
Pani Małgorzata – emerytka z Bielan w Krakowie – nie ma spokojnych wakacji. Przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Krowodrzy trwa jej proces za to, że ogrzewa dom kominkiem. To już drugi jej proces za to samo. Po pierwszej batalii w 2022 roku sąd uznał ją za niewinną, uzasadniając wyrok jej trudnym statusem materialnym, autentycznymi staraniami o dostosowanie budynku do przepisów oraz całkowitym brakiem alternatyw grzewczych. Teraz koszmar powrócił na nowo.
Na rozprawie 21 sierpnia 2026 roku sąd przesłuchiwał świadka – pracownika Straży Miejskiej. To on podczas kontroli w domu emerytki zastał ciepły kominek i postanowił ukarać ją mandatem w wysokości 500 zł. Kobieta mandatu nie przyjęła, przez co sprawa znów trafiła do sądu. Jak wprost wynikało z zeznań strażnika, kontrola wcale nie wynikała ze skarg sąsiadów, a wyłącznie z odgórnej inicjatywy urzędu.
Na sali sądowej Pani Małgorzata zadała funkcjonariuszowi bezwzględnie trafne pytanie: – Czy jeżeli zgłaszam Panu, że to jest moje jedyne źródło ciepła, jest zima, i Pan mi nakłada mandat po to, żebym ja przestała palić w tym kominku, czy Pan tu nie widzi sprzeczności z Pana zawodem? – pytała.
Strażnik miejski nie wykazał się jednak empatią i ripostował bezmyślnym schematem: – W mojej ocenie Pani nie przestrzega przepisów, bo tak jest Pani wygodnie.
Uzasadniał przy tym, że oskarżona przecież może wymienić piec na gazowy. Pani Małgorzata konsekwentnie się broniła, przypominając, że piece gazowe również mają być docelowo zakazane, bo gaz ziemny to paliwo kopalne, podczas gdy drewno uznawane jest w UE za paliwo odnawialne. Wyjaśniała również, że w Urzędzie Miasta Krakowa uzyskała informację o możliwej dotacji w wysokości 50 tys. zł, podczas gdy rzeczywiste dostosowanie jej domu do wymogów uchwały – m.in. instalacja pompy ciepła – to koszt ponad 120 tys. zł, na co jej po prostu nie stać przy emeryckiej pensji.
Adwokat Pani Małgorzaty zwróciła się z wnioskiem do sądu o sporządzenie niezależnej ekspertyzy ustalającej realne koszty dostosowania domu oskarżonej do wymogów uchwały antysmogowej, na co sąd się zgodził. Ponadto sąd odczytał pismo z Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Krakowie, z którego czarno na białym wynika, że w rejonie zamieszkania Pani Małgorzaty nie ma i nie planuje się budowy sieci ciepłowniczej. Rozprawa została odroczona do 7 grudnia do godziny 13:00.
Sytuacja ta doskonale pokazuje bezduszność urzędniczego aparatu, do którego Pani Małgorzata apelowała już wcześniej. W listopadzie 2024 roku wraz z grupą innych osób poszkodowanych uchwałą Sejmiku zabrała głos na komisji w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego, mówiąc wprost politykom i urzędnikom odpowiedzialnym za te przepisy:
– Zabraliście mi trzy lata życia. Dlaczego palę w kominku? Tego pytania nikt mi nie zadał. BO MI ZIMNO. I każdy z Was by to zrobił.
Te słowa były podsumowaniem pierwszego procesu. Pani Małgorzata, emerytka z krakowskich Bielań, mieszka w starym drewnianym domu z 1928 roku, gdzie jedynym źródłem ogrzewania jest kominek opalany suchym drewnem. W reakcji na uchwałę antysmogową chciała dostosować się do przepisów, lecz wymiana instalacji i przebudowa dachu przekraczały jej finanse, a urzędnicy żądali wyburzenia pieca i kominka. Gdy kobieta odmówiła przyjęcia 500 zł mandatu od Straży Miejskiej, sprawa została skierowana do sądu, gdzie groziła jej kara do 5000 zł grzywny. Po dwuletnim procesie i ogromnym stresie sąd uniewinnił emerytkę, biorąc pod uwagę jej trudną sytuację oraz arogancję urzędników wobec braku realnych alternatyw grzewczych.
W wypowiedzi po sierpniowej rozprawie nowego procesu, Pani Małgorzata nie pozostawia wątpliwości. Przed następną rozprawą wyznaconą na 7 grudnia nadal bedzie ogrzewać dom w dotychczasowy sposów. „ja teraz mówie, że będę dalej palić w kominku, bo mi zimno” – stwierdziła.
Zarzuty urzedników o tym, że był czas na wymianę pieca, odpiera: „miałam czas, ale nie miałam pieniędzy”.
Tu warto zaznaczyć, że wiele osób, które w starszych domach, takich jak dom Pani Małgorzaty, wymienili piec na pompe ciepła, dostają tzw. rachunki grozy za prąd. Wiele osób zostało tez oszukanych przez wykonawców. Z tego powodu program Czyste Powietrze był czasowo zawieszony. Ponadto program ten w stosunku do mieszkańców Krakowa jest mocno ograniczony. Z uwagi na „Zielony Ład”, nie ma już dotacji na piece gazowe, wiec w przypadku Pani Małgorzaty pozostaje jedynie ogrzewanie elektryczne, bo popularne w Polsce piece na pellet w Krakowie są zakazane. Dotacja z programu Czyste powietrze wiąże się z koniecnzością likwidacji kominka. Z drugiej strony, poradnik bezpieczeństwa wydany przez Rząd nakazuje posiadanie alternatywnego źródła ciepła, które nie działa na prąd.

Dlaczego urzędnicy znów nękają emerytkę i stawiają ją przed sądem? Wynika to nie tylko z całkowitego zakazu paliw stałych (drewna, peletu, węgla), ale również z nakazów kontroli zawartych w Programie Ochrony Powietrza dla Województwa Małopolskiego, uchwalonego przez Małopolski Sejmik. Program ten jest co trzy lata aktualizowany, ostatni raz w 2023 roku. Czy przy obecnej aktualizacji która nastąpi na jesieni 2026 małopolscy politycy i urzędnicy dostosują przepisy do realiów?
Do tematu procesu Pani Małgorzaty i aktualizacji Programu Ochrony Powietrza dla Małopolski będziemy wracać.
Pani Małgorzata zgodziła się na udostępnienie wizerunku.
Na rozprwie emerytkę wspierało jako publiczność kilka osób, m.in. Wojciech Perek z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kominki i Piece (w czerwonej koszuli) na zdjęciu:

W 2023 roku Pani Małgorzata udzieliła szczegółowego wywiadu ze swojego domu o swojej sprawie kominkowej. Wywiad z Bartłomiejem Krzychem jest dostępny na kanale Youtube Otwarta Wieliczka:
Zostaw komentarz