Czyli, ucz się chłopcze historii.

Nawrocki podobno jest historykiem.

Piszę „podobno” bo w przemówieniu na defiladzie w Święto Wojska Polskiego wspomniał o polskich żołnierzach, jako obrońcach klasztoru Monte Cassino.

To jak w dowcipie o Radiu Erewań.

Polscy żołnierze tam byli, ale nie bronili klasztoru, ale zdobywali.
Bronili zaś, zaciekle, Niemcy okupujący wtedy Italię.

A teraz odpowiedź na pytanie postawione w tytule.

Podobna gafa zdarzyła się jakiemuś partyjnemu bonzie z PZPR, w słusznie minionych latach PRL-u.
Podczas odsłonięcia pomnika upamiętniającego śmierć polskich żołnierzy poległych w jego zdobywaniu, wspomniał o nich, jako „obrońcach Wału Pomorskiego”.

Powiecie, każdemu się może zdarzyć taka pomyłka, bo jak wiadomo, Polacy zawsze się bronią, nigdy nie zdobywają.
Taką już mamy „potulną naturę”.

Pal sześć aparatczyka z PZPR, ale to Nawrocki uczy nas swoistej postaci patriotyzmu, opartego na specyficznej wersji historii Polski.

Jest przecież zawodowym historykiem.
Byłym szefem Instytutu Pamięci Narodowej i co jak co, takich gaf nie powinien popełniać.

Za chwilę dowiemy się od niego, że to Polacy, pod Grunwaldem, przynieśli Krzyżakom dwa nagie miecze jako dowód swego snycerskiego kunsztu.

Z Nawrockiego, od czasu do czasu, wychodzi kibol, który swym krzykiem pragnie zwrócić na siebie uwagę.

Może i głośno krzyczy, ale nie ma nic do powiedzenia.
No, może poza tymi korektami historii Polski.
#Nawrocki #MonteCassino