Koniec PRL-u i następcza likwidacja SB (6 kwietnia 1990 r.) doprowadziły do utraty kontroli nad ważną dla istnienia Państwa sferą. Niesławnej pamięci Departament IV nie znalazł już bowiem kontynuacji.
Przypominam, jeśli ktoś nie pamięta. Departament IV SB został utworzony 9 czerwca 1962 roku i zajmował się przede wszystkim inwigilacją Kościoła a także innych ruchów religijnych. To była zresztą norma w krajach tzw. demokracji ludowej. W Związku Sowieckim na czele Cerkwi stali tajni współpracownicy ichnich służb bezpieczeństwa. Oczywiście inwigilacja to nie jedyne zadanie Dep. Iv. Poza tym zatrudnieni w nim esbecy dokonywali prowokacji dezinformacji wobec Kościoła i innych grup religijnych etc.
Po 6 kwietnia 1990 r. wszystko to zniknęło. Autorowi znany jest tylko jeden przypadek, gdy polskie służby specjalne angażowały się w rozpracowywanie ruchu religijnego. Dotyczyło to jednak scjentologów i odbywało się na zlecenie amerykańskie.
Dlatego Polska jest rajem dla sekt.
Niestety, również tych uznawanych w USA za stanowiące zagrożenie dla Państwa.
Zaczęło się dość niewinnie. Pod koniec lat 1940-tych, już po zakończeniu II wojny światowej, w USA powstał „Ruch Późnego Deszczu”. Termin „późny deszcz” odnosił się do Joela 2:23, który mówi, że Bóg ześle „późny deszcz” oprócz „wiosennego deszczu”. Zielonoświątkowcy interpretują to nie jako fizyczne Boże błogosławieństwo dla Izraela, ale jako wylanie Ducha w „dniach ostatecznych”. „Armia Joela” postrzega siebie jako żołnierzy, których Bóg wzbudza w dniach ostatecznych, aby dokonywali cudów, wykonywali sądy i przejmowali władzę na ziemi przed powrotem Chrystusa. Ruch ten kładzie nacisk na nauki i objawienia współczesnych „apostołów” i „proroków”, a także na udzielanie cudownych darów. Nazwiska związane z ruchem Joel’s Army obejmują Williama Branhama, C. Petera Wagnera, Billa Hamona i Ricka Joynera.
To, co najbardziej różni ich od Świadków Jehowy – ci ostatni otóż uważają, że Chrystus ujawni się (na razie panuje niewidzialnie od 1914 r.) a wtedy niewierni staną się nawozem na polach Pana, oni zaś dostąpią 1000-letniego Królestwa Jehowy. Natomiast członkowie Armii Joela wierzą, że muszą aktywnie przekształcić świat tak, aby Chrystus przyszedł.
Kolejna sekta, mająca problemy w USA, to IHOP. Prozę nie mylić z siecią amerykańskich restauracji! Po polsku IHOP to Międzynarodowy Dom Modlitwy (International House of Prayer). Pamiętacie może, że dekadę wcześniej nastąpił masowy wręcz rozwój takich Domów w Polsce?
I… cisza. To jednak nie oznacza, że sekta wycofała się z Polski. Ona działa, oferując na przykład pomoc ze strony… zespołów proroczych!
Chcesz wiedzieć, co cię czeka? Odwiedź dom modlitwy…
Nie wiem, jak teraz, ale kiedy IHOP wchodził do Polski zostać członkiem nie było wcale łatwo. Trzeba było być albo urzędnikiem (najlepiej sędzią, prokuratorem lub też jakimś naczelnikiem w skarbówce), albo też dzieckiem takowego.
To jednak sekty zdaniem autora mieszczące się (z biedą) po jasnej stronie Mocy. Rzeczywistość to jednak nie wstęga Möbiusa i ma dwie strony.
Kult Matki Śmierci, czy też bardziej poprawnie Świętej Śmierci (Santa Muerte) pochodzi z Meksyku. Tam stał się domeną głównie członków gangów narkotykowych oraz przemytników, mający rzekomo chronić ich przed gwałtowną śmiercią.
Nie jest to ruch marginalny. Szacuje się, że na całym Świecie jest ich więcej, niż… Mormonów.
Są obecni również w Polsce.
Można spotkać ich nawet na facebooku. A gdy ktoś chciałby kupić książkę traktującą o sekcie też nie ma z tym problemu („La Santa Muerte. Anioł Śmierci”) .
Poza tym jest najszybciej rozwijającym się tzw. ruchem religijnym na świecie.
Łączy w sobie elementy katolicyzmu oraz… kultu Mictēcacihuātl – azteckiej Pani Umarłych.
Ale…
Kult Świętej Śmierci (a dokładnie – Nuestra Señora de la Santa Muerte, po polsku Nasza Pani od Świętej Śmierci) wyznawany jest również przez… ekstremistów.
Odnotowano bowiem przypadki składania ofiar z ludzi.
Najgłośniejszy z nich to tzw. sprawa Sylwii Meraz (2009–2012). W meksykańskim stanie Sonora aresztowano ośmioosobową rodzinę pod przewodnictwem Silvii Meraz. Zamordowali oni dwoje 10-letnich chłopców oraz 55-letnią kobietę. Podczas nocnych rytuałów ofiarom podcinano gardła i żyły, a ich krew przelewano do naczyń i rozlewano wokół ołtarza Santa Muerte, wierząc, że zapewni to rodzinie bogactwo i ochronę.
Jaki odłam tak naprawdę trafił do Polski?
Przecież wystarczy zagłębić się w tzw. DarkNet (choćby za pomocą dostępnego za darmo programu) by zrozumieć, jak bardzo okultyzm, i to ten czarny, atakuje nasze społeczeństwo.
Rzucanie uroków, czary, klątwy, magia voo-doo i to prowadząca do śmierci…
Z jednaj strony żyjemy złudzeniem laickiego Państwa. Z drugiej zaś latamy do wróżek i im podobnych, zostawiając tam fortunę.
Generalnie New Age i usługi ezoteryczne to dzisiaj rynek warty ok. 3.000.000.000,- zł. Osób, zajmujących się wróżeniem, tarotem czy numerologią jest w Polsce ponad 10% więcej, niż… Świadków Jehowy!
I to wszystko jest poza kontrolą Państwa…
A kiedy nagle coś wypłynie słyszymy z ust Premiera, że to wina Prezydenta, bo nie pozwolił na cenzurowanie Internetu…
Cenzurowanie Netu dzisiaj jest równie skuteczne przeciw niebezpiecznym sektom jak wystawianie zwierciadła przeciw burzy czy też palenie gromnicy (vide: Nowe Ateny).
Zagrożenie jest duchowe, zatem materialne środki są bezskuteczne.
Ale mamy wdrukowany lewicowy postmarksistowski obraz świata, w którym liczy się jedynie szkiełko i oko.
Coraz wyraźniej przegrywamy bitwę… I módlmy się, żeby to nie była wojna.
10.10 2026
Zostaw komentarz