My nie walczymy o gloryfikację jednej martyrologii kosztem drugiej. Dlatego pytam się jak będzie przedstawiona kwestia ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich w polskiej historii, czy znowu będzie zakłamywana?

Pewnie wiecie, że skala upodlenia niektórych obywateli polskich nie zna granic. Pewnie Państwo znacie fakt, że Michnik i ludzie jego pokroju wystosowali haniebny list do Ukraińców, w którym proszą o wybaczenie.

Koszulka przód - Wołyń PamiętamyNie ma się co dziwić Michnikowi, którego matka przez kilkadziesiąt lat cenzorowała polskie podręczniki historii począwszy od okresu stalinizmu, aż do lat 70., a nawet przez swoich uczniów znacznie dłużej. Nie ma się co dziwić Wałęsie, utytłanemu we współpracy z esbecją. Nie ma się też co dziwić Kijowskiemu i pewnie jeszcze wielu tym, którzy w ślad za nimi ten list podpisali, a ich biografia jest zanurzona w błocie komunizmu.

Ale trzeba się dziwić postawie PiS, które deklaruje przywrócenie godności polskiej historii, że postępuje w duchu podobnym do tego listu.

Dlatego pytam się jakiego rodzaju kroki podjęły polskie władze, by zapobiec zamieszczeniu w ukraińskich podręcznikach historii i w programach edukacyjnych Ukrainy treści gloryfikujących bandycki i ludobójczy banderyzm?

Czy polskie ministerstwa: spraw zagranicznych, edukacji narodowej, dziedzictwa narodowego i kultury i inne mają wiedzę o tym, że:

– dzieci ukraińskie, idące po raz pierwszy do szkoły, dostaną do ręki elementarz, z którego dowiedzą się o wielkim bohaterze Ukrainy Banderze. Dziecko, które ma sześć albo siedem lat, jest już totalnie oszukiwane, manipulowane;

Koszulka tył - Wołyń Pamiętamy– że w województwie tarnopolskim wchodzi od nowego roku szkolnego podręcznik dla najmłodszych, z którego dzieci się dowiedzą, jakiego miały sławnego gieroja. Tylko że w tym podręczniku słowa nie będzie o zbrodniach, jakich się ten gieroj dopuścił;

– że w Stanisławowie licealiści śpiewają piosenkę, której pierwsze słowa brzmią: „Ja, banderowiec, ja, banderówka!”. Ci licealiści mają po szesnaście, siedemnaście lat. I już im się wmawia, że są banderowcami. I oni będą rozsiewać ziarna nienawiści, tak jak Bandera;

– że na Wołyniu szkolenia wojskowe organizuje młodzieżowa formacja paramilitarna spod znaku „Tryzuba” pod czerwono-czarnymi banderowskimi flagami.

Ja nawet uznaję taki argument, że formalnie Polska nie ma wpływu na treści nauczania na Ukrainie, choć to argument lichy w świetle tego, że działa choćby polsko-ukraińska komisja ds. podręczników  szkolnych. Inna sprawa, to nie wiadomo, czy wiedzą o tym władze stosownych ministerstw.

Ale sprawa ta jest ważna w kontekście nauczania historii w Polsce: jeśli nie pojawi się słowo ludobójstwo w podręcznikach historii. A nie może się pojawić, ze względu na wasz opór wobec przyjęcia ustawy o Dniu Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich II RP, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA, SS Galizien.

My nie walczymy o gloryfikację jednej martyrologii kosztem drugiej.

Dlatego pytam się jak będzie przedstawiona kwestia ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich w polskiej historii, czy znowu będzie zakłamywana?

Powyższy tekst, to moje wystąpienie w Sejmie VIII kadencji o ludobójstwie nacjonalistów ukraińskich na Kresach Wschodnich.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.