Jeżeli przedstawione informacje dotyczące dwunastoletniej Amelii (czytaj tutaj) znajdują potwierdzenie w dokumentacji, sprawa wymaga pilnego, rzetelnego i przede wszystkim transparentnego wyjaśnienia.

W centrum tej sytuacji powinno znajdować się dobro dziecka. Szkoła jest instytucją publicznego zaufania i właśnie dlatego wszelkie wątpliwości dotyczące sposobu oceniania ucznia, przebiegu egzaminu poprawkowego czy podjętych decyzji powinny być wyjaśniane spokojnie, rzeczowo i na podstawie dokumentów.

Jeżeli rzeczywiście istnieje rozbieżność pomiędzy liczbą uzyskanych punktów, ustalonym progiem zaliczenia a ostateczną decyzją szkoły, rodzice i opinia publiczna mają prawo oczekiwać jasnej odpowiedzi, skąd ta rozbieżność wynika.

Jednocześnie apeluję o powściągliwość w wydawaniu wyroków, dopóki nie poznamy stanowisk wszystkich stron i pełnej dokumentacji. Internet nie może zastępować postępowania wyjaśniającego.

Natomiast jedno nie powinno budzić żadnych wątpliwości a mianowicie w sporze pomiędzy obywatelem a instytucją publiczną nie może zabraknąć dialogu, transparentności i poszanowania praw dziecka. Sięganie po argumenty prawne nie powinno zastępować odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące faktów.

Sprawę należy wyjaśnić szybko, bez emocjonalnej eskalacji i przede wszystkim z troską o dwunastoletnią uczennicę, która nie może stać się ofiarą konfliktu dorosłych.