W ponurych czasach PRLu, jak w każdym systemie zbrodni i kłamstwa, życie toczyło się wedle schematu opisanego przez George’a Orwella w wybitnej powieści „1984”. Były dwie rzecztwistości: ta prawdziwa, szeptana i ta wykreowana czyli propagandowy spektakl na użytek obowiązującej ideologii.

Historia zawsze zatacza koło. Wszystko już było – zauważył już w czasach rzymskich Marek Aureliusz.

W PRLu ludzie doskonale znali prawdę o Katyniu ale mało kto miał odwagę mówić głośno. Prawdę szeptano po kątach, w obawie przez szpiclami z ubecji.

Tak samo było po grudniowej masakrze na Wybrzeżu z 1970 roku, kiedy to partia wszelkimi możliwymi sposobami zacierała prawdę o masowej zbrodni, ale ludzie wiedzieli.

I oto mamy rok 2021. I powrót tego samego mechanizmu kłamstwa i zbrodni. I tę samą szeptaną prawdę. I ten sam makabryczny spektakl propagandowy w mediach.

Całe zastępy skorumpowanych szumowin z tytułami doktorów i profesorów biorą udział w tej masowej zbrodni, przy asekuracji sprzedajnych dziwek dziennikarskich, które doskonale wiedzą jak jest ale łgają 24 godziny na dobę. Cały system został przekierowany na masowe szczpania i teraz wszystkie upadłe kurwy podczepiają się pod „mądrość etapu” bo dla nich jedyne co się liczy to obrona swego stanu posiadania i pozostania w towarzystwie. Broniarków i Tumanowiczów w TVP stanu wojennego zastąpiły ścierwa gardłujące o segregacji.

Jakże szybko zrzucili szaty demokratów i zapisali się do totalitarnej orkiestry. Dla pozbawionego wszelkich zasad śmiecia nie ma znaczenia któremu panu służy. Chodzi tylko o zawartość koryta.

Ludzie wiedzą jak jest, bawią się w głuchy telefon, przekazując sobie prawdę o kolejnych zgonach „nagle z przyczyn nieznanych”. I co z tego, że wiedzą i są uczciwi skoro to tchórze?

Każdy kto w jakikolwiek sposób jest przyssany do tego systemu, czy to pracą i karierą, czy to towarzystwem, w którym się obraca, nie wyłamie się. Będą szeptać między sobą ale nikt nie pierdolnie ręką w stół i nie wykrzyczy DOŚĆ!

Ten masowy strach o własne dupy jest życiodajną glębą trwającego ludobójstwa. Tak bardzo jesteście obsrani, że boicie się mówic w obawie o utratę swojego statusu?

Stracicie ten status, właśnie dlatego, że jesteście zesrani ale w tego nie rozumiecie.

Zrozumiecie, gdy już będzie za późno. I dlatego tacy ludzie jak doktor Bodnar, jak doktorzy Martyka i Basiukiewicz, jak dziennikarze Maciej Pawlicki, Jan Pospieszalski i Bogdan Rymanowski – ludzie, którzy zaryzykowali wszystkim idąc na wojnę z masowym kłamstwem – są bohaterami czasów pogardy i ludobójstwa.

Ingmar Bergman dawmo temu nakręcił jedno ze swoich najwybitniejszych dzieł – „Szepty i krzyki”. Dziś żyjemy w czasach szeptów bez krzyków, bo aby krzyczeć, trzeba mieć jaja i honor.