Trump stwierdził, że uzyskał od koncernów farmaceutycznych zniżki na leki, na receptę w wysokości od czterystu do tysiąca pięciuset proc. Niemożliwe? Możliwe, bo jak powiedział sekretarz zdrowia USA „prezydent ma inny sposób liczenia procentów”.

Już dzieci w szkole uczą się, że obniżka ceny np. lalki nie może przekraczać stu proc. bo oznaczałoby to, spadek ceny do zera.

Gdyby przyjąć trumpowy sposób obliczania procentów, ceny byłyby ujemne.

Ale widać Trump chodził do szkoły specjalnej, z programem odmiennej, od przyjętej ogólnie, matematyki.
Może była ona w jakimś równoległym świecie, na co wskazuje całe zachowanie prezydenta USA.

To jednak nie kosmiczny wymiar, ale świat równoległy i innymi definicjami zła i dobra, inną moralnością, inną medycyną, fizjologią itd.
Generalnie, to świat postawiony na głowie.

Nie dziwię się więc, że tak trudno Trumpa zrozumieć nawet jego współpracownikom, a co dopiero „normalsom” z naszego świata.

Gdyby poczytać, jedną po drugiej, wszystkie jego wypowiedzi o wielkości arsenału Iranu, zniszczonego przez USA, to okazałoby się, że Irańczykom zostały już tylko maczugi i kamienie.
A jest odwrotnie.

Iran ma jeszcze całkiem sporo rakiet balistycznych i samolotów, które wg. Trumpa zostały zniszczone w stu proc.

W jego procentach, które z naszymi, nie mają nic wspólnego.

Świat już wie, że Trump jest megalomanem, narcyzem, kłamcą i ignorarantem.

Ale po tej ostatniej wypowiedzi, dowiedział się, że jest zwyczajnym imbecylem, który na powrót powinien trafić do podstawówki, a nie do Białego Domu.