Człowiek, którego odizolowano, ale nie odebrano mu nadziei.

August Józef Hlond przyszedł na świat 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach koło Mysłowic jako syn dróżnika kolejowego Jana i Marii z domu Imiela.

Pochodził z licznej, religijnej i patriotycznej rodziny górnośląskiej. Atmosfera domu rodzinnego miała ogromny wpływ na jego późniejsze życie – nie tylko August, ale również trzech jego braci wybrało drogę kapłaństwa.

Jako dwunastoletni chłopiec wyjechał w 1893 wraz z bratem do Turynu we Włoszech, gdzie uczył się w zakładzie prowadzonym przez salezjanów św. Jana Bosko. Tam zetknął się z duchowością salezjańską i ideą wychowania młodzieży. wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego i 23 września 1905 r. przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie.

Po święceniach pracował jako wychowawca i nauczyciel w placówkach salezjańskich, m.in. w Oświęcimiu, Krakowie, Przemyślu i Lwowie. Zdobyte doświadczenie zaowocowało powierzeniem mu w 1909 roku funkcji dyrektora domu salezjańskiego w Wiedniu. Był to awans będący wyrazem uznania dla jego zdolności organizacyjnych i duszpasterskich. Wcześniej pełnił funkcję przełożonego ośrodka salezjańskiego w Oświęcimiu, gdzie dał się poznać jako sprawny organizator i wychowawca młodzieży. Jego sukcesy w prowadzeniu tej placówki sprawiły, że przełożeni Towarzystwa Salezjańskiego powierzyli mu kierowanie jednym z ważniejszych domów zgromadzenia w monarchii austro-węgierskiej. Przeniesienie do Wiednia wiązało się z potrzebą rozwijania działalności salezjanów w stolicy Austrii oraz koordynowania pracy w wielonarodowym środowisku monarchii.

Po kilku latach pracy w zgromadzeniu salezjańskim August Hlond został powołany do pełnienia coraz ważniejszych funkcji w Kościele. Początek jego działalności biskupiej przypadł na 1922 rok. Dnia 7 listopada 1922 r. papież mianował go administratorem apostolskim Górnego Śląska, powierzając mu organizację struktur kościelnych na tym obszarze po podziale Górnego Śląska i włączeniu jego części do odrodzonego państwa polskiego.

Kolejnym etapem jego posługi było objęcie nowo utworzonej diecezji katowickiej. Dnia 14 grudnia 1925 r. został mianowany jej pierwszym biskupem, a 3 stycznia 1926 r. przyjął sakrę biskupią. Jako pierwszy ordynariusz diecezji odpowiadał za organizację jej struktur administracyjnych i duszpasterskich oraz umacnianie życia religijnego wiernych.

Jeszcze w 1926 roku papież Pius XI mianował Augusta Hlonda arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim oraz Prymasem Polski. Objęcie tej funkcji uczyniło go najwyższym rangą hierarchą Kościoła katolickiego w Polsce i otworzyło nowy etap jego działalności, obejmujący kierowanie Kościołem w II Rzeczypospolitej.

Dnia 20 czerwca 1927 r. papież Pius XI mianował Augusta Hlonda kardynałem, co było wyrazem uznania dla jego dotychczasowej działalności kościelnej oraz roli, jaką odgrywał w organizowaniu życia religijnego w odrodzonej Polsce. Nominacja kardynalska umocniła jego pozycję jako jednego z najważniejszych hierarchów Kościoła katolickiego w kraju.

Jako kardynał August Hlond aktywnie angażował się w rozwój Akcji Katolickiej oraz wspierał liczne organizacje katolickie. Dążył do pogłębienia współpracy między Kościołem a wiernymi świeckimi oraz do umocnienia obecności wartości chrześcijańskich w życiu społecznym i publicznym Polski. Szczególną uwagę poświęcał organizacji struktur kościelnych, formacji religijnej społeczeństwa oraz obronie roli Kościoła w państwie.

Wybuch II wojny światowej stał się dla Augusta Hlonda początkiem jednego z najtrudniejszych okresów jego życia. Jego losy były dramatyczne i pełne wymuszonych tułaczek. Prymas spędził okres okupacji poza granicami kraju, działając na rzecz Polski, a pod koniec wojny został jedynym kardynałem uwięzionym przez Gestapo.

Po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku, jako Prymas Polski i jeden z najważniejszych przywódców Kościoła katolickiego, znalazł się w szczególnym zainteresowaniu władz nazistowskich. Niemcy postrzegali go jako osobę mającą ogromny wpływ na społeczeństwo polskie oraz symbol duchowego oporu wobec okupacji. Był On dla władz nazistowskich symbolem polskiej tożsamości i autorytetu moralnego.

14 września 1939 r., po uzgodnieniu z rządem RP oraz nuncjuszem apostolskim, przekroczył granicę z Rumunią. Stamtąd udał się bezpośrednio do Rzymu i zostal przyjety przez Piusa XII. Próbował informować opinię międzynarodową o prześladowaniach Kościoła i narodu polskiego pod okupacją niemiecką. Przekazywał wiadomości o szczególnie tragicznej sytuacji Kościoła na terenach wcielonych do III Rzeszy, gdzie zamykano kościoły, konfiskowano majątek kościelny i prześladowano księży

W 1940 roku, gdy Włochy pod przywództwem Benito Mussoliniego przygotowywały się do przystąpienia do wojny po stronie Niemiec, rząd włoski zmusił kardynała Augusta Hlonda do opuszczenia kraju. 10 czerwca 1940 roku kardynał wyjechał do Francji, gdzie udał się do sanktuarium maryjnego w Lourdes.

W Lourdes Kardynał poświęcił się opiece nad polskimi uchodźcami, organizując dla nich pomoc materialną i duchową oraz prowadząc działalność duszpasterską. Równocześnie przekazywał Stolicy Apostolskiej szczegółowe informacje o niemieckich zbrodniach popełnianych na ziemiach polskich, zwłaszcza o prześladowaniach Kościoła, eksterminacji duchowieństwa oraz deportacjach ludności. Informacje te były wykorzystywane przez Radio Watykańskie do informowania opinii międzynarodowej o sytuacji w okupowanej Polsce. Relacje i raporty przekazywane do Stolicy Apostolskiej należały do materiałów dokumentujących niemieckie zbrodnie, z których część wykorzystano po wojnie w pracach dokumentacyjnych i podczas procesów zbrodniarzy nazistowskich, w tym procesów norymberskich.”

Aktywność kardynała Hlonda sprawiła, że stał się on dla władz III Rzeszy osobą szczególnie niewygodną. Jego działalność na rzecz Kościoła i narodu polskiego była jednym z powodów, dla których po przejęciu kontroli nad Francją przez Niemców został poddany represjom i ostatecznie aresztowany przez Gestapo.

Po zajęciu południowej Francji przez wojska niemieckie został w lutym 1944 roku aresztowany i internowany. Początkowo przebywał w klasztorze w Bar-le-Duc we Francji, gdzie pozostawał pod ścisłym nadzorem władz niemieckich. Następnie przewieziono go do miejsca internowania w Wiedenbrück w Nadrenii-Westfalii.

Podczas internowania Niemcy starali się całkowicie ograniczyć jego kontakty ze światem zewnętrznym oraz skłonić go do zaprzestania działalności na rzecz Polski i Kościoła. Wielokrotnie próbowali również nakłonić prymasa do podpisania antyradzieckich odezw propagandowych skierowanych do Polaków, obiecując w zamian wolność i możliwość powrotu do kraju. Kardynał stanowczo odmówił, domagając się bezwarunkowego opuszczenia ziem polskich przez III Rzeszę. Mimo izolacji i trudnych warunków internowania pozostał wierny swojej misji, dając świadectwo niezłomnej postawy i troski o los Kościoła oraz prześladowanych rodaków.

Internowanie kardynała Hlonda było nie tylko próbą odizolowania go od świata, lecz także uciszenia głosu polskiego Kościoła i jego obrony prześladowanego narodu. Niemcy zdawali sobie sprawę, że Jego autorytet wykraczał poza sprawy religijne — był on dla wielu Polaków znakiem jedności, nadziei i niezłomności w czasie okupacji.

Wreszcie 1 kwietnia 1945 roku kardynał August Hlond został uwolniony przez żołnierzy armii amerykańskiej. Przez Paryż udał się ponownie do Rzymu, a stamtąd – mimo sprzeciwu nowych władz komunistycznych w Warszawie – 20 lipca 1945 roku powrócił do Polski, aby natychmiast podjąć odbudowę struktur Kościoła.

August Hlond w czasie II wojny światowej nie był jedynie duchownym obserwującym dramat okupowanej Polski z daleka. Stał się człowiekiem stojącym w centrum wydarzeń, w których ścierały się dwa światy: system totalitarnej przemocy oraz siła duchowego i moralnego oporu. Jako Prymas Polski reprezentował nie tylko Kościół katolicki, ale również ciągłość polskiej wspólnoty narodowej pozbawionej własnego państwa i poddanej brutalnej okupacji.

Dla władz nazistowskich Hlond był osobą szczególnie niewygodną, ponieważ posiadał autorytet, którego nie można było łatwo zniszczyć siłą. Jego znaczenie nie wynikało z posiadania politycznej władzy czy armii, lecz z zaufania, jakim darzyli go wierni. Jako Prymas był symbolem jedności Polaków, obrońcą praw Kościoła oraz świadkiem prześladowań dokonywanych przez okupanta.
Niemcy uznali go za zagrożenie, ponieważ zdawali sobie sprawę, że Kościół w Polsce był jedną z najważniejszych instytucji podtrzymujących narodową tożsamość. Hlond, zabierając głos w sprawie prześladowań Polaków i duchowieństwa, mógł wpływać na opinię międzynarodową i przypominać światu o zbrodniach popełnianych przez III Rzeszę. Dla nazistów jego działalność była niebezpieczna, ponieważ podważała ich próbę podporządkowania społeczeństwa polskiego i zniszczenia jego duchowych fundamentów.

Izolacja Prymasa nie była więc przypadkowym działaniem wymierzonym w pojedynczego człowieka. Była próbą pozbawienia narodu polskiego jednego z najważniejszych moralnych przywódców. Niemcy chcieli uciszyć głos, który przypominał o prawdzie, godności człowieka i prawie narodu do zachowania własnej wiary oraz tożsamości.

Po wojnie, w lipcu 1945 roku August Hlond powrócił do zniszczonego kraju. Polska znajdowała się wówczas w zupełnie nowej rzeczywistości politycznej, pod rosnącym wpływem Związku Radzieckiego i władz komunistycznych. Prymas stanął przed ogromnym zadaniem odbudowy struktur kościelnych, organizacji życia religijnego oraz zapewnienia wiernym opieki duszpasterskiej w zmienionych granicach państwa.

W marcu 1946 roku został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, łącząc godność Prymasa Polski z kierowaniem najważniejszymi ośrodkami kościelnymi w kraju. Jego autorytet był szczególnie ważny w czasie, gdy społeczeństwo polskie przeżywało powojenną traumę, utratę bliskich, przesunięcie granic oraz narastającą kontrolę nowej, przyniesionej na czołgach z czerwoną gwiazdą władzy.

Dla władz komunistycznych Prymas Hlond szybko stał się osobą trudną do zaakceptowania. Nie dlatego, że posiadał władzę polityczną, lecz dlatego, że reprezentował niezależną instytucję, której autorytet był często większy niż autorytet państwa. Kościół pozostawał jednym z niewielu miejsc, gdzie społeczeństwo mogło zachować własną tożsamość, tradycję i system wartości niezależny od ideologii komunistycznej.

Komuniści dążyli do podporządkowania Kościoła państwu, ograniczenia jego wpływu społecznego oraz kontroli działalności duchowieństwa. Hlond stanowczo bronił prawa Kościoła do niezależności i sprzeciwiał się próbom wykorzystywania religii jedynie jako narzędzia polityki państwowej. Jego postawa sprawiła, że podobnie jak wcześniej dla władz nazistowskich, również dla komunistów stał się człowiekiem niewygodnym.

Paradoks losu Augusta Hlonda polegał na tym, że po raz kolejny musiał bronić wolności duchowej człowieka — tym razem nie przed okupantem niemieckim, lecz przed systemem, który próbował podporządkować życie społeczne jednej ideologii. Prymas, którego wcześniej odizolowano w czasie wojny, po jej zakończeniu ponownie znalazł się pod presją władz, które obawiały się siły jego autorytetu
Bowiem obydwa systemy próbowały ograniczyć niezależny autorytet Kościoła, ale robiły to w różnych warunkach i innymi metodami. Zmienił się tylko rodzaj opresji. W obu przypadkach przeciwnik nie docenił jednak jednej rzeczy — siły człowieka, którego nie można było pozbawić nadziei.

22 października 1948 roku kardynał August Hlond zmarł w Warszawie w wieku 67 lat. Odszedł człowiek, który przeszedł przez dwie wielkie próby XX wieku — nazizm i komunizm — pozostając wiernym swojej misji oraz odpowiedzialności za Kościół i naród.

Przed śmiercią kardynał August Hlond wskazał jako swojego następcę młodego biskupa Stefana Wyszyńskiego. Dostrzegł w nim człowieka zdolnego poprowadzić Kościół przez kolejne trudne lata. Jego wybór okazał się proroczy — kardynał Stefan Wyszyński został jednym z najwybitniejszych prymasów Polski, a dziś jest błogosławionym Kościoła katolickiego.

Resumee: Droga Hlonda w kościele katolickim wiodła przez Włochy, Oświęcim, Kraków, Przemyśl, Wiedeń, Lwów, Katowice i wiele innych miejsc, gdzie były potrzebne jego talenty i determinacja. Czasami jego pobyt w danym miejscu trwał kilka dni, czasami lata. Wszędzie dał się poznać z jak najlepszej strony, stąd szybko awansował w kościelnej hierarchii. Po śmierci Piusa XI wymieniany był wśród kandydatów na papieża, a w 1992 roku rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Kardynal August Hlond, Czcigodny Sługa Boży, oczekuje na zakończenie tego procesu. Najważniejszym krokiem w tym kierunku było ogłoszenie przez papieża Franciszka dekretu o heroiczności jego cnót (co miało miejsce w maju 2018 roku). Aby kardynał mógł zostać ogłoszony błogosławionym, potrzebne jest jeszcze oficjalne uznanie cudu za jego wstawiennictwem.

Dlatego warto dziś przypominać postać kardynała Augusta Hlonda – człowieka, którego próbowano odizolować, uciszyć i pozbawić wpływu, ale któremu nie odebrano najważniejszego: wewnętrznej wolności i nadziei.

Ps. Te wszystkie moje slowa o Prymasie czasu „dwóch dyktatur” Auguscie Hlondzie, o którym tak pięknie opowiadała mi kiedyś moja Mama i którego ważna i wpływowa postać i działalność zostały w dużej mierze zapomniane i nie funkcjonują w pamięci Polaków w stopniu, na jaki zasługują – niech staną się ziarnem, budzącym szerokie zaintersowanie czytelnika naszego Pisma. O literaturze na Jego temat – opowiem w następnym odcinku.