Badania genetyczne mogą wnieść znaczący wkład do dyskusji o rozchodzeniu się języków, ale musi to być spójne z ustaleniami językoznawców, archeologów i historyków.
Ale zacznijmy od początku… Około połowy V tysiąclecia p.n.e. na stepach na północ od Morza Czarnego powstała kultura dolnodońska, którą do niedawna określano nazwą sredniostogiwska. Dziś nazwą kultura sredniostogiwska określa się kulturę powstałą ok. 3800 p.n.e w dorzeczu dolnego Dniepru w wyniku podziału kultury dolnodońskiej na kulturę sredniostogiwską oraz kulturę repińską. Ta druga funkcjonowała w okresie ok. 3800-3200 p.n.e. w dorzeczu dolnego Donu i dolnej Wołgi.
Wśród przedstawicieli kultury średniostogiwskiej dominowała haplogrupa I2 (w szczególności I-L699); stwierdzono również obecność linii R1a, występowała ona jednak rzadko. Ta ostatnia reprezentowana jest przez bazalne i starsze subkłady, w tym przez R1a-M417.
Mniej więcej w tym samym czasie lub niewiele późnej, tj. w drugiej połowie V wieku p.n.e., w dorzeczu środkowej Wołgi rozwinęła się kultura chwałyńska. Większość badaczy uważa, że kultura ta wykształciła się na bazie neolitycznej kultury samarskiej, której ludność zamieszkiwała strefę lasostepu i stepu w dorzeczu Wołgi, w następstwie migracji na ten teren ludności z regionu kaspijskiego.
Kultura chwałyńska jest ściśle powiązana z kulturą sredniostogiwską. Dawniej sądzono, że ludność z dorzecza środkowego Dniepru migrowała na wschód z powodu suszy (arydyzacji); obecnie jednak badacze wskazują na bliskie kontakty oraz wspólne podłoże historyczne tych plemion. Gdy chodzi o kwestie związane z genetyką, to w kulturze chwałyńskiej są identyfikowane markery bazalnych i pochodnych subkladów R1b-M269 oraz R1b-L23, przy czym dominowały subkłady linii R1b-L389 (w szczególności R1b-V1636).
W wyniku zlania się społeczności kultur chwałyńskiej i repińskiej doszło do wykształcenia się kultury grobów jamowych, w której to w linii męskiej dominację uzyskały subklady haplogrupy R1b-M269 (zwłaszcza R1b-Z2103).
Z kolei kultura grobów jamowych wkroczyła na obszary, gdzie wcześniej funkcjonowała kultura sredniostogiwska, która to w międzyczasie podzieliła się na szereg innych kultur. Wtedy to część ludności kultury grobów jamowych wraz z częścią ludności kultury Dereiwka, wywodzącej się kultury sredniostogiwskiej, z jej północnych peryferii, ruszyły na północ, dając początek kulturze ceramiki sznurowej.
Do niedawna uważano, iż to kultura Dereiwka wywarła decydujący wpływ na powstanie kultury ceramiki sznurowej. Dziś jednak badacze skłonni są przyznać istotniejszą rolę kulturze grobów jamowych. Nie ulega wątpliwości, że to w ramach kultury ceramiki sznurowej rozwinęła się grupa języków satem, z której wywodzą się języki bałtosłowiańskie i indoirańskie, ale także ormiański.
Dominującą haplogrupą dla większości populacji kultury ceramiki sznurowej jest R1a-M417, przy czym w Europie Środkowej występuje również R1b-L51. Jeśli chodzi o obecność haplogrupy I2 (I-L699), która dominowała w kulturze sredniostogiwskiej, to choć nie jest ona wiodąca w grupach kultury ceramiki sznurowej, to odnotowano przypadki występowania linii I2 – aczkolwiek raczej rzadkie – w kontekście rozległych migracji i interakcji zachodzących we wczesnej epoce brązu w Europie Wschodniej i Środkowej. W obrębie kultury grobów jamowych subkład I2 (I-L699) dominuje wśród populacji z dorzecza Donu.
Część ludności kultury grobów jamowych skierowała się na zachód, w dorzecze dolnego i środkowego Dunaju, ale tym nie będziemy się zajmować, a skupimy się na tym, co działo się na jej wschodnich rubieżach.
Oto bowiem na bazie wschodniego wariantu kultury grobów jamowych w dorzeczu środkowej Wołgi i dalej w kierunku wschodnim) ok. 2800-2600 p.n.e. rozwinęła się kultura połtawkińska. Wpływ na jej powstanie mogła mieć migracja nad Wołgę części ludności kultur nowotitarowskiej i post-majkopskiej (tzw „majkop stepowy”).
Warto podkreślić, że kultury połtawkińska i nowotitarowska wykazują wspólne cechy w zakresie obrządku pogrzebowego oraz wyrobów z metalu i kości, a także cechują zbliżone cechy kraniologiczne (budowę czaszki). Obie te kultury ukształtowały się w wyniku przekształceń kultury grobów jamowych, skutkujących oddzieleniem się jej wariantów wschodniego i południowego.
Dodajmy, że kultura nowotitarowska w okresie 3200-2200 p.n.e. funkcjonowała na terenie północnego Kaukazu i dorzecza Kubania, gdzie na południu graniczyła, a częściowo dzieliła ten sam obszar ze wspomnianą kulturą majkopską. Ta ostatnia, funkcjonująca w latach 3700–3000 p.n.e., wykazywała silne związki z obszarem Anatolii i Bliskiego Wschodu, o czym będzie jeszcze mowa.
Czy to ze wschodnią częścią kultury grobów jamowych, która następnie rozwinęła się w kulturę połtawkińską, należy wiązać genezę języków anatolijskich? Uważam, że tak. A czy mogę wykluczyć, iż chodzi jednak o język protoormiański? Biorąc pod uwagę jedynie to, o czym dotychczas była mowa, niczego wykluczyć nie mogę.
Co prawda język ormiański należy do grupy satem, więc należałoby go wiązać z kulturą ceramiki sznurowej, ale być może satemizacja nastąpiła w wyniku oddziaływania sąsiadującej z nią od północy kultury fatianowskiej, która to wyrosła z kultury ceramiki sznurowej i w ramach której rozwinęły się języki indoirańskie. Czy taki proces był w ogóle możliwy? Nie jestem językoznawcą, więc uczciwie odpowiadam, że nie wiem. Nie mogę więc na tym etapie i tego wykluczyć.
W archeologii kultura fatianowska (oraz jej wschodni wariant – kultura bałanowska) nie jest uznawana za czynnik, który przyczynił się do powstania kultury połtawkińskiej. Na pograniczu ich terytoriów dochodziło do wymiany kulturowej i gospodarczej – obejmującej w szczególności elementy metalurgii oraz tradycje ceramiczne – jednakże była to jedynie interakcja sąsiedzka.
Zaznaczmy, że główną linią męską związaną z kulturą połtawkińską jest haplogrupa R1b, a konkretnie subkład R1b-Z2103, odziedziczony po populacji horyzontu jamowego. Spośród wszystkich próbek przebadanych w zakrojonych na szeroką skalę badaniach archeogenetycznych tylko u jednego osobnika (oznaczonego jako I0432, pochodzącego z cmentarzyska Potapowka I w rejonie Samary) stwierdzono obecność subkładu R1a-Z93, który dominował w kulturze fatianowskiej.
Kultura połtawkińska zanikła ok. 2200-2100 p.n.e., przy czym zbiega się to z pojawieniem się na Zakaukaziu i na Wyżynie Armeńskiej kultury Trialeti–Vanadzor, która funkcjonowała tam do ok. 1500 roku p.n.e. i która wykazywała wpływy stepowe, uchwytne zarówno w kulturze materialnej, jak i w genetyce (dominująca haplogrupa R1b-Z2103). Przy tym z całą pewnością współcześni Ormianie w dużej mierze są potomkami tejże ludności. Ale czy nie jest tak, że mówimy tu o migracji ludności mówiącej językiem anatolijskim / językami anatolijskimi?
W połowie XVIII wieku p.n.e. Hetyci, którzy tej nazwy nigdy wobec siebie nie używali i którzy tą nazwą nie byli jeszcze wówczas określani, zajęli Kanesz (we wschodniej Anatolii). W języku zdobywców Kanesz określane było nazwą Neša. Tak więc odtąd zaczęli się oni określać nazwą Nešejczycy.
W trakcie wykopalisk archeologicznych znaleziono tam tabliczki, zapisane pismem klinowym w języku staroasyryjskim. W dolnym mieście, zwanym karum, funkcjonowała bowiem liczna społeczność kupców asyryjskich. Zaznaczmy, że Pithana, który zdobył Kanesz, zgodnie z przekazami, oszczędził mieszkańców miasta i zakazał ich krzywdzenia (Anitta, syn Pithany, uczynił z Kanesz swoją główną stolicę i bazę do dalszych podbojów w Anatolii). Zdobycie Kanesz to pierwsze uchwytne historycznie zdarzenie w udziałem Indoeuropejczyków w Anatolii (ponad trzysta lat po migracji ludności kultury połtawkińskiej / Trialeti–Vanadzor). Wiemy, że najeźdźcy przybyli z Kuszary, ale nie wiemy, gdzie się ona znajdowała.
Świadectwa archeologiczne i źródła pisane wskazują, że Kanesz zamieszkiwała kosmopolityczna społeczność o głęboko zróżnicowanym składzie etnicznym, wielojęzyczna, praktykująca rozmaite zwyczaje pogrzebowe: dominowały groby szkieletowe (inhumacyjne), ale licznie występowały też pochówki ciałopalne.
W dokumentach asyryjskich z okresu sprzed inwazji poświadczone są imiona, które można uznać za luwijskie – Santahsu i Santahsusar, tj. imiona, które można powiązać z imieniem luwijskiego bóstwa Sanda, a także Tarḫu(a)la, które to zostało utworzone od rdzenia Tarḫu, odnoszącego się do luwijskiego boga burzy. W tychże dokumentach pojawiają się też hetyckie imiona osobowe – takie jak Peruwan (lub Peruwa) oraz typy imion zakończone przyrostkami -ḫšu (męskie) i -ḫšušar (żeńskie). To by wskazywało, że na długo przed najazdem (być może nawet ponad sto, albo i dwieście lat wcześniej) jakaś część mieszkańców Kanesz mogła posługiwać się językami anatolijskimi.
Historycy i archeolodzy powszechnie utożsamiają Acemhöyük ze starożytną Puruszandą (zapisywaną również jako Purušḫanda lub Burušhattum) – potężnym ośrodkiem dominującym w środkowej Anatolii, silnie związanym z wczesną sferą kulturową, polityczną i handlową ludów luwijskich w okresie przed powstaniem imperium hetyckiego.
Źródła pisane (także w tym mieście funkcjonowała asyryjska kolonia kupiecka) i świadectwa archeologiczne wskazują, że to również był ośrodek o wybitnie wielokulturowym charakterze, choć lokalne elity prawdopodobnie wywodziły się z ludności luwijskiej. Odkrycia na lokalnych cmentarzyskach – takich jak nekropolia Arıbaş – ukazują współwystępowanie dwóch praktyk pogrzebowych: inhumacji oraz kremacji. Dotąd podkreślano, iż to połączenie odzwierciedlało koegzystencję oraz stopniową syntezę kulturową rdzennych grup anatolijskich i przybyłych ludów indoeuropejskich.
W XVII wieku p.n.e. Hetyci (Nešejczycy) zajęli leżący na północny-zachód od Kanesz kraj Hatti i tam z kolei przenieśli centrum swojego państwa, które przez sąsiadów określano dotychczasową nazwą, tj. Hatti. Dla odróżnieniu w nauce stosuje się dla niego nazwę państwo Hetytów, a krajem Hatytów (bądź Protohetów) określa się kraj z okresu sprzed podboju. Sami Hetyci w dalszym ciągu określali siebie Nešejczykami.
To, że nie stwierdzono obecności haplogrupy R1b-Z2103 u Hetytów, mogłoby być uznane za argument na rzecz tezy, iż nie mieli oni nic wspólnego z kulturą Trialeti–Vanadzor. Ale nie byłby to ani argument rozstrzygający, ani nawet w sposób istotny ważący. Bo iluż to „genetycznych” Turków żyje dziś w Turcji? Do tej kwestii za moment wrócę, a to jeden z wielu przykładów, które mógłbym tu przedstawić.
Ale tu sprawa jest jeszcze ciekawsza – nie dość, że niewiele udało się dotąd odnaleźć cmentarzysk z czasów, gdy istniało tam państwo Hetytów, powiązanie konkretnych anatolijskich cmentarzysk z epoki brązu bezpośrednio z etnicznymi Hetytami jest niezwykle trudne, ponieważ hetyckie praktyki pogrzebowe pozostają nieuchwytne i rzadko pozostawiają wyraźny ślad etniczny, co skłoniło badaczy do określenia Hetytów mianem „cywilizacji, która ukrywała swoich zmarłych”.
Wiadomo, że władali oni wieloetnicznym imperium. Hetyci przejęli różne elementy kultury materialnej i zwyczajów od innych ludów, co utrudnia rozróżnienie elementów „hetyckich” od innych lokalnych tradycji. Cmentarzyska odkryte w pobliżu ośrodków hetyckich – takich jak nekropolia w Osmankayası koło Hattusy – zawierają różnorodne formy pochówków. We wspomnianej nekropolii z Osmankayası, archeolodzy odkryli ponad 200 pochówków, z czego 52 stanowiły groby ciałopalne.
Jak dotąd nie odnaleziono żadnych grobów królewskich. Dostępne informacje dotyczące takich pochówków pochodzą z hetyckich zapisów lub dokumentów. Tak więc wiadomo, że ciała władców poddawano kremacji, a prochy przechowywano w „kamiennym domu”. Archeolodzy dotychczas nie odnaleźli ani nie zidentyfikowali w sposób bezsporny żadnego królewskiego mauzoleum hetyckiego władcy, które stanowiłoby przykład takiego „kamiennego domu”. W tym kontekście argument, iż nie stwierdzono obecności „komponentu stepowego” w DNA Hetytów, staje się bezprzedmiotowy, a wręcz ma charakter dezinformacji.
Język Protohetytów (Hatytów), o których była mowa wcześniej, znany jest z glinianych tabliczek zapisanych pismem klinowym. Charakteryzował się on m.in. aglutynacją oraz złożonym systemem przedrostków w czasownikach i rzeczownikach, co przypomina struktury spotykane w językach północnokaukaskich.
Tak więc z jednej strony miał on wykazywać związki z językami hurycko-urartyjskimi, z drugiej zaś z grupą języków nachsko-dagestańskich, z której wywodzą się języki używane dziś m.in. w Dagestanie, Czeczenii i Inguszetii, a także abchasko-adygejskich (z zachodniej części północnego Kaukazu i dorzecza Kubania). Charakter tych związków pozostaje przedmiotem dyskusji i polemik.
Przypomnę, że w okresie ok. 3700–3000 p.n.e., co zostało już zasygnalizowane, na północnym Kaukazie i na stepie kubańskim rozwijała się kultura majkopska, która tworzyła elitarne grobowce kurhanowe. Styl pochówków oraz luksusowe dobra (wyroby ze złota, srebra i drogich kamieni) wykazują silne powiązania z kręgiem syryjsko-anatolijskim i mezopotamskim.
W opracowaniu The genetic history of the Southern Arc: a bridge between West Asia and Europe możemy przeczytać:
„We have shown that Anatolia was indeed transformed by the Late Chalcolithic by the spread of Caucasus hunter-gatherer-related ancestry to its westernmost edges, as were apparently Eneolithic populations of the steppe, which included also Anatolian/Levantine-related ancestry by the time of the formation of the Yamnaya pastoralists.”
W mojej ocenie aż się prosi, by wszystko to powiązać z rozprzestrzenianiem się języków, o których pisałem powyżej, a także z wzajemnym oddziałem na siebie społeczności posługujących się tymiż językami. Nie widzę powodu, by miało to świadczyć o tym, iż to przybycie na step grup ludzkich z południa, w tym z Anatolii / Lewantu, gdzie rzekomo już wcześniej posługiwano się językiem anatolijskim / językami anatolijskimi, miało doprowadzić do wykształcenia się tam języka indoeuropejskiego, który to miał wyewoluować z anatolijskiego. Aczkolwiek – w sumie jedno nie musi wykluczać drugiego.
Podsumowując to, co wiemy o przemieszczeniach ludności i przemianach kulturowych na podstawie badań archeologicznych i ustaleń genetyków, gdy chodzi o dotychczas przedstawione argumenty, tak naprawdę niczego nie można wykluczyć. Jeśli nawet wydaje mi się, iż dotychczas przedstawione fakty wskazują zdecydowanie, że powstanie kultury Trialeti–Vanadzor związane było z przybyciem na Zakaukazie i na Wyżynę Armeńską ludności posługującej się językiem anatolijskim / językami anatolijskimi, to – uwzględniając jedynie to, co do tej pory napisałem – 100% pewności mieć nie mógłbym. Tym bardziej nie mają prawa twierdzić, że mają 100% pewności ci, którzy stawiają alternatywne hipotezy.
Ale oto mamy coś, co w moim odczuciu rzecz przesądza – zbieżności językowe ormiańsko-bałtosłowiańskie, ormiańsko-słowiańskie oraz grupy ormiańsko-trackiej i greko-frygijskiej. To wszystko byłoby niemożliwe, gdyby Protoormianie reprezentowali kultury połtawkińską i Trialeti–Vanadzor. Dlatego uważam, że Protoormianie pojawili się w Anatolii, a dopiero później na Wyżynie Armeńskiej i na Zakaukaziu, wraz z Ludami Morza.
Przybycie Ludów Morza nie wpłynęło w istotny sposób na pulę genową ludności Anatolii i Bliskiego Wschodu, przynajmniej nie jest to uchwytne. Były to bowiem najwyraźniej niewielkie w stosunku do liczebności ludności autochtonicznej grupy, które to jednak zupełnie zdewastowały panujący tam wcześniej porządek polityczny. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że odnaleziono niewiele cmentarzysk pochodzących z XII-X wieków p.n.e., do tego przynajmniej część Ludów Morza musiała stosować ciałopalny obrządek pogrzebowy, który zaczął się tam upowszechniać.
Gdyby nie źródła pisane i archeologiczne nawet byśmy nie wiedzieli, że Ludy Morza pojawiły się w Anatolii i na Bliskim Wschodzie. Tymczasem wtedy to na gruzach zniszczonego państwa Hetytów powstało królestwo Frygów. Ale przybycie Frygów nie pozostawiło spodziewanego śladu genetycznego. A przecież w świetle źródeł pisanych i jednoznacznej wymowy ustaleń językoznawców kwestia ta nie może budzić wątpliwości. Jak więc to możliwe? Najwyraźniej „genetycznych” Frygów musiało być niewielu w stosunku do liczby ludności, którą przyszło im zarządzać. Przy tym zapewne stosowali oni ciałopalny obrządek pogrzebowy.
Ale przynieśli oni swój język, którym odtąd posługiwano się na rozległym obszarze. Gdybyśmy nie dysponowali źródłami pisanymi, a opierali się jedynie na badaniach DNA, niczego takiego nie bylibyśmy w stanie stwierdzić.
Tymczasem zajrzyjmy do północno-zachodniego Iranu. Najstarszy znany ślad haplogrupy Y-DNA R1b-Z2103 w Iranie odkryto na stanowisku archeologicznym Tepe Hasanlu, położonym w prowincji Azerbejdżan Zachodni. Najstarsza próbka, oznaczona jako F38, datowana na ok. 971–832 p.n.e. Osobnik ten (próbka F38) reprezentował linię R1b-Z2103 > L584.
W sumie haplogrupa R1b-Z2103 (w tym jej bezpośrednie podrzędne subkłady, takie jak L584) została zidentyfikowana u 5 osobników pochowanych na cmentarzach w Tepe Hasanlu (tak więc nie bierzemy tu pod uwagę tych, którzy zginęli w trakcie ataku na twierdzę, o czym będzie mowa za chwilę). Niezależnie od tego u dwóch osobników stwierdzono haplogrupę J1-M267. Dane genetyczne o wysokiej rozdzielczości dla regularnych cmentarzysk Tepe Hasanlu udało się uzyskać tylko w odniesieniu do siedmiu osób ze względu na słabą konserwację DNA, rygorystyczne progi jakości i konieczność oddzielenia kontekstów pochówku.
Twierdza Tepe Hasanlu została zniszczona ok. roku 800 p.n.e., przy czym najeźdźcami najprawdopodobniej byli Urartyjczycy. Później bowiem w tym miejscu funkcjonowała twierdza urartyjska. Szkielety z warstwy zniszczeń zachowały się w lepszym stanie, przy czym haplogrupę R1b-Z2103 (a konkretnie jej podgrupę R-M12149) zidentyfikowano u wszystkich 16 mężczyzn poddanych analizie genetycznej, których szczątki odnaleziono w warstwach zniszczenia twierdzy Tepe Hasanlu.
W analizach archeogenetycznych (takich jak badania zespołu Lazaridisa) zaobserwowano, że osobnicy z Tepe Hasanlu z haplogrupą R1b-Z2103 przez wiele pokoleń stale zawierali związki z lokalnymi populacjami należącymi do tzw. „Łuku Południowego” (Southern Arc) lub ludami zachodnioazjatyckimi.
Tenże profil genetyczny stanowi element stabilnego, lokalnego kontinuum, ukształtowanego w okresie przejścia od epoki brązu do epoki żelaza. Zatem obecność haplogrupy R1b-Z2103 w Tepe Hasanlu stanowi raczej starsze dziedzictwo genetyczne zakorzenione w lokalnej populacji niż efekt nowej fali migracyjnej, zbieżnej w czasie z ostatnimi fazami zabudowy miasta, przypadającymi na okres od X do IX wieku p.n.e.
Archeolodzy wiążą mieszkańców Tepe Hasanlu z tego okresu z cywilizacją Mannajczyków. Język Mannajczyków był spokrewniony z językami hurycko-urartyjskimi i całkowicie odrębny od języków indoeuropejskich. Wynika to przede wszystkim stąd, iż stanowisko to znajduje się w geograficznym centrum krainy Manna i wykazuje cechy jej charakterystycznej kultury materialnej.
Jako największy ośrodek w dolinie rzeki Qadar we wczesnej epoce żelaza, miejsce to pod względem politycznym i gospodarczym wpisuje się w strukturę państwa Mannajczyków, udokumentowaną przez sąsiednich Asyryjczyków. Z kolei poszczególne warstwy osadnicze w Tepe Hasanlu (zwłaszcza okres IV, datowany na X–IX w. p.n.e.) wyróżniają się charakterystyczną ceramiką szarą, czarną i czerwoną. Archeolodzy traktują ten specyficzny styl wyrobów ceramicznych jako główny wyznacznik szerszego horyzontu archeologicznego kultury Mannajczyków.
Wygląda więc na to, że w Tepe Hasanlu nie tylko nie posługiwano się językiem ormiańskim, ale nawet język używany przez mieszkańców nie należał do języków indoeuropejskich. A to nie wszystko…
Podkreślmy, że zmiany w tradycjach ceramicznych – takie jak przejście ku wyrobom polerowanym i monochromatycznym w środkowej i późnej epoce brązu – świadczą o aktywnych kontaktach kulturowych oraz wspólnych horyzontach technologicznych łączących Kaukaz Południowy (kulturę Lchashen-Metsamor ) z dorzeczem jeziora Urmia (Tepe Hasanlu i Dinkha Tepe). Archeolodzy i genetycy zauważają, że elity wojskowe w Tepe Hasanlu utrzymywały wyraźne więzi kulturowe i strukturalne ze społecznościami południowokaukaskimi
Przypomnę, że kultura Trialeti–Vanadzor, która to rzekomo miała odpowiadać Protoormianom, i której powstanie pod koniec III tysiąclecia p.n.e. związane było z przybyciem ze stepów na terytorium dzisiejszej Armenii ludności wywodzącej się z kultury połtawkińskiej, wyewoluowała w kulturę Lchashen-Metsamor (funkcjonującą ok. 1500-700 p.n.e.). A tę można powiązać ze znaną z inskrypcji urartyjskich konfederacją plemienną Etiuni.
Tymczasem wielu czołowych zachodnich językoznawców i historyków zdecydowanie kwestionuje istnienie jednoznacznego związku między konfederacją plemienną Etiuni a Protoormianami lub podchodzi do tej kwestii sceptycznie. Choć znaczące grono ormiańskich badaczy (z których najważniejszym jest Armen Petrosjan) utrzymuje, że lud Etiuni posługiwał się językiem protoormiańskim, w głównym nurcie międzynarodowych badań indoeuropeistycznych pogląd ten uznaje się za wysoce spekulatywny.
Językoznawca i filolog Armen Petrosjan argumentował, że niektóre nazwy geograficzne i osobowe utrwalone w inskrypcjach urartyjskich, a odnoszące się do konfederacji plemiennej Etiuni, wykazują wyraźne etymologie indoeuropejskie (ormiańskie), co wskazuje na przynależność Etiuni do ludności protoormiańskiej.
Krytycy takiego stanowiska twierdzą, że etymologie te są naciągane lub wynikają z przypadkowego podobieństwa brzmieniowego i nie spełniają wymogów ustalonych praw historycznej fonologii indoeuropejskiej. Zauważają oni, że spośród dziesiątek odnotowanych nazw własnych związanych z Etiuni i regionem jedynie nieliczne dają się powiązać i to z zastrzeżeniami z kontekstem ormiańskim, co z punktu widzenia statystyki jest niewystarczające, by dowodzić tożsamości językowej. Tymczasem większość udokumentowanych imion własnych – zwłaszcza tych należących do władców i elit plemiennych Etiuni, odnotowanych przez najeźdźców urartyjskich – wywodzi się z rodziny języków hurycko-urartyjskich.
Tak więc o ile związek kultury Trialeti–Vanadzor z Indoeuropejczykami wydaje się być oczywisty, to wydaje się, że wraz z przeistoczeniem się tejże kultury w kulturę Lchashen-Metsamor doszło do przemiany oblicza etnicznego ludności (przy zachowaniu ciągłości genetycznej). Przy tym musimy jednak uwzględnić to, iż Etiuni nie pozostawili źródeł pisanych, a wnioskowanie na podstawie relatywnie niewielkiej ilości nazw i imion, które znajdujemy w tekstach urartyjskich, może prowadzić do błędnych wniosków.
A wracając do kwestii ludności anatolijskiej. Uważam za uprawnioną hipotezę, iż mogło być tak, że po prostu nie dysponujemy materiałem genetycznym „etnicznych” Hetytów i Luwitów (z uwagi na na stosowany przez nich obrządek pogrzebowy), a nadto że ich „wyjściowa” populacja była nieliczna w stosunku do liczby ludzi, których następnie oni „wchłonęli”.
A czy z podbojami Aleksandra Wielkiego było inaczej? Nagle wszędzie zapanowała greka, ale przecież liczba Greków i Macedończyków, którzy się wtedy osiedlili w Anatolii i na Bliskim Wschodzie było relatywnie niewielka.
Gdy Turcy zajmowali dzisiejszą Turcję, żyło tam wedle różnych szacunków od 8 do 14 mln ludzi. Turków, którzy tam wtedy przybyli, mogło być nawet kilkadziesiąt razy mniej, z czego tylko niewielka część legitymowała się haplogrupami, które można by powiązać ze starożytnymi Turkami. Większość wywodziła się z ludów irańskich, które wcześniej uznały zwierzchnictwo Turków.
Przybycie Turków do Turcji pozostawiło w DNA mieszkańców ślad tak niewielki, że gdybyśmy mieli opierać się wyłącznie na ustaleniach genetyków i nie wiedzieli, co się tam działo i dzieje, nigdy byśmy nie wpadli na to, że dziś mówią tam językiem wywodzącym się od języka, którym kilkaset lat wcześniej mówiono na terenie dzisiejszej Mongolii.
A śledzenie procesów zachodzących u schyłku epoki brązu i na początku epoki żelaza w Anatolii i na Wyżynie Armeńskiej dodatkowo utrudnia nam niewielka ilość odkrytych cmentarzysk z XII-X wieków p.n.e. i dość powszechne stosowanie wtedy i później ciałopalnego obrządku pogrzebowego.
Oczywiście, mogę się mylić. Nie jestem ani genetykiem, ani językoznawcą, ani archeologiem. Jestem historykiem. Staram się zbierać to, co ustalili specjaliści wymienionych dziedzin nauki i układać to niczym puzzle, zestawiając z tym, co znajdujemy w źródłach pisanych. Tak więc ze 100-procentową pewnością nie mogę wykluczyć, że ustalenia wybitnych językoznawców, które przywołałem w artykule, do którego linki znajdują się poniżej, świadczących o zbieżnościach językowych ormiańsko-bałtosłowiańskich, ormiańsko-słowiańskich oraz grupy ormiańsko-trackiej i greko-frygijskiej, były błędne. Nie mam podstaw, by te ustalenia odrzucić, przy tym zweryfikować ich nie jestem w stanie, bo nie mam ku temu kompetencji. Nie słyszałem też, by ktoś je zakwestionował, stąd wnioski, które zawarłem tutaj:
– część pierwsza:
http://youtube.com/post/UgkxeoIa_CeklGIAJbWezjpbViKVoRiryO-n?si=pfyuIDIGbjTth6mb
– część druga:
http://youtube.com/post/Ugkx1h-0vSNPrU8oTduB3_Apakk2hu6nCmLq?si=XeT9mp3n2VQP7iXe
Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.
Zostaw komentarz