Pod moimi kontrowersyjnymi felietonami na profilu FB pojawiają się często obraźliwe komentarze. Ostatnio „ubeckie próchno”, „dziadyga”, „p…..y zgred”. To tylko niektóre. Olewam je i nie odpowiadam na nie, bo gdybym to zrobił, byłoby to tak, jakbym wszedł do rynsztoka.
Kim są ci ludzie?
Wielu z nich ukrywa się pod „nickami”.
Nie mają odwagi by pisać pod własnym nazwiskiem.
Podejrzewam, że są mocno zakompleksieni, o niskim poczuciu własnej wartości.
Sfrustrowani tym, że nic im w życiu nie wyszło i nie wychodzi.
Dlatego, swoją frustrację przelewają na innych bo muszą znaleźć kozła ofiarnego dla swoich niepowodzeń.
Obluzgać, opieprzyć by choć przez chwilę poczuć się lepiej.
Mają wtedy poczucie, że „dołożyli” komuś znanemu, co – w ich przekonaniu – stawia ich na równi z nimi.
Druga kategoria to ci, którzy występują pod nazwiskami.
Z reguły znają się na wszystkim, od astronomii, po, miesiączkowanie pingwinów polarnych.
Zabierają więc głos w dyskusjach na każdy, możliwy temat.
Niejednokroć widzę, że ich komentarze wygenerowała AI.
A kiedy już, tracą rezon w dyskusji, używają najpopularniejszego chwytu erystycznego, czyli „argumentum ad personam”.
Po polsku, walą w osobę rozmówcy albo autora wpisu.
Stąd to, przytoczone powyżej, „ubeckie próchno” albo, „palant”, „idiota”, „czerwona szmata’ itd.
Mam już swoje lata więc bawią mnie takie osoby, bo ich wpisy więcej mówią o nich samych, jak o adresacie komentarzy.
Sami sobie wystawiają świadectwo.
Jednak nie przeczę, że hejt to groźne zjawisko.
Nie wszyscy bowiem olewają go jak ja.
Zwłaszcza młodzi ludzie.
Czy można z nim walczyć?
W skrajnych przypadkach karać takich patointernatów.
Jednak najlepszym sposobem jest wychowywanie w duchu-
„nie czyń drugiemu tego, co tobie nie miłe”.
#hejt #internauta #internet #hejter
Zostaw komentarz