Kiedy czytamy internet, zwłaszcza w kontekście rosyjskiej napaści na Ukrainę, emocje sięgają zenitu a najcięższe epitety latają we wszystkie strony. Dlaczego?
1. Bo tak działa współczesny internet i jego algorytmy sprzężone z ludzką naturą. Najbardziej klikają się najbardziej radykalne, negatywne emocje i opinie.
2. Bo większość komentujących nie ma bladego pojęcia w temacie, który komentuje. Nie tylko trwającej wojny ale w ogóle, w praktycznie każdym temacie. Większość społeczeństwa nie zna się, nie zagłębia się w szczegóły komentowanych sytuacji. Najczęściej, w niemal każdej sprawie, 90% albo i więcej komentarzy to rozemocjonowane głupoty, klepane na podstawie szczątkowej wiedzy oraz chwilowego impulsu.
3. Dlatego kiedy widzimy komentarze, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem a zwłaszcza polskim interesem narodowym, miejmy świadomość, że bardzo rzadko pisane są w sposób przemyślany przez świadomą agenturę.
4. Polski interes narodowy jest bardzo prosty i oczywisty; nie dopuścić do podporządkowania Ukrainy Moskwie bo to zawsze oznacza, że Moskwa przenosi nacisk i kolejny etap ekspansji z linii Dniepru na linię Wisły. Zresztą, gdyby komuś nie wystarczyło ponad 500 lat całkowicie jednoznacznej historii to Putin już nieraz jasno zadeklarował i sformułował cele w postaci konkretnych postulatów politycznych. Kto popiera Rosję w poszerzaniu jej strefy wpływów na zachód ten, świadomie lub nie, dopuszcza się zdrady fundamentalnego interesu Polski.
5. Z drugiej strony, kto wspiera lub przemilcza kult bestialskich ludobójców na Ukrainie, lub w jakimkolwiek innym przypadku stawia interesy ukraińskie ponad polskimi, również dopuszcza się, znów świadomie lub nie, zdrady fundamentalnych polskich interesów.
6. Dlaczego używam w obydwu przypadkach zwrotu „świadomie lub nie”? Bo musimy zdawać sobie sprawę ze struktury komentarzy w sieci. Zostawiam na chwilę temat płatnych trolli, których też nie brakuje, zwłaszcza w tym temacie. Jak wygląda to jednak w przypadku prawdziwych użytkowników?
7. Realna, opłacana lub powiązana wprost z rosyjskimi czy ukraińskimi ośrodkami agentura to promil komentarzy i niewielka liczba kanałów w mediach społecznościowych, w których ludzie występują pod swoimi nazwiskami. Jest ich skrajnie mało ale starają się odgrywać opiniotwórczą rolę.
8. Znacznie więcej jest w miarę inteligentnych wariatów, ideologicznie zaczadzonych do tego stopnia, że są w stanie realne polskie interesy poświęcać na rzecz mitycznych stosunków z Moskwą lub Kijowem (do wyboru) które wg nich „byłyby dobre gdyby tylko Polska nie robiła tego albo tamtego”. Istnieją tacy fanatycy obcych spraw w naszym kraju, którzy nie są żadną agenturą, choć najczęściej garściami czerpią z propagandy, jaką agentura uprawia.
9. No i wreszcie dochodzimy do tych, którzy odpowiadają za 98-99% głupawych, antypolskich komentarzy w sieci o prorosyjskim lub proukraińskim nastawieniu. To nie są żadni obcy agenci. Mam nawet pewien problem żeby nazwać ich zdrajcami, mimo, że obiektywnie ich działalność godzi w żywotne, polskie interesy. To są po prostu niewyrobieni intelektualnie ludzie, którzy trafili w określone bańki internetowe i zostali zaczadzeni uprawianą w nich propagandą.
10. Algorytmy złapały takich prostych ludzi w pułapkę, bo jak zaczęli słuchać lub czytać jednego agenta lub wariata, to zaraz podpowiedziały im kolejnego. Ani się obejrzeli a już dostali się w bańkę określonego myślenia magicznego o rzeczywistości, choć sami są przekonani, że „wreszcie otworzyli oczy”, „włączyli myślenie” itd. Oczywiście włączyli tylko określone emocje, jakimi karmią ich internetowi szamani. Audycje czy teksty takich szamanów nie budują ludzkiej wiedzy tylko mają na celu odprawienie emocjonującego rytuału, który cementuje i utwierdza <wyznawców> w <wierze>.
Warto więc mieć świadomość, że w sieci spotykamy najczęściej nie agentów czy świadomych zdrajców polskich interesów, a właśnie tego typu <wyznawców>.
Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.
Zostaw komentarz