Kochani! Skoro tyle osób (I SŁUSZNIE!) żyje sprawą aneksu do raportu WSI, podzielę się z Wami moją przygodą, prywatną, z panami z Wojskowych Służb Informacyjnych, pokazującą, jacy to „profesjonaliści i patrioci”.
Części z Was na pewno już ją opowiadałem, ale warto o niej przypominać, i będę, bo w pewien sposób więcej mówi ona o tym środowisku, niż wiele esejów i analiz. Ciekaw jestem waszej opinii!
Wiele lat temu wylądowałem z przyjaciółmi, Wojtkiem Muchą i z Samuelem Pereirą, na dość wyjątkowej imprezie. Było to spotkanie stowarzyszenia SOWA, zrzeszającego byłych członków i sympatyków WSI.
Przygoda była niesamowita i warta kiedyś dłuższego opisania, tutaj maksymalnie skrócę.
Odbywała się ta impreza na jakimś zad#piu, w kantynie na terenie koszarów. W salo koło setki ludzi, poza jedną damą same chłopy, większość o aparycji wąsatych woźnych z czasów PRL, acz w garniakach. Pojechaliśmy incognito, hehe, udając młodych fascynatów WSI i militariów. Nasze wejście spowodowało szok, ale też błyskawicznie zostaliśmy przez Dukaczewskiego rozpoznani, jednak nie wyrzucono nas, co skądinąd pokazuje bezczelność i pewność tych typów (zrozumiałe, był to okres rządów poprzedniego Uśmiechu,).
Dukaczewski był oczywistym królem i kontrolował swoich ludzi, do czasu. Otóż po prostu jego ziomkowie w pewnym momencie za bardzo popili (sam Dukaczewski nie pił).
I zaczęło się. Durne żarciki, jak to nas załatwią czy sugestie, że źle skończymy. Marek Dukaczewski albo któryś z jego funfli, patrzący na nas z troską i mówiący: „Uważajcie panowie, jest bardzo ślisko, łatwo o wypadek”. Żeby było jasne, to nie tyle były realne groźby tylko właśnie takie chamskie, prymitywne droczenie się tępego, agresywnego dresiarza z kimś, kogo uważa za słabszego.
Historie o tym, jak to oni załatwili, dzięki pomocy kolegów z Rosji, Kaczyńskiego, że zemścili dię na nim, że oni i ich ziomy z Moskwy „nie odpuszczają” (brednie, ale znów, pokazujące poziom tego środowiska).
Ale najbardziej uderzające było to, jak mówili o Rosji. Z jaką miłością i podziwem. Jak się chwalili tym, że są na telefon z oficerami GRU, że się u nich szkolili, że GRU uważa ich za swoich i będzie bronić.
Że oni są po stronie właściwej, silniejszej, Putina, że Ameryka może im podskoczyć.
Połączenie najgorszego ześwinienia, prymitywizmu i absolutnego, szczerego zachwytu Rosją i tym, że się tej potędze sprzedali.
……….
I jeszxze mój krótki komentarz.
GRU na telefon, Putin jako patron. Tak wygląda prawdziwe oblicze środowiska WSI, które i dziś rozdaje karty przy obecnej władzy. Które ponownie „wróciło do łask”, dzięki Uśmiechniętemu Populizmowi, dla którego wrogiem jest Cenckiewicz a bohaterem Dukaczewski. A całe to, jak najbardziej realne, systemowe zagrożenie, przykrywane jest najbardziej podłą i kłamliwą propagandą, w której sojusznicy i agenci Moskwy, WSI i przyjaciele tej służby, okazują się ekspertami od walki z Rosją, zaś ich przeciwnicy- agentami Putina. Ten niebezpieczny i zwyczajnie podły bełkot nie byłby zaś możliwy, gdyby nie zwarty front medialnych cyngli, od Wyborczej, przez TVN i rozmaite Polityki i inne Newsweeki.
#OdtajnićAneksDoRaportuWSI
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
Autor: Dawid Wildstein
Zostaw komentarz