Pociągnę temat ewentualnej bądź rzekomej „ormiańskości” konfederacji plemiennych Hajasa-Azizi oraz Etiuni…
Otóż władcą konfederacji plemiennej Etiuni, wzmiankowanym w urartyjskich inskrypcjach klinowych z połowy VIII wieku p.n.e., był Diuṣini (zapisywany również jako Diaṣuni lub Diutsini), król z krainy Iga lub Iya. Armen Petrosjan uważa, że imię Diuṣini znaczy zrodzony z boga / boskiego pochodzenia i że jest dokładnym strukturalnym odpowiednikiem (kalką semantyczną i etymologiczną) bardzo popularnych imion teoforycznych występujących w innych językach indoeuropejskich:
Grecki: Diogenes (Διοգένης)
Trakijski: Diazenus
Celtycki: Divogenos
Sanskryt: Devaja (देवजा)
To najważniejszy argument hipotezy Petrosjana mający świadczyć, iż konfederacja Etiuni była zamieszkiwana przez ludność protoormiańską (indoeuropejską) na długo przed powstaniem Armenii jako państwa. Ale to nie wszystko…
Petrosjan uważa, że imię Aniqu, głównej bogini doliny Araratu i konfederacji Etiuni, pochodzi od praindoeuropejskiego rdzenia *h₂an- oznaczającego „babcię” lub „matkę-panteonu” (staroormiańskie hanik – babcia, hetycka bogini Anna Anna, łacińskie anus – stara kobieta czy greckie annis).
Petrosjan zestawia nadto urartyjską nazwę krainy Iga/Iya (zlokalizowaną na południowo-zachodnim brzegu dzisiejszego jeziora Çıldır) z grecką nazwą Aia – mityczną krainą znaną z mitu o Argonautach, utożsamianą z Kolchidą Hajasa-Azzi. Wskazuje przy tym na fakt, że królestwo Igani sąsiadowało bezpośrednio z rejonem Qulha (urartyjska Kolchida), co ma odpowiadać greckiemu złożeniu geograficznemu Aia-Colchis. Sugeruje on, że nazwa Iya(ni) może stanowić urartyjskie, fonetyczne odzwierciedlenie nazwy starszej konfederacji Hajasa czy też Hajasa-Azzi (z uwagi na brak litery i dźwięku „H” w urartyjskim piśmie klinowym).
Zdaniem Petrosjana, także nazwa konfederacji Etiuni (lub Etiuhi) to w rzeczywistości urartyjski zapis starszej formy indoeuropejskiej *Hatiyo- (wywodzonej z praindoeuropejskiego *poti- – pan, władca). Według niego, ze względu na specyfikę urartyjskiego zapisu, *Hatiyo- przeszło w Etiu-. Przejście formy *Hatiyo- w urartyjskie Etiuni także ma bezpośrednio tłumaczyć pochodzenie współczesnego ormiańskiego endonimu (nazwy własnej) Haj (հայ).
Tak więc nazwy Etiuni i Iya (Iga/Igani), według niego, były określeniami powiązanymi hierarchicznie i politycznie, przy czym miały wywodzić się z tego samego źródła. Zgodnie z tą analizą, mieszkańcy Etiuni byli bezpośrednimi przodkami Ormian.
Zachodni językoznawcy nie pozostawili suchej nitki na hipotezie Petrosjana. W szczególności wskazują oni, że ormiańskie słowo tiw (տիւ) oznacza w klasycznym języku ormiańskim (grabarze) przede wszystkim „dzień” (w opozycji do nocy), a nie „boga”. Choć wywodzi się z praindoeuropejskiego rdzenia *deiwos (bóg/niebo), to semantyczne przesunięcie w stronę znaczenia „bóg” w domniemanym języku Etiuni (ok. 1000–800 p.n.e.) jest uznawane za nieudowodnione naciąganie faktów.
Formant -ṣini (lub -ṣuni) w urartyjskim zapisie klinowym jest traktowany przez zachodnich językoznawców jako element czysto urartyjski lub hurycki (końcówka -ṣini występuje regularnie w imionach z tego kręgu językowego), a nie jako indoeuropejski rdzeń oznaczający „rodzić”.
Zamiast więc szukać skomplikowanej indoeuropejskiej kalki językowej, zachodni urartolodzy wolą interpretować imię Diuṣini wprost na gruncie języków hurycko-urartyjskich. Rdzeń tego imienia (Diu-) oraz formant -ṣini (lub -ṣuni) są bowiem bardzo dobrze znane w onomastyce hurycko-urartyjskiej.
Krytycy hipotezy Petrosjana kwestionują też wyprowadzania imienia bogini Aniqu z praindoeuropejskiego, wskazując, że przyrostek -ik (użyty w hanik) w języku ormiańskim rozwinął się pod silnym wpływem języków irańskich i upowszechnił się w znacznie późniejszych epokach. Stosowanie formy ukształtowanej wieki później do wyjaśnienia zapisu urartyjskiego z I tysiąclecia p.n.e. jest przez krytyków uznawane za błąd chronologiczny (anachronizm).
Alternatywne próby Petrosjana, by dowieść, że końcówka -ik w słowie hanik mogła pochodzić bezpośrednio z praindoeuropejskiego przyrostka *-kon-, są również odrzucane. Krytycy podkreślają, że taka ewolucja fonetyczna nie ma żadnego potwierdzenia w materiale porównawczym i stoi w jawnej sprzeczności z powszechnie uznawanymi regułami rozwoju fonetycznego języka ormiańskiego. Ponadto kwestionowane są reguły przejścia fonetycznego i zaniku nagłosowych spółgłosek krtaniowych (laryngalnych), które zachodziłyby przy transformacji rdzenia *h₂an- w formę Aniqu.
Przejście od znanego z tekstów hetyckich/luwijskich kraju Hajasa do urartyjskiego zapisu Iga/Iya wymagałoby drastycznego zaniku spółgłosek i zmiany samogłosek, których Petrosjan nie jest w stanie wyjaśnić za pomocą uniwersalnych praw fonetycznych. Przy tym argument Petrosjana, że pismo klinowe „nie radziło sobie” z głoską h, jest przez zachodnich językoznawdców uważany za nadużycie. Urartyjskie pismo klinowe posiadało i regularnie stosowało serię znaków ḪA, ḪE, ḪI, ḪU (reprezentujących spółgłoskę bezdźwięczną podniebienną lub gardłową /x/). Gdyby kraina ta nazywała się Hajasa lub miała podobne brzmienie, Urartyjczycy najpewniej zapisaliby ją jako Ḫaia-, a nie Iga/Iya.
Przejście praindoeuropejskiego *p w ormiańskie h (jak w *pǝtēr \(\rightarrow \) hayr, „ojciec”) jest dobrze znanym prawem. Jednak twierdzenie, że urartyjski zapis Etiu- reprezentuje indoeuropejskie *Hatiyo-, napotyka opór. Dlaczego urartyjskie T miałoby odpowiadać indoeuropejskiemu *t, które w języku protoormiańskim powinno ulec regularnej aspiracji lub przejść w y w określonych pozycjach? Petrosjan zakłada, że procesy te zachodziły w sposób niespójny, dopasowując je do końcowego wyniku (Haj).
Choć rdzeń *poti- („pan”, „mąż”) istnieje w językach indoeuropejskich, próba uczynienia z niego nazwy całej konfederacji plemiennej (Etiuni jako „Kraj Władców”), a potem nazwy narodu, jest uważana za czystą spekulację semantyczną. Większość etnonimów w starożytności miała pochodzenie topograficzne lub odplemienne, a nie tak abstrakcyjnie zrekonstruowane.
Zachodnia lingwistyka komparatywna stoi na stanowisku, że podobieństwo brzmieniowe to za mało. Metoda Petrosjana jest krytykowana za to, co na Zachodzie nazywa się „cherry-picking” – badacz wybiera pojedyncze, izolowane słowa z urartyjskich tekstów wojennych, a następnie za pomocą serii hipotetycznych i nieregularnych zmian fonetycznych próbuje udowodnić ich ormiańskie pochodzenie.
Z punktu widzenia większości zachodnich urartologów i asyriologów imiona królów i wodzów konfederacji Etiuni mają brzmienie, które idealnie pasuje do języków z grupy hurycko-urartyjskiej.
Podczas gdy Armen Petrosjan szuka w nich zniekształconych struktur indoeuropejskich, główny nurt nauki zachodniej i klasycznej (m.in. Igor Djakonow) wskazuje na jasne, hurycko-urartyjskie analogie morfologiczne. Tak więc Djakonow nie miał wątpliwości, że imię Diuṣini należy do hurycko-urartyjskiego kręgu językowego, tak jak i inne konkretne imiona władców poszczególnych krain wchodzących w skład Etiuni, odnotowane w rocznikach królów Urartu, także te, które Petrosjan uznał za indoeuropejskie:
– Ṣinalbi (władca krainy Lueḫi) – Imię to zawiera element -albi, który jest klasycznym, powtarzalnym komponentem imion huryckich (np. huryckie imiona takie jak Ehlalbi czy Amrualbi). Element ṣin- również znajduje analogie w semantyce bliskowschodniej tej epoki.
– Kapurini (władca krainy Iga) oraz Nidini (władca krainy Uelikuḫi) – Końcówka -ini to jeden z najpopularniejszych formantów w języku urartyjskim. Służył on do tworzenia rzeczowników, toponimów oraz imion (jak imię samego boga Khaldi w dopełniaczu: Khaldini, czy imię urartyjskiego króla Argishti zapisywane często jako Argishtini).
– Murinu lub Murini (władca krainy Uelikuḫi / Abiliani) – Struktura fonetyczna oparta na powtarzaniu sylab lub prostych wzorach wokalicznych (M-R-N) jest powszechna w anatolijskich i kaukaskich substratach językowych epoki brązu i żelaza, rzadko wykazując cechy indoeuropejskie.
Znaną z inskrypcji urartyjskich konfederację plemienną Etiuni w sposób bezsporny możemy powiązać z kulturą archeologiczną Lchashen-Metsamor (funkcjonującą ok. 1500-700 p.n.e.), a tej absolutnie nie jesteśmy w stanie powiązać ze wspomnianymi plemionami Hajasa.
Otóż kraj Hajasa, o którym to sporo informacji przekazały źródła hetyckie z XIV wieku p.n.e. i którego nazwa zdaje się odpowiadać używanemu do dziś przez Ormian określeniu samych siebie (Haj / Հայ), a także swojego kraju (Hajastan / Հայաստան), sąsiadujący z krajem Hetytów, rozciągał się prawdopodobnie od Araratu na wschodzie i wzdłuż zachodniego Eufratu na południu. W XIII wieku p.n.e. znika on ze źródeł. Uzasadniony wydaje się pogląd, iż plemiona Hajasa współtworzyły państwo Urartu, które powstało w połowie IX wieku p.n.e. i które zostało zniszczone ok. 580 roku p.n.e. W źródłach hetyckich pojawiają się imiona przywódców (królów) konfederacji Hajasa-Azzi:
– Karanni (lub Karanniš)
– Marija (lub Marijaš)
– Chakkani (lub Hukkanas)
– Annijas (lub Anija)
Pochodzenie tych imion jest przedmiotem ożywionej dyskusji naukowej. Imię Marija zdaje się mieć indoirackie (aryjskie) pochodzenie. Słowo marya w językach indoirackich oznacza „młodego wojownika”. Z kolei imiona Chakkani (Hukkanas), Karanni (lub Karanniš) i Annijas (lub Anija) są łączone z substratem huryckim lub anatolijskim.
Igor Djakonow i Aram Kosjan wskazują, że Konfederacja Hajasa-Azzi leżała dokładnie na granicy, gdzie huryccy górale stykali się z anatolijskimi Hetytami i Luwijczykami. Imiona Chakkani, Annijas i Karanni najprawdopodobniej należą do hurycko-anatolijskiego substratu językowego – lokalnej mieszanki, w której elementy obu tych rodzin wzajemnie na siebie wpływały przez stulecia handlu, wojen i małżeństw dynastycznych.
Być może imię Marija (lub Marijaš) należy z kolei rozumieć jako ślad językowy i kulturowy związany z koczowniczymi wojownikami używającymi rydwanów bojowych, którzy przeniknęli na te tereny gdzieś na przełomie wieków XIX/XVIII p.n.e. W sąsiednim Mitanni większość ludności stanowili Huryci, ale władzę nad nią sprawowała elita, która pierwotnie reprezentowała etnos indoiracki (aryjski), zwany maryannu (wojownicy na rydwanach).
Zwróćmy uwagę, że na gruncie archeologii nie odnotowano masowej migracji ludności, która odpowiadałaby przybyciu owej elity Mitanni, nie licząc wyraźnego śladu transferu technologii wojskowej, która uprzednio była wyłącznie domeną stepowców. Genetyka wcale nie zarejestrowała ich przybycia.
Indoiraccy wojownicy, od których wywodziła się elita Mitanni, nie sporządzali dokumentów we własnym języku. Wydaje się, że z czasem przybysze całkowicie porzucili swój pierwotny język na rzecz języka huryckiego, przy czym mogło się to stać, zanim jeszcze powstało państwo Mitanni (ok. 1590 p.n.e.).
Teksty klinowe dostarczają niezaprzeczalnych dowodów na pochodzenie etniczne elity Mitanni. W dokumentach (spisanych w języku akadyjskim lub huryckim) zachowały się liczne zapożyczenia o uderzającym podobieństwie do staroindyjskiego sanskrytu wedyjskiego. Przede wszystkim chodzi o techniczne terminy związane z hodowlą koni i użyciem rydwanów, a także liczebniki niemal identyczne z sanskrytem: aika (jeden), tera (trzy), panza (pięć), satta (siedem). Mamy tam też imiona bóstw, znanych z panteonu wedyjskiego, imiona władców i możnych o jednoznacznie indoaryjskiej etymologii itd.
Najwyraźniej więc było tak, że niewielka liczebnie grupa wojowników zdominowała politycznie i militarnie miejscową ludność hurycką, szybko ulegając asymilacji językowej, ale pozostawiając trwałe ślady w kulturze elitarnej. Ale to tak na marginesie…
Dla nas najważniejsze jest to, że próby wykazania związku konfederacji Hajasa-Azizi z Ormianami wyglądają jeszcze słabiej, aniżeli te mające świadczyć o „ormiańskości” konfederacji Etiuni. Raczej więc było tak, że Ormianie po prostu przyjęli nazwę od kraju, który zajęli po upadku państwa Urartu.
Oczywiście, może być tak, że elita panująca kraju / krajów reprezentuje inny etnos aniżeli przytłaczająca większość jego mieszkańców. Przykłady, które znamy chociażby z historii XX wieku, ale i wcześniejsze, można mnożyć. Nie mogę wykluczyć, że tak było i tutaj.
Językiem ormiańskim zainteresowałem się po uważnej lekturze pracy Zbigniewa Gołąba, który to wiele miejsca w swej pracy poświęcił zbieżnościom językowym ormiańsko-bałtosłowiańskim i wpływowi języka satemowego (przypominającego ormiański) na wykształcenie się języka prasłowiańskiego.
Język ormiański został przez językoznawców zaliczony do języków paleobałkańskich i na tej podstawie sytuowano Protoormian gdzieś na północ od Dunaju. Z tego okresu miały pochodzić wspólne cechy gramatyczne i leksykalne (np. tzw. augment czasownikowy).
Zaznaczmy, że w klasyfikacji lingwistycznej termin „wspólnota paleobałkańska” jest określeniem geograficzno-historycznym, obejmującym różne, często niespokrewnione bezpośrednio ze sobą języki indoeuropejskie, którymi posługiwano się na Półwyspie Bałkańskim i obszarach sąsiednich.
W okresie od lutego do sierpnia 2025 roku nagrałem w sumie pięć materiałów filmowych dotyczących twierdzy na Górze Zyndrama i Karpackiej Troi w Trzcinicy, które to opublikowałem na moim kanale na YouTube, przy czym przeprowadziłem przy okazji rozmowy z wysokiej klasy specjalistami zajmującymi się kulturą Otomani-Füzesabony.
To wtedy wypracowałem hipotezę łączącą kulturę Otomani-Füzesabony z Protoormianami i uznającą Frygów za potomków Greków, którzy osiedlili się wzdłuż szlaku bursztynowego, na obszarze zajmowanym przez tęże kulturę.
Uznałem, że wraz z załamaniem się kultury Otomani-Füzesabony część Protoormian udała się do Tracji, a następnie dalej – do Anatolii (wraz Ludami Morza), podczas gdy inna część dała początek kulturze łużyckiej.
Być może za bardzo przywiązałem się do swojej hipotezy i trudno przyjąć mi to, że mogło być inaczej. Dlatego zachęcam do dyskusji, która zmusi mnie do otwarcia się na argumenty, które – być może – wywrócą moje spojrzenie na bieg wydarzeń.
A tymczasem raz jeszcze zachęcam do przeczytania mojego artykułu o pochodzeniu Ormian i Frygów:
Cześć pierwsza:
http://youtube.com/post/UgkxeoIa_CeklGIAJbWezjpbViKVoRiryO-n?si=5mTEA4myKmhfRzEf
Część druga:
http://youtube.com/post/Ugkx1h-0vSNPrU8oTduB3_Apakk2hu6nCmLq?si=tl8_eZSfbjzyKpSQ
Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.
Zostaw komentarz