Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, czym dziś jest europejska kuchnia polityczna, wystarczy zajrzeć do menu serwowanego przez i jej brukselskich szefów kuchni. Danie dnia? „Warunkowa solidarność w sosie z wartości”, podawana wyłącznie tym, którzy potrafią trzymać widelec we właściwej ręce – tej, którą wskazuje Komisja.
Historia ostatnich lat brzmi jak przepis na groteskę. Najpierw długie gotowanie na wolnym ogniu – miliardy z KPO zamarynowane w przyprawach „praworządności”. Potem nagły zwrot akcji: cud nad Brukselą! Ledwie zmienia się polityczny wiatr, a zamrażarka cudownie się rozmraża. Czy to jeszcze ekonomia, czy już kuchnia molekularna demokracji?
W tej kuchni składniki są proste: pieniądze, nacisk i odrobina retoryki. Proporcje? Zawsze elastyczne. Gdy trzeba – mówi się o traktatach. Gdy nie trzeba – traktaty milczą, a przemawia przelew. W końcu nic tak nie buduje zaufania do instytucji jak poczucie, że zasady obowiązują… do momentu, gdy przestaną być wygodne.
A jeśli ktoś próbuje podnieść głowę znad talerza? Tu wchodzi cały cyfrowy arsenał. Regulacje, algorytmy, „ochrona użytkownika” – wszystko pięknie opakowane, jak deser z napisem „dla twojego dobra”. I tylko jakoś dziwnie często ten deser trafia w twarze tych, którzy mają czelność mówić coś nie z karty dań.
Najciekawsze jednak dopiero przed nami. Bo skoro Unia potrafi trzymać państwa na finansowej diecie, to może czas na eksperyment odwrotny? Wyobraźmy sobie: państwa członkowskie odkładają sztućce i mówią – „dziś nie płacimy rachunku”. Bruksela spogląda w pustą kasę, a kucharz nerwowo sprawdza, czy aby na pewno ktoś jeszcze chce zamawiać.
Czy to realny scenariusz? Oczywiście, że nie – przynajmniej na razie. Ale jako satyra działa doskonale. Bo pokazuje absurd sytuacji, w której wspólnota, mająca być partnerstwem, coraz częściej przypomina restaurację, gdzie klient musi dziękować, że w ogóle dostał rachunek.
A morał? Może prosty: demokracja, nawet ta europejska, nie powinna być dietą cud. Bo kończy się zwykle tym samym – szybkim efektem i długotrwałym niedoborem zaufania.
Zostaw komentarz