Część 4 (wybrane tematy związane z „przetrwaniem” na bazie wspomnień, doświadczeń ludzi z wojen, konfliktów).
Uprawa warzyw i zdobywanie roślinności w oblężonych miastach Bośni były kwestią biologicznego przetrwania, ale wyglądały zupełnie inaczej niż sielankowe ogrodnictwo. Selco Begovic oraz oficjalne powojenne analizy medyczne (m.in. wybitnego bośniackiego botanika prof. Sulejmana Redžicia) rysują obraz skrajnie niebezpiecznej, improwizowanej gospodarki głodu.
Tradycyjne rolnictwo w miastach takich jak Sarajewo czy Srebrnica było niemożliwe z powodu braku dostępu do pól, ciągłego ostrzału moździerzowego oraz plag głodnych ludzi, którzy natychmiast rozkradali plony.
Oto jak dokładnie wyglądała uprawa i zdobywanie roślin w tamtym czasie:
1. Balkony i okna jako mikrogospodarstwa
Mieszkańcy bloków zamienili każdą wolną przestrzeń w mieszkaniach w miniaturowe plantacje.
Doniczki z puszek: Uprawiano warzywa w plastikowych kubkach, skrzynkach oraz w puszkach po oleju roślinnym i pomocy humanitarnej poustawianych na parapetach i balkonach.
Królowa cebula i czosnek: Uprawiano głównie szczypior, cebulę oraz czosnek. Rosły szybko, nie potrzebowały głębokiej gleby i stanowiły potężne źródło witaminy C oraz naturalnych antybiotyków w warunkach permanentnego szkorbutu.
Szybkie nowalijki: Masowo sadzono rzodkiewki i sałatę – wszystko, co dawało zielone liście w zaledwie kilka tygodni.
2. Wojna o skrawki ziemi i uzbrojona straż
Zielone skwery, trawniki między blokami, a nawet parki i cmentarze zostały przekopane pod uprawę warzyw.
Wojenne patrole: Ogrody miejskie musiały być pilnowane przez całą dobę przez uzbrojonych członków rodziny lub sąsiadów. Głód był tak silny, że zdesperowani ludzie potrafili wykopać niedojrzałe ziemniaki lub zjeść surowe liście kapusty prosto z ziemi w środku nocy.
Nawóz z gołębników: Ponieważ w odciętym mieście nie było sztucznych nawozów ani obornika, mieszkańcy masowo oczyszczali miejskie strychy i używali odchodów gołębi jako silnego nawozu.
Popiół: Jako pestycydów i nawozu mineralnego używano popiołu drzewnego ze spalonego w piecykach parkietu i mebli.
3. Botanika przetrwania – dzikie rośliny
Gdy uprawy domowe nie wystarczały, kluczowa stała się wiedza o dzikiej roślinności. Profesor Redžić prowadził w sarajewskim radiu specjalne audycje instruktażowe, ucząc ludzi, jak nie otruć się chwastami.
Masowy zbiór pokrzyw i mniszka: Pokrzywa stała się podstawą wojennych zup i dań jednogarnkowych, dostarczając cennego żelaza. Zbierano również mniszek lekarski (na sałatki), szczaw oraz dziki chmiel.
Żołędzie i liście jako mąka: Gdy brakowało mąki z pomocy humanitarnej, ludzie suszyli i mielili żołędzie oraz nasiona buka, by wypiekać z nich gorzki, ale kaloryczny chleb.
Zioła zamiast przypraw: Monotonne i niesmaczne jedzenie z puszek ONZ (np. niesławną, twardą jak podeszwa wołowinę Ikar) doprawiano dzikimi ziołami, by dało się je w ogóle przełknąć.
Podsumowanie i porada Selco
Selco Begovic zwraca uwagę na fundamentalny błąd współczesnych „preppersów”: „Wszyscy kupują nasiona pomidorów i marzą o wielkim ogrodzie na podwórku”.
Jego wojenna rada brzmi: W czasie konfliktu posiadanie widocznego ogrodu czyni z ciebie cel dla band i głodnego tłumu. Zamiast tego należy uczyć się identyfikacji dzikich roślin jadalnych w swojej okolicy oraz opanować uprawę wewnątrz budynku, w absolutnej dyskrecji, tak aby nikt z ulicy nie widział, że masz świeże jedzenie.
———————–
W Polsce mamy bardzo dużo działkowców.
To dobrze. Dzięki temu wielu ludzi może lepiej sobie radzić (wiedza jak coś uprawiać, kupione wcześniej nawozy i nasiona, które można wykorzystać do uprawy warzyw, narzędzia …)
Według najnowszych danych na koniec 2025 r. Polski Związek Działkowców (PZD) zarządzał:
4 564 rodzinnymi ogrodami działkowymi (ROD),
899 967 działkami,
na powierzchni około 39 828 ha.
Jeżeli przyjąć, że jedna działka ma przeciętnie jednego głównego użytkownika, daje to około 900 tys. działkowców/użytkowników działek.
Ale działki są użytkowane przez całe rodziny. PZD podaje, że przeciętnie z jednej działki korzystają około 4 osoby, więc z ogrodów działkowych może korzystać około 3,5–4 mln Polaków.
Czyli w skrócie:
około 900 tys. działek → około 900 tys. gospodarstw/użytkowników → około 4 mln osób korzystających z działek.
———-
Dziś na największym serwisie aukcyjnym za 90 zł możesz kupić nawóz wieloskładnikowy w ilości 25 kg (można wiele lat przechowywać, jeżeli będzie szczelnie zamknięty i chroniony przed wilgocią). Ta paczka wraz z nasionami z dostępem do nawet niewielkiego kawałka ziemi może ochronić kilkuosobową rodzinę przed głodem lub uzupełnić ich dietę w czasie niedoborów.
Autor: Diario
Zostaw komentarz