Pojawiające się nawoływania działaczy Konfederacji Korony Polskiej do domagania się reparacji od Ukrainy za zbrodnię wołyńską wymagają obiektywnego spojrzenia z perspektywy prawa międzynarodowego, a nie wyłącznie emocji.
Po pierwsze, przyjmując, że zbrodnia wołyńska miała charakter ludobójstwa, nie oznacza to jeszcze automatycznie odpowiedzialności współczesnego państwa ukraińskiego.
Prawo międzynarodowe wyraźnie odróżnia odpowiedzialność sprawców od odpowiedzialności państwa. Aby państwo mogło odpowiadać za działania określonej organizacji, trzeba wykazać, że była ona organem państwa albo działała pod jego skuteczną kontrolą. Tymczasem w latach 1943–1945 nie istniała niepodległa Ukraina, a OUN i UPA nie były organami państwa ukraińskiego, którego następcą byłaby dzisiejsza Ukraina. To właśnie jest podstawowa przeszkoda prawna.
Nawet gdyby udało się ją pokonać, pojawia się kolejny problem – gdzie i przed jakim sądem dochodzić takich roszczeń?
Warto przypomnieć bardzo ważny wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z 2012 r. w sprawie Niemcy przeciwko Włochom (Jurisdictional Immunities of the State).
Sprawa dotyczyła włoskich obywateli wywiezionych na roboty przymusowe oraz ofiar zbrodni Wehrmachtu i SS. Włoskie sądy uznały, że skoro chodzi o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, Niemcy nie mogą powoływać się na immunitet państwa i można je pozwać o odszkodowanie.
Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości uznał jednak, że nawet państwo odpowiedzialne za bezsporne zbrodnie wojenne zachowuje immunitet przed sądami innego państwa. Innymi słowy – Trybunał nie zakwestionował odpowiedzialności III Rzeszy za zbrodnie, lecz stwierdził, że włoskie sądy nie miały prawa prowadzić takich postępowań przeciwko Niemcom.
To niezwykle istotny precedens. Pokazuje bowiem, jak silnie prawo międzynarodowe chroni zasadę immunitetu państwa. Skoro nawet w przypadku Niemiec, których odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej nie budzi żadnych wątpliwości, droga do odszkodowań okazała się tak skomplikowana, to w przypadku Ukrainy przeszkód jest jeszcze więcej.
Tutaj trzeba byłoby najpierw wykazać, że współczesne państwo ukraińskie ponosi odpowiedzialność za działania OUN-UPA, mimo że organizacje te działały w czasie, gdy nie istniała niepodległa Ukraina. W świetle obowiązujących zasad prawa międzynarodowego byłoby to niezwykle trudne.
Nie oznacza to oczywiście, że należy rezygnować z domagania się ekshumacji, godnego pochówku ofiar, pełnego dostępu do miejsc pamięci, badań historycznych czy jednoznacznego potępienia sprawców. To są postulaty uzasadnione zarówno moralnie, jak i historycznie.
Natomiast przedstawianie dziś reparacji od Ukrainy jako rozwiązania mającego realne szanse powodzenia przed sądami międzynarodowymi nie znajduje mocnego oparcia ani w obowiązującym prawie międzynarodowym, ani w dotychczasowym orzecznictwie.
Dlatego uważam, że hasła o reparacjach od Ukrainy należy traktować przede wszystkim jako element bieżącej walki politycznej. Są atrakcyjne z punktu widzenia kampanii i dobrze trafiają do emocji wyborców, jednak z perspektywy prawa międzynarodowego ich realizacja napotyka tak poważne przeszkody, że przedstawianie ich jako realnego planu jest po prostu wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.
Autor: dr Adam Stolarz
Ekspert ds wyceny przedsiębiorstw. Doktor nauk o bezpieczeństwie. Poszukiwacz genu innowacyjności w polskiej gospodarce obecnie i w przeszłości.
Zostaw komentarz