Przygotowując wykład dla Studentów historii dotyczący wykorzystania źródła w kreowaniu narracji historycznej – każdej, ale też tej szkolnej, zastanawiałem się nad ilustracją/egzemplifikacją tego problemu. Taką świeżą i doszedłem do wniosku, że świetnym materiałem może być tu ostatnio emitowany film ze spotkania Michnika z Jaruzelskim. Z niego można wyciagnąć wiele wniosków.

Zanim przejdę do tego związanego z wykładem, to zwrócę uwagę na dwie kwestie.

Pierwsza dotyczy – i to już ktoś wczesniej wypowiedział – że Jaruzelski do końca wykazywał cechy, które wykształcił w sobie jako wychowanek czekistowskich służb – inwigilować wszystkich; tak na wszelki wypadek – może się materiały przydadzą. Niekoniecznie jemu, ale innym. ten film powinien się przydać historykom tłumaczącym „jak poczęła się III RP”? W dużej mierze w jej poczęci miał kazirodczy związek między braćmi zrodzonymi z tej samej i w tej samej ideologii – komunistycznej.

I druga sprawa wynikająca z filmiku – wiernopoddańcze zachowanie Michnika. Ono nie wzięło się znikąd. To uwielbienie w oczach na widok towarzysza z partii, w której nie tylko członkiem, ale i ważną postacią była matka Adama, wynika z akceptacji wspólnego programu politycznego i deologicznego, którym obydwaj bohaterowie filmu byli (Jaruzelski) i są wierni (Michnik) do końca życia.

I teraz kwestia związana z wykładem:

Do narracji historycznej – jej tworzenia powinno się wykorzystywać stale pojawiające się źródła. Nie tylko ich bezpośrednią treśc, ale też kontekst. W tym przypadku film ze spotkania Jaruzelskiego z Michnikiem – w dużej mierze wyjaśniający okoliczności powstania III RP – słynne: nasz premier wasz prezydent wypowiedziane przez Michnika 3 lipca 1989 roku w tytule gazety. Przy okazji Adama Michnika stale podnosi się sprawę jego ojca Ozjasza Szechtera. To bardzo dobrze. Ale jeszcze lepiej by było, gdyby stale przypominano jego matkę Helenę, która przez całą Polskę Ludową oddziaływała na postawy i tożsamość młodych Polaków: najpierw jako autorka i współautorka podręczników do nauczania historii, potem jako ich recenzentka, gdyż na fali tzw. października 1956 roku rzekomo ją ukarano i odesłano do recenzowania, potem jako wychowawczyni wielu autorów podręczników i dydaktyków historii.
O tym jak Helena się nie zmieniła i jak kształtowała treść podręczników recenzując je, świadczy jej recenzja podręcznika Henryka Sędziwego z 1960 roku – ta recenzowana wersja nie została zaakceptowana, bo Helena Michnik zarzuciła jej m. in: „Pragnąć (i słusznie) podkreślić rolę mas w historii autor często bądź to gubi działaczy, bądź to wyolbrzymia rolę jednostki pokazując tylko tę jedną (nawet genialną, ale tylko jedną) w działaniu. Tak np. w Rewolucji Październikowej występuje tylko Lenin i Polacy, co niewątpliwie jest chyba skrzywieniem proporcji” – (źródło: Protokół posiedzenia Komisji oceny Podręczników 13. maja 1960 r., AAN, Ministerstwo Oświaty, sygn. 5349)

I ta pozycja Heleny Michnik w elicie partyjnej, decydującej o kształcie edukacji historycznej w Polsce Ludowej, choć nie zaznaczona jej w praktyce żadnymi wyższymi partyjnymi stanowiskami, pozwoliła Adamowi przetrwać, a nawet stawiać opór tym w tej partii, którzy kontestowali jej nieortodoksyjny charakter. Pozwołiła także „zakochać się” w Jaruzelskim, który przecież komunistów pochodzenia żydowskiego, w pewnym momencie uznanym przez niego za nieprzydatnych” do krzewienia ideologii marskizmu-leninizmu w Polsce, usuwał – najpierw z wojska, potem z życia publicznego – w ślad za tym szli także członkowie partii na uczelniach – także w Wyższej szkole Pedagogicznej wKrakowei, a potem w całej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

I takie jest podłoże miłości Michnika do Jaruzelskiego, miłości pewnie nieodwzajemnionej.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.