowiem pozwalają one zrozumieć ekonomiczne konsekwencje ostatnich tygodni. Dokonujący się wstrząs gospodarki światowej jest w swojej skali tak gigantyczny, że można już powiedzieć, iż dzieje się coś co nie miało miejsca nigdy w dziejach. Albo inaczej – miało miejsce, ale procesy prowadzące do budowania nowych układów ekonomicznych, trwały najmniej dziesiątki lat. Teraz obserwujemy zmianę, która trwa w istocie kilka miesięcy, a jej wynikiem będzie świat, którego gospodarka będzie oparta na zupełnie nowych regułach. O tym procesie zmian przyjdzie jeszcze szerzej napisać, tutaj jedynie zasygnalizuję kilka kwestii aby wskazać, skąd wziął się tytuł tych rozważań.

1. Co do zasady punktem wyjścia jest stwierdzenie, że nikt już dzisiaj nie może mieć żadnych wątpliwości co do tego, kto całkowicie kontroluje WSZYSTKIE SZLAKI KOMUNIKACYJNE Rimlandu i trzyma w szachu Heartland. Kto nie wie o co chodzi, musi doczytać. USA domknęły właśnie pierścień kontroli, a do tego domknęły również kontrolę nad GIUK GAP, zamykając całkowicie swobodę działania Heartlandu. Zwracam tu uwagę, z jaką swobodą USA przejęły całkowitą kontrolę nad Cieśniną Ormuz i jak bezradni są „liderzy światowi”. Ci ciągle dyskutują, jak „zapewnią bezpieczeństwo” w tym miejscu – ale kiedy skończy się wojna. Jest to porażający spektakl ich całkowitej bezradności.

2. Kontrolując szlaki komunikacyjne, USA stają się również same jedynym, bezpiecznym i niezatapialnym miejsce na świecie. Dzisiaj podstawowym czynnikiem w gospodarce, jest bezpieczeństwo. Że świat gospodarczy tak to postrzega, dowodzi tego gigantyczny strumień inwestycji w USA. Przenoszone są tam fabryki z całego świata, za tym podążają też pieniądze inwestowane przez instytucje finansowe z całego globu. Niewiele ponad rok rządów Trumpa zaowocował wprowadzeniem do USA inwestycji wartych prawie 4,5 bln USD. To kwota równa rocznemu PKB Japonii i niewiele niższa niż roczne PKB Niemiec.

3. Drugim czynnikiem decydującym o obecnej roli USA, jest pewność dostępu do najtańszej energii na świecie. Nie, nie – żadnej energii z wiatraków czy ze słońca. Nawet nie energii atomowej. Ceny energii są dzisiaj w USA na poziomie 20-25% cen energii w Europie czy w Azji i to przyciąga światowy biznes. Na czele z najbardziej technologicznie zaawansowanymi firmami sektora IT i AI, bo to one – o czym nie doczytali spece w Europie, ale i w Polsce – ŻRĄ dzisiaj najwięcej energii. USA produkuje dziś energię z najtańszej ropy i gazu na świecie. Jako jej producent, jest już nie tylko pierwszą siłą na świecie. W obu przypadkach USA produkuję dziś więcej ropy i gazu, niż trzej kolejni na liście producenci razem wzięci. Wraz z zasobami Meksyku i Kanady, a ostatnio Wenezueli, a teraz z zasobami z Zatoki Perskiej, to właśnie USA stają się dysponentem największego czynnika warunkującego rozwój nowych sektorów gospodarki – taniej energii. A trzeba dodać, że intensywnie odnawiają tez wydobycię węgla, z którego – czego dowodzi również historia – pochodzi w ogóle najtańsza energia (pisze o tym w kontekście sytuacji a w Polsce i naszych, wygaszanych zasobów tego wielkiego złota). I nie ulega wątpliwości, że Amerykanie zrobili to po to, aby wzmocnić swój kraj i wyciągnąć dla niego jak najwięcej korzyści.

Pozostawię tę wyliczankę wskazując na te trzy czynniki, choć jest ich oczywiście znacznie więcej. Ale już tylko one pokazują, z jakim zjawiskiem, jakiej kategorii zmianą mamy do czynienia. Można oczywiście wrzeszczeć na Amerykę, wylewać na nią pomyje, bredzić o żydowskich spiskach, o rządach oligarchii, pławić się w seryjnie powstających teoriach spiskowych. Tylko że nic już z tego nie wynika. Świat się zmienił w sposób nagły, a przetrwają z jakąś pozycją tylko ci, którzy – pokazuje to cała historia – najszybciej potrafią zaadaptować się do owej zmienionej sytuacji.
USA – z różnych powodów – będą musiały się dzielić wypracowanym sukcesem i wypracowaną pozycją, z wybranymi sojusznikami. W USA jest już pełna i empirycznie zweryfikowana świadomość tego, że kraj ten dysponuje wystarczającymi środkami, aby poradzić sobie z każdym wrogiem. Ale towarzyszy temu świadomość, że niezależnie od tej własnej siły i możliwości jej narzucania każdemu wrogowi (czy „partnerowi”), są również potrzebni sprawdzeni alianci. To oni w pierwszym rzędzie będą profitentami tego gigantycznego przełomu gospodarczego, który się dokonuje.
Już o tym pisałem – zbliża się czas wyboru dla Polski. I zasadniczej weryfikacji ponad 30-letniego konsensusu wokół fundamentów polskiej pozycji w Europie. Tym fundamentem było zakotwiczenie w NATO i Unii Europejskiej.
Dzisiaj widzimy, iż oprócz pozostawania w NATO, konieczne jest dobudowanie sieci bilateralnych umów militarnych, które uniezależnią ostatecznie nasze bezpieczeństwo od przewlekłych i zawodnych procesów decyzyjnych w NATO.
Dzisiaj też widzimy, że tkwienie w Unii Europejskiej takiej jaką ona stała się w ostatnich latach, prowadzi nas do poziomu skansenu i wyrzuca na margines światowej gospodarki. Kilka dni temu o konieczność „gospodarczego NATO” powiedział b. premier Mateusz Morawiecki. Jako pierwszy z polskiej klasy politycznej dostrzegł tę właśnie opisywaną zmianę. Daje to nadzieję, że otworzy to poważną debatę o polskiej przyszłości. I nie chodzi tu – podobnie jak w przypadku NATO – jakiś POLEXIT. Bo można wskoczyć do amerykańskiego superekspresu, nie wychodząc z Unii. Można nim jadąc, zachować to co w Unii ciągle jest mimo wszystko jej pewną wartością.
Ale tkwienie w Unii na zasadzie ślepego podporządkowania ślepcom, którzy nie są w stanie pojąć tempa i kierunku dokonujących się zmian, to droga ku przepaści. Tą ścieżką chcą prowadzić Polskę ludzie pokroju D. Tuska czy R. Sikorskiego i zdominowane przez niemieckie ośrodki media polskiego głównego nurtu. I tu nie ma miejsca na „trzecią drogę”.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.p