Zauważyłem ostatnio dość ciekawą sprawę wokół Lecha Poznań. Na koszulkach, które klub sprzedaje dzieciom i młodzieży, widnieje napis „Super” – i chyba nikt nie ma wątpliwości, skąd się wziął, skoro Superbet od lat jest sponsorem strategicznym klubu. Temat wypłynął, bo obie strony właśnie przedłużyły umowę, i to na spory kawał czasu, bo aż do czerwca 2030 roku. No i naturalnie ktoś zaczął się przyglądać, jak ta cała współpraca wygląda w praktyce, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzą produkty dla najmłodszych fanów.
Co na to prawo?
I tu zaczyna się robić ciekawie, bo sprawa wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Ustawa o grach hazardowych mówi jasno – promocja bukmacherów nie może być kierowana do osób małoletnich, nie mogą one być w niej pokazywane ani namawiane do gry. Tyle że logo na koszulce klubowej prawnie wcale nie jest traktowane jak reklama.
Przepisy zostawiają bowiem taką furtkę – tzw. informowanie o sponsorowaniu. Można pokazać samą nazwę czy oznaczenie sponsora, o ile nie ma tam nic z elementów typowo reklamowych. I to właśnie na ten zapis powołuje się teraz klub.
Jak to tłumaczy sam Lech?
Adrian Gałuszka, rzecznik klubu, mówi wprost, że to dość popularna praktyka wśród drużyn związanych z Superbetem. Z czysto prawnego punktu widzenia logo bukmachera to po prostu informacja o sponsoringu, nie reklama – więc formalnie nie ma znaczenia, czy koszulkę nosi dorosły, czy dziecko.
Tyle że, jak sam przyznaje Gałuszka, klubowi nie chodzi wyłącznie o to, co wolno na papierze. Liczy się też wizerunek. Dlatego zdecydowano się skrócić napis do samego „Super” na koszulkach trafiających do najmłodszych – w tym też w tych wersjach, które domyślnie widnieją w sklepie klubowym. Nikomu nie zależy na sytuacji, w której wizerunek dziecka byłby jednoznacznie kojarzony z konkretną marką bukmachera.
I co ciekawe, Lech wcale nie jest tu jakimś wyjątkiem – dokładnie taki sam zabieg, czyli skrócenie nazwy zamiast pełnego logo, stosuje też GKS Katowice, inny klub, który też ma na koszulce Superbet.
A jak to wygląda z szerszej perspektywy?
Cała ta historia dobrze pokazuje, jak mocno uregulowany jest u nas rynek zakładów bukmacherskich. Od nowelizacji ustawy hazardowej z 2017 roku firmy bukmacherskie muszą mieć licencję Ministerstwa Finansów (więcej w tym temacie w tekśćie: https://weszlo.com/bukmacherzy/legalni), a to, jak wolno im się reklamować, podlega konkretnym ograniczeniom – zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzi ochrona dzieci.
Sponsoring klubów piłkarskich to dla bukmacherów jeden z głównych sposobów na budowanie rozpoznawalności marki, ale właśnie dlatego trzeba to robić z głową, żeby przypadkiem nie wyszło na promowanie hazardu wśród najmłodszych. Ta historia z koszulkami Lecha pokazuje zresztą, że nawet legalnie działające firmy i kluby wciąż muszą lawirować między tym, co dopuszcza prawo, a tym, co po prostu dobrze wygląda.
Źródło zdjęcia: Newspix
Zostaw komentarz