Moje zapiski z 2O sierpnia 1980 roku. Trzeci miesiąc pracuje w dwutygodniku Górnicze Wiadomości, Wodzisław Śląski. Mam niecałe 25 lat.  Do redakcji trafiłem właściwie po studiach skuszony wizja dostania mieszkania. Redaguje gazetę razem z kolegami z Uniwerku, Ziutkiem, Basią, Jurkiem…

Mieszkam na kwaterze u gospodarzy w Jedłowniku. Płaciły kopalnie, ale zarządzało RSW.

Miałem własną maszynę do pisania, wtedy rzecz niebezpieczna, bo można było przy jej użyciu ustrój obalić. Pisałem sam dla siebie bo sami jeszcze nie wiedzieliśmy jak się zachować w obliczu nadchodzącej burzy…

Nigdy i nigdzie tego nie opublikowałem. Oto kilka cytatów:

„20 dzień sierpnia szczyt fali strajkowej, na Wybrzeżu stoi 150 zakładów, podaje Wolna Europa. Trwa właśnie dziennik radiowy na programie trzecim, podajemy wiadomości z ostatnich godzin. Oto one kolejno, Izrael napastuje Liban, przegrupowania sił politycznych w Turcji, wypowiedzi Georga Busha po konwencji demokratów. Wreszcie gwóźdź programu słynny toreador hiszpański
Cordobes na łożu boleści w szpitalu zdążył powiedzieć jeszcze pielęgniarce że ma piękne oczy.
A gdzie prawda? Oddajemy się niczym córa Koryntu w pożądliwe ręce propagandy Zachodu, chociaż coś się tam ruszyło, bo we wczorajszym Dzienniku Telewizyjnym była filmowa relacja z gdańskiego portu o cytrynach które się psują. Negatywne wieści to coś nowego.

ROK 1980 oznacza koniec wielkiej beztroski, jakoś to będzie powtarzali władcy i dociskali pedał, ale lud nie wytrzymuje. Mamy więc strajki, zwane przerwami w pracy. Czy rzeczywiście winni są prowokatorzy z opozycji demokratycznej i spekulanci towarami masowymi? Te argumenty nie wszystkim trafiają do przekonania.

Wszystko zaczęło się od mięsa, system komercyjny był cholernie wygodnym parawanem za którym można było przeprowadzić podwyżkę cen. Władza wiedziala, że jak Polakowi zabrać sprzed nosa jego ulubiony salceson to będzie zły i może być znowu zimno jak w grudniu w Gdańsku czy też gorąco jak w czerwcowym Radomiu.

Teraz przyłącze się do żniwujacych gospodarzy w Jedłowniku. Gdyby każdy z nas wykonał jakiś gest na potrzeby ogół nie byłoby tego może co jest.”

Mądry redaktor solo przy maszynie, ale zapomniał, że on także jest Synem Koryntu, a dziennikarz to muzyk w orkiestrze. Ma grać to co stoi w partyturze a nie filozofować. Może coś jednak czasem skrobnąć do szufladki, aby po 42 latach dać świadectwo o tamtych czasach.

Zbigniew Zew Wieczorek