Jest sobie na Fb takie jakieś MASIO. Stronka wyświetla mi się co pewien czas. Wg mnie jest całkowicie fikcyjna, bo jak się przyjrzeć dokładniej, niczemu nie służy. Nie jest nawet reklamowa. Nie sądzę też by przy sporej, ale nie powalającej, liczbie polubień jakie ma, mogła przynosić poważne dochody. Stronka daje przedrukowane klikbajty z dużym udziałem tematów w jakiś sposób dotykających wschodu, czy zwłaszcza Ukrainy, albo żydożerczych (tak przy okazji, jedno i drugie bez żadnej ostentacji). Ostatnio było tam efektowne zdjęcie Zelenskiego z żoną oddającego hołd ofiarom NKWD w Bykowni pod Kijowem, z całkowicie neutralnym opisem, a pod tym ściek: ponad sto hejterskich komentarzy. Zwróciły one moją uwagę jedną cechą: nie było ANI JEDNEGO pozytywnego lub neutralnego, co jest realnie rzecz biorąc niemożliwe przy tego typu stronie, jesli nie jest to bezpośrednio strona polityczna braunistów czy Konfederacji. Zawsze znajdzie się ktoś kto coś napisze z aprobatą, albo się wda w kłótnię. A tu nic…

Do tego było conajmniej kilka polskich komentarzy nawiązujących do „grania fiutem na fortepianie” czyli do jednego ze starych gagów z kabaretu 95 Kwartał, ktory jak wiemy nie był w Polsce szczególnie znany ani popularny. Gdyby to byli ukraińscy hejterzy, czy rosyjscy to rozumiem. A tu proszę tak szczegółowe znawstwo tematu u Polaków…

I tak to się toczy szanowni Państwo ta nasza wojna hybrydowa i wygląda, jakby nieuchwytny przeciwnik w niej był w ogole nie do pokonania… A czy tak jest? Powiem Wam szczerze, że bardzo wątpię. Nie ma rzeczy wymyślonych przez człowieka, z którymi inny człowiek przy odrobinie samozaparcia i woli oraz zaangażowanych środków nie potrafiłby walczyć. Tylko gdy ma się do czynienia z działaniem zorganizowanym, nie wystarczy partyzantka i wolontariusze.

A na czym polega działanie rozmaitych, tego typu stronek? Działają jak „lep”. I zawsze są gotowe do użycia w razie potrzeby. Trujące treści opakowane sensacjami głupstwami łapią znacznie lepiej niż wycelowane politycznie, gdy czytelnik wie, że „coś mu chcą wmówić”.
A do czego mogą służyć takie posty, jak ten o Zełenskim i Bykowni? One uruchamiają pod spodem gromady hejterów sztucznych i realnych i tworzą atmosferę. Przekonują zupełnie normalnych, przypadkowych ludzi, że „wszyscy tak myślą”, że jeśli wychylą sie z czymkolwiek innym zostaną nakryci czapkami i wyśmiani.
I jeszcze jedna ciekawostka: umieściłam tam pod spodem komentarz negatywny w stosunku do całego tego hejterskiego szlamu. Na „normalnych”, politycznie antyukraińskich stronach, post byłby już po kilku minutach tak obsiadnięty polemikami i wymysłami pod moim adresem, jak słoik po dżemie muchami. A tu zaledwie jedna gniewna buźka i wszystko… Czyżby widoczna polemika, inne zdanie, nie było tam potrzebne ( choć teoretycznie mogłoby przeceiż napędzić przeglądy)?

Tę wojnę niestety przegrywamy z kretesem. I nie mówcie mi, że mam nadmiernie spiskowe widzenie tej sprawy… bo przecież „antyukraińskie nastroje” , bo „normalni ludzie”….. Ja akurat doskonale zdaje sobie sprawę że świat nie składa się ze spisków i nie kierują nim tajne służby. Tym niemniej lekceważenie ich działania na polu, gdzie są szczególnie profesjonalne i szczególnie szkodliwe – to więcej niż zbrodnia – to błąd.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, od 2006 do 2024 dyrektor Biełsat TV, od 2011 do 2016 roku wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.