Koronny argument przeciw organizowaniu wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r., jakim jest pandemia COVID-19 wydaje się być polityczną protezą wywołaną niskimi notowaniami kontrkandydatów urzędującego prezydenta.
Czwartkowa Poranna rozmowa RMF FM z dr n. med. Pawłem Grzesiowskim, immunologiem i ekspertem profilaktyki zakażeń ze Szkoły Zdrowia Publicznego jest kolejnym argumentem za majowym terminem wyborów.
W rozmowie z red. Robertem Mazurkiem dr Paweł Grzesiowski powiedział m. in.:
Jesteśmy w grupie krajów, gdzie ilość zakażeń nie przekroczyła 20 tys. Dopiero przekroczyliśmy 10. Przed nami jest dopiero ten szczyt. Wiemy, że w tej pierwszej fali epidemicznej zarazi się 150-200 tys. ludzi. U nas to jeszcze nie nastąpiło. (…) To jest tylko ta cyfra, którą znamy z potwierdzonych przypadków. W rzeczywistości zakazi się pewnie kilka milionów. To jest oczywiste.
Zdaniem Doktora organizacja wyborów to nic innego, jak impreza masowa.
Organizacja imprez masowych – za taką uważam poniekąd całą procedurę wyborczą, bo jednak mówimy nie o kopertach, tylko o grupach ludzi, które będą zaangażowane przy całej obsłudze wyborów… Tę sytuację uznaję za organizację imprezy o charakterze masowym…
Jak stwierdza, na Zachodzie, gdzie fala zachorowań już się przetoczyła, o otwieraniu stadionów wspomina się na razie, ze może to nastąpić dopiero na jesieni.
Tak więc wprowadzenie jakiegokolwiek stanu nadzwyczajnego (poza wojennym, rzecz jasna) w efekcie może jedynie przesunąć wybory w okres szczytu zachorowań w Polsce.
Nie ma tez pewności, czy i kiedy nie nastąpi druga fala zachorowań, co stawia pod znakiem zapytania sens kolejnego ogłoszenia takiego stanu.
Tymczasem cała opozycja oraz wspomagający ją prawnicy prześcigają się w uzasadnianiu niemożliwości przeprowadzenia wyborów teraz, w konstytucyjnie wyznaczonym terminie.
Zatem pytam szanowną oPOzycję, posłów KOKON-u w szczególności – na jak długo trzeba odsunąć termin wyborów, skoro 10 maja nie mogą się odbyć waszym zdaniem ze względu na pandemię?
.
Na połowę maja szacuje się ok. 20 tys. zachorowań.
Kiedy będzie ich 100 tys. przeszkody nie będą już istniały?
.
A może, by wszystkich pogodzić, Rada Ministrów powinna wprowadzić stan klęski nadzwyczajnej na terenie jednego powiatu, a potem, co trzy miesiące, ogłaszać go w kolejnych, aż pandemia całkowicie ustąpi, co szacowane jest na rok 2039 ? ;)
Tym samym kadencja obecnego Sejmu i Senatu wydłużyłaby się do lat 20, prezydencka natomiast do 24.
Nie byłoby to znowu aż tak wiele zważywszy, że obecny senator Zygmunt Frankiewicz pozostawał nieprzerwanie prezydentem Gliwic przez ponad ćwierć wieku (26 lat).
Jeśli zaś chodzi o głowy państw to Leonid Iljicz Breżniew rządził (Związkiem Sowieckim) 18 lat, Józef Stalin – ok. 30, Wiktoria Hanowerska, królowa brytyjska – 63 lata, cesarz Franciszek Józef I stał na czele Austro-Węgier przez 68 lat.
Jak widać 24 lata to nie tak znowu dużo.
Myślę, że szanowna KOKON-owa oPOzycja przyklaśnie takiemu rozwiązaniu. Bo przecież jedno, co najważniejsze, to żebyśmy zdrowi byli.
Niekoniecznie na umyśle. ;)
.
Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że logicznie myśląca część społeczeństwa jest za majowym terminem wyborów.
24.04 2020
Cały wywiad znajdziecie tu:
Czyli idąc tym tokiem myślenia, robienie zakupów w supermarketach to megaimpreza masowa. No comment.
Opozycja zgodzi się na wybory gdy będzie miała lepsze notowania, nawet jak chorych będzie 38 mln. Czego oni nie zrobią dla „demokracji”.