Na terenie Lubelszczyzny przed świtem zawyły syreny. Mieszkańcy Lublina nie wiedzieli dlaczego, nikt ich nie informował, nie ostrzegał…
Z czasem dowiedzieliśmy się z komunikatu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, że jakiś obiekt latający naruszył przestrzeń powietrzną Polski, był namierzany i nawet wysłano samolot F-16, ale wtedy ten obiekt znikł z radarów. Jak się okazało później to co leciało spadło na ziemię eksplodowało wybijając lej na pustym polu. Na szczęście to coś nie uderzyło w żadne zabudowania.
Rządzący twierdzą, że wszystko było pod kontrolą i możemy się czuć bezpiecznie.
Nie wiadomo, czy Polska posiada zdolności strącania środków napadu powietrznego? Wiadomo, że w przypadku dronów takich możliwości jeszcze nie ma – a czas leci! Nie wiadomo jak to jest w przypadku rakiet? Rząd Zjednoczonej Prawicy budował system warstwowy obrony powietrznej kraju – czy koalicjanci trzynasto-grudniowi zakończyli ten projekt?
– Wersja pesymistyczna wskazuje, że takiego systemu obrony nie ma i nadal jesteśmy bezbronni.
– Wersja optymistyczna podpowiada, że zdolności obrony powietrznej są i tylko strona polska nie chce ujawniać czym dysponuje.
Ciekawe, która wersja odpowiada prawdzie.
Co jednak będzie jeśli następna rakieta nadlatująca ze wschodu uderzy w jakiś polski dom?
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz