Prezentuję Czytelnikom kolejny fragment tym razem początek drugiej części mojego najnowszego opowiadania pt. „Wyzwalacz”. Jednocześnie informuję, że jest już do odsłuchania audiobook I i II części tego opowiadania na stronie radia KChT Radio Ludzi Rozsądnych (tutaj). Proszę pamiętać, że do zarazy jest jeszcze dwa lata. Opowiadanie dzieje się w 2018 roku.

„- Lin! – postawiłem kubki z herbatą na stoliku – Czy zachowania człowieka tkwią w jego genach?
– Ach! Domyślam się o co ci chodzi! – spojrzała na mnie wesoło – To nie jest taka prosta odpowiedź. I tak i nie. Zachowania i role społeczne kształtowane są głównie poprzez otoczenie, wychowanie, kod kulturowy danego społeczeństwa. Można z tym walczyć i w Chinach komuniści z tym walczą oficjalnie. W rzeczywistości nadal kobiety prowadzą dom i służą. To pięć tysięcy lat uwarunkowań tradycją, religią, organizacją rodziny. Mówi się, że to jest w naszej krwi. Nie znaleźliśmy jednak jeszcze genu, który by to określał. Wiem, że zauważyłeś automatyzm w moim zachowaniu. Widzisz! Nawet kobiety wykształcone, na stanowiskach, potężne, wstaną i zrobią herbatę uczestnikom zebrania bez względu na to, czy zebrani są im równi, czy podlegli. Ukłonią się pierwsze mężczyźnie i to specjalnym ukłonem, sugerującym absolutną podległość. To, oczywiście, nie ma znaczenia w podejmowaniu decyzji, ale pokazuje jak mocno ego społeczne wpływa na ludzi. To jest podświadome. Włącznie z uczuciem po odmowie przez mężczyznę przyjęcia usługi. Gdy mówisz, że ty zrobisz herbatę, pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, to strach przed odrzuceniem. Skoro nie chcesz bym ja zrobiła ci napój, to oznacza, że nie umiem go zrobić dla ciebie. Jestem więc, niepotrzebna i nie nadaję się na żonę. To głupie, wiem, irracjonalne, lecz tak jesteśmy wychowywani. Na Zachodzie jest inaczej.
– Masz rację! – roześmiałem się – To głupie, ale mi się nawet podoba, pani doktor
– Zdziwiłbyś się też, gdybyś wiedział, jak przesądni są Chińczycy – mówiła dalej, nie zwracając uwagi na moje słowa. – Mimo technologii, tylu lat komunizmu, nadal wierzą w czary, rzucanie uroków i złe duchy. Nawet partyjni bonzowie mają przy sobie amulety, a w domach różne zaklęcia odpędzające zło. Bogów nie ma, ale potrafią zesłać złe moce, ludzie rzucić urok, więc warto się zabezpieczyć – mówiła to poważnie. – Nawet taki Xi Jing ma w swojej posiadłości ołtarzyk uspokajający rodzinę, której część kazał zamordować, bo mu przeszkadzała, a na spotkania biznesowe zabiera ze sobą zaklęcia, mające pomóc w zwycięstwie i uczynić rozmówcę uległym. Na prawym nadgarstku nosi bransoletkę ze skórzanymi węzłami. Mówi, że to pamiątka, prezent od córki, a to jest właśnie jedno z zaklęć. Mocne, bo ma chronić go przed zdradą. Uśmiejesz się, jak każdy człowiek z Zachodu, ale on zapłacił za to bardzo dużo pewnej wiedźmie na jednej z chińskich wiosek.
– Nie będę się śmiał, ale widzę, że go znasz dobrze – skomentowałem poważnym tonem. – Nie to bym był zazdrosny…
– Oj, kotku! – wstała ze swojego krzesła i zanim się zorientowałem usiadła mi na kolanach – To nie tak, jak myślisz. Znam go, rozmawiałam z nim wielokrotnie, nawet prywatnie, bo on mnie chronił na studiach i pokierował tak, bym wylądowała w Wuhan. Miał w tym interes i później nawet tego nie ukrywał. Potrzebni mu byli młodzi naukowcy do realizacji planu, który chcemy zakłócić. Nic mi, kochany, nie zrobił. On lubi chłopców. Młodych. Sam ma sześćdziesiąt pięć lat. Uwielbia dwudziestoletnich młodzieńców. Młodszych też. Zawsze pod ręką ma sekretarza albo lokaja.
– Aha! – nie wiedziałem, co powiedzieć, więc spytałem raz jeszcze – A co z tę genetyką? Powiedziałaś, że genetyczne warunkowanie zachowań jest możliwe i nie jest możliwe jednocześnie. I tak i nie. Usłyszałem „nie”. A co z „tak”?
– Trudno mi to wytłumaczyć! – zastanawiała się – To cały dział dość skomplikowanej nauki. Słyszałeś o LaMetrie? – przytaknąłem – On żył dawno, ale zauważył, że człowiek to maszyna chemiczno-elektryczna. Za nasze odczucia, wrażenia i reakcje odpowiada wyjątkowo skomplikowany system, w którym główną rolę odgrywają hormony. Oczywiście, to bardzo ogólne, lecz nie mamy czasu na wieloletnie studia. Zostańmy przy tej nazwie. Pamiętaj też, że natura dąży do absolutnej równowagi. Poprzez różne mutacje stara się zachować proporcje, walcząc w ten sposób z czynnikami zakłócającymi. Genetycy potrafią tworzyć owe zakłócenia poprzez manipulację genomem. Genetyka działa jednak w okresie zarodkowym i częściowo w życiu płodowym. Potem, nadchodzi czas mikrobiologii i biochemii, a także nanotechniki. W tym miejscu, należy wspomnieć o eksperymentach Ryoty Kanai. To neurolog, który przebadał grupę studentów. Wyniki eksperymentu wskazują na to, że osoby o konserwatywnych przekonaniach mają zwiększone ciało migdałowate, które odpowiada za negatywne emocje, odczuwanie agresji oraz generowaniu reakcji obronnych. Odpowiada też za kontakty międzyludzkie. Grupa ta posiadała obszary w korze śródwęchowej, wzmagające odczuwanie obrzydzenia. Studenci o liberalnych poglądach mieli mocniej rozwinięty przedni zakręt obręczy mózgu, powiązany umiejętnością kontrolowania niepewności i radzeniem sobie ze sprzecznymi informacjami. Wynika z tego, że nasza orientacja polityczna jest bezpośrednio zakodowana w mózgu. Osobiście, nie zgadzam się z tym. Nie znaleźliśmy genu, który by determinował coś takiego. Poza tym, istnieje ogromny zespół czynników behawioralnych, warunkujący nasze spojrzenie na świat. To jednak jest płynne i tu dochodzimy do gospodarki hormonalnej organizmu. Nie zanudzam cię? – zaprzeczyłem zdecydowanie i dalej słuchałem wykładu – Zacznę od płci. O płci męskiej decyduje gen SRY, sex-determining region Y, znajdujący się w chromosomie Y. Mężczyźni mają kariotyp XY, a kobiety XX. Taki układ generuje, z kolei, strukturę hormonów związanych z daną płcią. Męskie androgeny, testosteron, na przykład, winny mieć przewagę u osobnika XY. Estrogeny i gestageny, takie jak estradiol i progesteron, zwykle dominują u istot żeńskich. Co się jednak stanie, gdy poprzez manipulacje genetyczne lub chemiczne zakłócimy tę równowagę? Wytworzymy szereg anomalii, które wygenerują nową jednostkę biologiczną lub stworzą dla mózgu niejednoznaczny obraz. Pamiętasz legendę o Achillesie? Matka, bojąc się przepowiedni ukrywała go wśród córek króla Likomedesa na wyspie Skiros. Gdy znalazł go tam Odys, nasz bohater zachowywał się jak kobieta, ubierał jak kobieta i był zniewieściały. Swoją męskość odzyskał dopiero po dotknięciu atrybutu wojownika, czyli miecza. Tak mówi mit, ilustrujący czynniki behawioralne, które mogły doprowadzić do zakłócenia równowagi pomiędzy androgenami i estrogenami na korzyść tych drugich. W naturze może zdarzyć się też tak, że rodzi się mężczyzna, a system produkuje hormony żeńskie lub odwrotne. Tworzy to swoistą dychotomię pomiędzy obrazem fizycznym organizmu, a obrazem uświadamianym. Jest to anomalia, lecz biosystem jednostki dopasowuje do niej całe swoje życie, włącznie z libido. W pewnym momencie musi nastąpić przewaga jednej strony i system uspokaja się. Istnieje też prawdopodobieństwo takiego rozchwiania równowagi hormonalnej, że człowiek płynnie przechodzi z jednego stanu do drugiego. Mózg włącza swój własny, biologiczny antywirus. Zaraz skończę – pocałowała mnie. – Jest jeszcze problem dopaminy i oksytocyny. ich wydzielanie związane jest z odczuciem przyjemności i powstawaniem uczuć wyższych. Do tego dochodzi adrenalina, która pobudza nas do życia. Wierz mi! Wzajemne oddziaływanie tych hormonów jest bardzo skomplikowane. Teraz clue programu. Co będzie, jeśli za pomocą chemicznych i genetycznych agentów zakłócimy ich wydzielanie lub równowagę między nimi? Wówczas wytworzymy osobniki odczuwające głównie potrzeby podstawowe, osłabimy odczuwanie drugiego człowieka, empatię i uczucia wyższe. Podobnie, zakłócimy obraz płci, produkując anomalie, które mózg uzna za normę. Ową genetyczno-chemiczną agenturę można wprowadzić do organizmu człowieka w podobny sposób, jak naszego agenta-wirusa. Wszyscy biorą jakieś witaminy, zastrzyki, lekarstwa. Nie wytworzy się ich bez różnych katalizatorów i wypełniaczy. Nikt tego nie kontroluje, bo są one obojętne dla podstawowego, pożądanego działania konkretnego specyfiku. Pigułki na nadciśnienie leczą nadciśnienie i to wystarczy. Nie wiem, czy wiesz, że niektórym żołnierzom bardzo specjalnych jednostek, wszczepia się nanochipy, które sterują wydzielaniem hormonów odpowiedzialnych za szybkość reakcji, osłabiających odczuwanie bólu i współczucia dla innych. Można to zrobić za pomocą środków chemicznych, ale to długo trwa. Niestety, taki nanochip powoduje, że po dwóch, trzech latach organizm jest wrakiem, a człowiek ma poważne odchylenia od normy psychicznej. Coś za coś. Natura nie znosi zakłócania równowagi.
– I to się dzieje naprawdę? – miałem mętlik w głowie.
– Niestety, kochanie – zeskoczyła z moich kolan i wróciła do swojego prowizorycznego laboratorium. – Z tym chcemy walczyć, Piotruś. Przynajmniej spróbować walczyć. To był bardzo uproszczony wykład. Potrzebowałbyś wielu lat ciężkich studiów, by poznać całość – dodała i zajęła się gotowaniem kolejnego zielska.
– Lepiej zrób coś do ćpania – powiedziałem i piłem dalej herbatę, obserwując jej pracę.”

Wcześniejsze fragmenty opowiadania, które nie są kolejne przeczytacie tutaj. Pragnę jednocześnie podkreślić, że Piotr Michał Wójcik zrobił mi grafikę do „Wyzwalacza”. Jego okładki ma Holub. Ta będzie trzecia i jest już w audiobookach. Całość opowiadania odsłuchasz na stronie radia KChT Radio Ludzi Rozsądnych (tutaj).