Polski premier i ministrowie straszą ponownym zaostrzeniem restrykcji w związku ze wzrastającą liczbą chorych na COVID-19. – „Drugi lockdown już się zaczyna. Zamykanie granic w sposób oczywisty nie ma żadnego sensu nawet w prawdziwej, groźnej epidemii, jeśli jej ogniska są po obydwu stronach granicy. Jest to zabieg służący wyłącznie ograniczaniu ruchu społecznego i gospodarczego” – wyjaśnia Marcin Masny i publikuje list otwarty w tej sparwie, który kieruje do Premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz prosi o podpisywanie, a także wsaprcie całęj akcji (podpisz tutaj).

 Data: 1 sierpnia 2020 roku

List Otwarty 

Adresaci:
Pan Jarosław Kaczyński, poseł na Sejm RP.
Pan Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów

Szanowni Panowie,
Niebawem może pojawić się presja, abyście Panowie poddali Polskę ponownemu zamknięciu zwanemu lockdownem. Żądamy od Panów, abyście tej presji nie ulegali. Obawiamy się, że zapowiedź przywrócenia ograniczeń w ruchu i kwarantanny przez wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego 30 lipca jest symptomem takiej presji.

Lockdown zarządzony w Polsce ostatniej wiosny był słabo uzasadniony. Szczyt zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w naszej części świata nastąpił w marcu, a fala wzmożonej śmiertelności (zbliżona do innych epidemii wirusowych w ubiegłych sezonach) przemknęła w kwietniu przez niektóre regiony Europy, wyłącznie w grupach najwyższego ryzyka. Wszelkie ograniczenia i obostrzenia począwszy od kwietnia mijały się i mijają się nadal z celem, zwłaszcza że stwierdzonych przypadków zakażeń jest nadal znacznie mniej nawet niż w czerwcu, a władze nie informują o stosunku testowań pozytywnych do ogółu testowań.

Lockdown przeniesiony przez Panów do Polski był sztucznie wywołanym kryzysem podaży dóbr i usług mającym przykryć nieuchronny kryzys gospodarczy wywołany załamaniem płynności w amerykańskich bankach 17 września 2019 roku. Ograniczenie podaży ma też służyć podtrzymaniu inflacji w interesie globalnych grup interesów. W przyszłości poznamy mechanizm tej niefortunnej decyzji polskiego rządu.

10 lipca doradca 2020 roku prezydentów Francji, bardzo wpływowy Jacques Attali udzielił reprymendy premierowi Francji twierdzącemu, że ponowny lockdown jest wykluczony. W wywiadzie dla „L’Echo“ Attali orzekł, że „grozi nam konieczność ponownej strasznej decyzji o zamknięciu generalnym“. 22 lipca szefowa MSW Włoch groziła ponownym lockdownem kraju. W Kanadzie ludność jest sondowana pod kątem stosunku do drugiego lockdownu. W Niemczech nie ustają ostrzeżenia o przyszłym „turbo-lockdownie“. W całym świecie wprowadza się regionalne i lokalne zamknięcia.

To, co nazywa się błędnie „drugą falą epidemii“, jest pomieszaniem pojęć. Epidemia – według najnowszej polskiej definicji, odmiennej od definicji stosowanej uprzednio przez pokolenia – to „występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań lub innych zjawisk związanych ze zdrowiem w liczbie większej niż oczekiwana“. Taka epidemia miała miejsce ostatniej wiosny i już minęła. Wirusy mutują. Jeśli będziemy usilnie szukać koronawirusa, znajdziemy go oczywiście najbliższej jesieni, tak jak każdej poprzedniej jesieni. Nie będzie to jednak dokładnie ten sam wirus i nie będzie to już ta sama epidemia. Jeśli pojawi się sztucznie lub naturalnie zmutowany wirus wywołujący wzmożoną śmiertelność, uzasadnione będą takie środki zaradcze, jakie podejmuje się w każdym groźniejszym niż przeciętny sezonie grypowym. Lockdown nie zmniejszy śmiertelności, będzie zaś ciosem dla gospodarki, finansów państwa, życia społecznego, a także dla systemu ochrony zdrowia. Może kosztować życie wielu pacjentów pozbawionych, jak wiosną, opieki medycznej. Może też okazać się katastrofą dla siły politycznej niemal niepodzielnie dziś rządzącej Polską.

Ponadto żądamy uchylenia przepisów o stanie epidemii, które należą do zakresu stanów nadzwyczajnych wymienionych w Konstytucji RP. Wszelką dokumentację organizatorzy niniejszej akcji dostarczą na żądanie.

Marcin Masny