Konfederacja barska to pierwsze polskie Powstanie Narodowe. I choć w końcu przegrane, to przecież nim do tego doszło odnosiło też i triumfy. Ale przede wszystkim obudziło w Narodzie wolę walki i przetrwania.
Dzisiaj coraz wyraźniej zaczyna kiełkować nowa myśl historyczna – co stałoby się z Europą, gdyby nie dokonano gwałtu na ciele Rzeczpospolitej i wegetowałaby nadal w granicach z 1772 roku?
Szkoda, że temat ten jakoś dziwnie nie obchodzi twórcy polskiej history’s fantasy Piotra Zychowicza. A przecież rozciągnięcie rosyjskiego Imperium raptem na cztery dni jazdy od Berlina musiało stanowić zagrożenie dla Prus. Więc może I wojna światowa nie rozpoczęłaby się w XX, ale już w połowie XIX wieku zamiast lokalnej wojny krymskiej?
Polska, której kres niepodległości upatrujemy w ostatnim rozbiorze tak naprawdę przestała być suwerennym krajem już na początku XVIII wieku. Sejm niemy z 1717 r. był tylko potwierdzeniem istniejącej już zależności od wschodniej despotii.
Podobnie „wybór” ostatniego króla I RP był możliwy dzięki ruskim bagnetom. To jednak długa i mało ciekawa w sumie historia upadku kraju, który niespełna 30 lat po jednym ze swoich najbardziej spektakularnych zwycięstw militarnych (odsiecz wiedeńska) stoczył się tak bardzo, że przestał się liczyć politycznie na arenie międzynarodowej.
A jednak nie brakowało i wtedy patriotów, którzy mieli dość takiej sytuacji.
24 lutego 1768 Rzeczpospolita podpisała z Rosją traktat o wieczystej przyjaźni, na mocy którego praktycznie stawała się protektoratem rosyjskim. Katarzyna II gwarantowała nienaruszalność granic i ustroju wewnętrznego tego państwa.
26 lutego uchwalono prawa kardynalne, gwarantujące równouprawnienie innowierców jako nienaruszalne prawo Rzeczypospolitej. Taki zapis był ewenementem na światową skalę i stanowił o wyjątkowym upokorzeniu, jakie musiała znosić Polska.
I wtedy Naród powiedział dosyć.
29 lutego 1768 roku w Barze została zawiązana konfederacja. Wymierzona była przeciw różnowiercom, carycy Rosji Katarzynie II a także uległemu jej królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, który z pomocą Repnina narzucił Rzeczypospolitej gwarancję rosyjską.
W dniu św. Kazimierza, czyli 4 marca 1768 w Barze zawiązano i zaprzysiężono związek zbrojny Konfederacji.
W odpowiedzi 23 marca 1768 na Radzie Senatu podjęto uchwałę o wezwaniu wojsk rosyjskich w celu stłumienia konfederacji barskiej. Za głosowało 14 senatorów, m.in. prymas Gabriel Podoski, podskarbi wielki koronny Teodor Wessel, marszałek nadworny koronny Franciszek Wielopolski, Władysław Gurowski. Stanisław August Poniatowski gotów był podpisać uchwałę Senatu nawet wbrew większości senatorów, aby tym okazać swą gorliwość i niewzruszoną wierność ku Rosji.
(za: wikipedia)
12 lipca 1769 roku pod Słonimem (obecnie Białoruś) została stoczona bitwa pomiędzy wojskami rosyjskimi a żołnierzami Konfederacji.
Gdy wojska konfederackie dowodzone przez Kazimierza Pułaskiego wycofały się przed rosyjską grupą Wachmeistra na prawy brzeg Szczary, Kozacy wchodzący w skład sił Wachmeistra przeprawili się brodem przez rzekę i naprawili most. Przez most przeprawiły pozostałe oddziały rosyjskie i rozwinęły się w zwykły dla siebie szyk, czyli piechota w centrum i jazda na skrzydłach.
Wojska konfederackie przeciwstawiły Rosjanom większość swych sił, umieszczając część jazdy za laskiem jako zasadzkę. Prowadząc atak Rosjanie ustawili swe lewe skrzydło w pozycji dogodnej dla uderzenia oddziału polskiego ukrytego w lesie – atak tego oddziału rozbił jazdę rosyjskiego lewego skrzydła. Także prawe skrzydło rosyjskie zostało pokonane. W tej sytuacji osamotniona piechota rosyjska, nie atakowana przez Polaków, wycofała się z pola bitwy.
(wikipedia)
Niech się niebo zwali,
My będziemy trwali
Pojedynczo albo parami
I bigosowali
Okrutnych Moskali,
Aniołowie Pańscy nad nami!
Bo sprawa barska była bożą sprawą, jak wszem wobec powtarzali Konfederaci, a i Naród chętnie w to wierzył.
I choć Konfederacja zakończyła się I rozbiorem Polski to przecież jedno udało się osiągnąć. Imperium Rosyjskie musiało ograniczyć swój stan posiadania. Historycznie patrząc, i to nie poprzez pryzmat naszej historii, Konfederacja Barska zastopowała ekspansję Rosji na zachodnich jej granicach.
Jako Państwo byliśmy wtedy za słabi, żeby przeciwstawić się kałmuckiemu najeźdźcy.
Zresztą Moskwa doskonale wiedziała, co robić, aby Polskę powalić na kolana.
Prawie równolegle z wybuchem Konfederacji Barskiej na Ukrainie doszło do buntu, zwanego koliszczyzną, w wyniku którego śmierć poniosło więcej ludzi, niż podczas rzezi wołyńskiej i galicyjskiej organizowanej przez UPA w latach 1940-tych.
Dzisiaj już mało kto wątpi w rosyjską inspirację tego buntu poza, co jest oczywistą oczywistością, historykami rosyjskimi. Co ciekawe, w sukurs im podążają historycy ukraińscy, którzy za wszelką cenę próbują odnaleźć choćby cień świadczący o odwiecznej odrębności Ukrainy.
Mniejsza z tym.
Zapamiętajmy jedno – 12 lipca 1768 roku polski powstańczy oddział pokazał rosyjskim sołdatom, że nie są bezkarni.
To data, od której symbolicznie powinniśmy liczyć walkę Polski o uniezależnienie się od Rosji.
12. 07 2020
obraz Wacława Pawliszaka (1866- 1905) Potyczka na drodze
Zostaw komentarz