Tłumaczenie Donalda Tuska w sprawie przepisania majątku na żonę jest dobre dla naiwnych i tak naprawdę obraża ludzką inteligencję. – Przepisałem majątek na żonę, bo bałem się obecnej władzy – mówi Tusk.

Co da przepisanie majątku na żonę, gdy nieprzychylna władza chce się do tego majątku dobrać? Co Tuskowi dałby ten krok? Odpowiedź brzmi nic. To ruch bez sensu.
Wszyscy w Polsce wiedzą – w tym obecna władza – iż Małgorzata Tusk, to żona Donalda Tuska. Gdyby zaatem aktualna władza PiS, na czele z ministrem sprawiedliwości, Zbigniewem Ziobro, chciała się dobrać do majątku Donald Tuska, czynność prawna w wykonaniu Tuska, polegająca na przepisaniu majątku na żonę, w niczym tej władzy nie przeszkadza, a Tuskowi nie pomaga: wystarczyłoby uderzyć w Małgorzatę Tusk, aby uderzyć w Donalda Tuska i całą rodzinę.

Ten krok miałby sens, jeżeli np. Donald Tusk przepisałby majątek na inną zaufaną osobę, z którą nie wiążą go stosunki pokrewieństwa, i o której istnieniu obecna władza PiS niczego nie wie. Tylko wówczas nieprzychylnej władzy trudniej byłoby się do majątku dobrać. Tusk musiał być świadomy tej sytuacji oraz bezsensu przepisania majątku na żonę w celach ochronnych, dlatego jego tłumaczenie jest nieracjonalne i dość naiwne, żeby nie powiedzieć: prymitywne.

Druga sprawa jest taka, że Donald Tusk, jako były przewodniczący Rady Europejskiej, prominentny polityk Europejskiej Partii Ludowej oraz osoba dobrze ustosunkowana w Europie, nie musiał się zbytnio bać. Unia Europejska zapewne by się za nim wstawiła i o niego upomniała, zaś PiS ruszając go raczej dużo by stracił niż zyskał.

Dzisiejszy materiał w TVN pokazuje, że jest to telewizja – wbrew temu co sama o sobie mówi – stronnicza, tendencyjna oraz nieobiektywna. Sprawę Tuska połączono ze sprawą Morawieckiego; to manipulacją, gdyż nie powinno się równać w dół, działania jednego polityka usprawiedliwiać czynnościami innego polityka. To jest prymitywne i przypomina tłumaczenie małego Jasia, który właśnie wrócił ze szkoły: mamo, dostałem z matematyki mierną, ale Stasiu od Kowalskich z naszej klatki dostał dwa – tłumaczy rodzicom Jasiu.

W informacjach TVN złe i nietransparentne zachowanie Morawieckiego usprawiedliwia nieprzejrzyste działanie Tuska. Nie równa się w dół. A materiał w „Faktach” TVN został właśnie wg tej zasady skonstruowany. Z Morawieckiego uczyniona tło dla Tuska, kontekst dla Tuska, i w ten sposób sprawa Tuska zyskała pozory pozytywnego wydźwięku. To nie jest bezstronne, uczciwe, neutralne, obiektywne dziennikarstwo. TVN zachowuje się jak strona konfliktu, ucieka się do manipulacji, często niewygodnych informacji w ogóle nie podaje. Wyczerpuję kategorię, którą w defniowaniu mediów jako zafałszowywaczy rzeczywistości posugłuje się wybitny amerykański filozof, Avram Noam Chomsky, a więc: „fabryki konsensusu”.

Moim zdaniem, w obydwu sprawach intencje były podobne: ukryć majątek przed wyborcami, bo dobra materialne są nsdal (niestety) w Polsce przez społeczeństwo źle oceniane.

Informacje w mediach powinny być przedstawiane obojętnie, fenomenologicznie, czyli tak jak się fakty czy wydarzenia jawią, bez nastawień, a także bez nadających faktom inne znaczenie odniesień.
Po prostu: sprawa Morawieckiego to sprawa Morawieckiego, a sprawa Tuska to sprawa Tuska. Obydwa zdarzenie oceniam negatywnie, źle, bo gdy polityk przenosi, przepisuje majątek na żonę, gdy próbuje ukryć posiadane dobra materialne, to jest działanie nietransparentne.

– „Amicus Plato, sed magis amica veritas” („Platon jest przyjacielem, lecz większą przyjaciółką jest prawda”. To powiedział Arystoteles w odniesieniu do swojego przyjaciela Platona, i tego warto się zawsze trzymać. Prawda nie zależy ani od uczuć, ani od sympatii, ani od miejsca, ani od statusu, ani od relacji interpersonalnych czy przynależności grupowej.

Fot. Premier.gov.pl

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).