No i mieliśmy „krwawy piątek”. Radiowozy i policjanci w każdej szkole. Nie tak, że decydowali o tym dyrektorzy szkół, bo jeszcze wyszłoby z tego, że ludzie mają w naszym kraju coś do powiedzenia. W ramach swoich kompetencji. I jeszcze im by się w głowach wywróciło. Więc nic z tego. Decyzje podejmował na najwyższym szczeblu sam premier Tusk. Zastanawiam się, czy założył przy tym kurtkę moro i latał po szkołach w otoczeniu komandosów.
A to wszystko dlatego, że dwóch gnoi wymyśliło sobie zabawę w morderców.
Ja miałem tego pecha, że ten absurd mogłem obserwować od środka. I tak mi wstyd za tę hucpę medialną mojego państwa, że jeszcze długo będę nosił w sobie tę traumę. I my chcemy walczyć z Rosją, gdy nasze państwo jest tak wydolne jak nasza drużyna piłki nożnej. Lepiej się bójmy, aby nas nie zaatakowała Bośnia i Hercegowina.
Ale żeby nie było, jak usłyszałem obecną opozycję, a przed chwilą władzę, jak krytykuje nieudolność obecnego państwa, to nie wiedziałem, czy mam się śmiać, czy płakać. Ludzie, naprawdę nie macie w sobie ani trochę wstydu? Przecież to wy rządziliście w okresie covidu i wojny z Rosją.
Więc coraz bardziej przekonuję się do hasła Cejrowskiego „Wszyscy won!”.
Ale to nic. Tak, tak, dla mnie było to jeszcze coś gorszego. Oto w „Rzeczpospolitej” przeczytałem artykuł Piotra Maciążka, który logicznie wywnioskował, że za zamachami w szkołach stoi Rosja. Pomijam już, że nikt już tego nie słucha, ale my mamy problem z polską młodzieżą, a on to tłumaczy, że to nie nasza wina, tylko naszych wrogów. Jak Boga kocham, tego już nie da się słuchać.
Ale jeszcze lepszy był ekspert psycholog, Czesław Michalczyk, który dla „Faktu” wydedukował, że zamachowcy odreagowywali w szkole swoje traumy. No, jakbym oglądał najgłupszy serial z Netflixa.
Więc powiem tak. Jeżeli nie przestaniemy wierzyć w medialnych szarlatanów – nie widzę dla nas żadnej przyszłości.
Amen.
Zostaw komentarz