Ciekawostki z referendum.
W zasadzie idealnie się sprawdziły moje prognozy frekwencji, czyli 10% na godz 12, 22% na godz 17, i 30% na godz. 21. Frekwencją z komisji na godz. 12 na poziomie 9-10% wskazywała, że na koniec frekwencja będzie ok 30%, bo taki jest schemat zachowań społecznych w wyborach. Więc już o 12 było wiadome, że Prezydent będzie odwołany, pytanie było co z radą.
Pod koniec głosowania doniesienia z komisji wskazywały na frekwencje miedzy 28-32%, dlatego nie wierzyłem w sondażowe 33,4%.
Do referendum poszło 176 tys osób, to o 40 tysięcy więcej, niż głosowało na A. Miszalskiego w wyborach 2024 roku. To potężne baty. Warto mieć na uwadze, że do referendum mogło pójść i zagłosować za odwołaniem 150 tys osob a referendum nie byłoby ważne, mimo że za odwołanie nadal głosowałoby więcej osob, niż głosowało za w wyborach.
To jest ogromny historyczny sukces, zwłaszcza że mass media nie były zbyt przychylne komitetowi referendalnemu. Również zalecenia PKW o zakazie nawoływania do pojscia na referendum, nie pomagały – a tu trzeba zaznaczyć, ze nie ma przepisu zakazującego namawiania do udziału w referendum w trakcie ciszy wyborczej i publikowania frekwenci. To jest tylko i wyłącznie antyobywatelska interpretacja PKW, a nie przepis prawa. A PKW się może mylić – w 2021 roku byłem inicjatorem referendum w Wieliczce – nie zebraliśmy wymaganych podpisów, nie złożyliśmy wniosku, a komisarz i PKW wymagali ode mnie złożenia sprawozdania z wydatków referendalnych. Odpowiadałem im, że nie będę składał żadnego sprawozdania, bo nie było żadnego referendum. Rację przyznał mi RPO. No i sprawa trafiła do sądu w Wieliczce, a sąd umorzył sprawę przyznając mi rację, że nie ma takiego wymogu, który sobie PKW wymyśliła.
Referendum się udało przede wszystkim dlatego, że inicjatywa była perfekcyjnie przygotowana przez komitet referendalny. Udało się nie tylko przeprowadzić formalny proces, ale też pogrążyć KOlesi wyrokami sądów w trybie wyborczym za kłamstwa.
Ciekawe jest też to, ze mieszkańcy Swoszowic, których A. Miszalski tak bronił przed drogą S7, zrobili w referendum bardzo wysoką frekwencję. To pokazuje, jak rozdmuchany medialnie jest ten problem, a Prezydent Miszalski raczej więcej stracił niż zyskał na tym blokując projektowanie S7, bo przecież większość Krakowian chce szybkiej drogi w góry jak najpredzej, o czym od dawna mówię.
Teraz pojawia się wylew kandydatów na prezydenta. A to nie takie proste, bo trzeba zebrać 3000 prawidłowych podpisów z PESEL w krótkim czasie ok 2-3 tyg. Kandydować znów może A. Miszalski.
A fotka z protestu z 10 stycznia przeciwko SCT w Krakowie, ponad tysiąc osób stało w mrozie, by pokazać społeczny sprzeciw przeciwko ignorancji i arogancji władz. Już wtedy były przygotowane taczki dla Prezydenta. W tym jedne z Wieliczki.

Zostaw komentarz