Najogólniej przenicowany oznacza odwrócony do góry nogami. A jeśli ktoś szuka głębszych metafor niech porówna z mającą już ponad pół wieku powieścią braci Strugackich o podobnym tytule.

Ukraina to potęga światowa, z którą lepiej nie zadzierać. Mniej więcej taka konkluzja płynie ze słów niejakiego Wiatrowycza, człowieka współodpowiedzialnego za kult Bandery na postsowieckiej Ukrainie.

W piątkowym wywiadzie dla der Onet tenże otwarcie skrytykował naszego Prezydenta.

— Decyzja Zełenskiego w żaden sposób nie dotyczy ani Polski, ani Polaków. Natomiast decyzja Nawrockiego o pozbawieniu prezydenta Ukrainy polskiego orderu dotyczy zwierzchnika ukraińskiego państwa. Ten ruch Nawrockiego może pogorszyć stosunki między Ukrainą a Polską.

Noż karwasz twarz!

Czczenie obłąkanych oprawców polskich dzieci, kobiet i starców to wewnętrzna sprawa Ukrainy. A na dodatek te kreatury, które pewnie i zabiły jakiegoś sowieta, mniej więcej w proporcji 1 na 1.000 Polaków, dzięki taki cwelom intelektualnym jak Wiatrowycz zostali podniesieni do rangi… symbolu walki z Rosją!

Jak to ongiś mawianosowsiem pojebałoś!

Natomiast końcówka świadczy o stanie, w jakim znajduje się Wiatrowycz i cała ta zelenska jaczejka z Kijowa.

Natomiast decyzja Nawrockiego o pozbawieniu prezydenta Ukrainy polskiego orderu dotyczy zwierzchnika ukraińskiego państwa. Ten ruch Nawrockiego może pogorszyć stosunki między Ukrainą a Polską.

Proszę państwa, za chwilę Kijów ustanowi wzmożona kontrolę paszportowa wyjeżdżających tłumnie na Krym turystów z Polski. Albo nałoży embargo na uzbrojenie wwożone na Ukrainę przez polskie przejścia graniczne! 😉

Naburmuszenie Wiatrowycza prawdopodobnie jest spowodowane poczuciem klęski ideologicznej. Bo co prawda jaczejka kijowska jak by tylko mogła nawet Kijów przechrzciłaby (albo raczej obrzezała?) na Bandergorod, to jednak patrząc na masowość emigracji ukraińskiej widać wyraźnie, że ta mająca pobudzić nacjonalizm ideologia została odrzucona… nogami.

O faktycznym nastawieniu zwykłych Ukraińców do toczącej się już dłużej od tzw. Wielkiej Ojczyźnianej wojny rosyjsko-ukraińskiej świadczą też grasujące po ulicach miast ukraińskich grupy werbunkowe dosłownie porywające młodych Ukraińców do armii.

Żadna broń nie pomoże, gdy zabraknie ludzi zdolnych (i chcących!) ją nosić.

Pamiętamy, że kiedy uzyskali niepodległość było ich ponad 50 milionów. A teraz? Nie brakuje twierdzeń, ze ciut więcej, niż 20.

Zakładając, że wojna się skończy to ilu wróci? A przede wszystkim do czego?

Korupcja  nadal należy do najwyższych na świecie i przebija zdecydowanie nawet tą rosyjską.

Wygląda więc na to, że Ukraina zyskała liczną diasporę oraz trwale utraciła status drugiego pod względem liczebności Państwa zamieszkałego przez Słowian.

Dla nas jednak pozostaje problem kijowskiej jaczejki i jej monstrualnego ego.

Choć z drugiej strony trudno się dziwić Zelenskiemu. Naprzód Duda bredził, że jesteśmy sługami Kijowa, zaś teraz Tusk bierze największy w historii Polski kredyt ze świadomością, że część jego pójdzie na uzbrojenie dla Ukrainy.

I to wszystko dzieje się pomimo tego, że co chwilę ze strony Kijowa spotykają nas afronty. I to na miarę co najmniej ograniczenia stosunków dyplomatycznych.

Ale wg cytowanego na wstępie Wiatrycza mamy się bać, bo pogorszą się nasze stosunki… 😉

Otóż prawda jest niestety taka, że gdyby mogły być gorsze, to już by dawno były.

Ale to dobrze, że wreszcie zaczynają mówić do nas takim językiem.

Pora odpowiedzieć podobnym.

I… nie tylko mówić.

Ps. Kінець лохотронy!*

 

___________________________________

* – koniec frajerstwa!

 

1.06 2026